Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 grudnia 2019

Tort marchewkowy z kremem piernikowym



(Zimowa herbatka w szklankach MIA Ambition)


Zbliżają się święta, czas kiedy spotykamy się z bliskimi, by cieszyć się wspólnotą i celebrować świąteczny czas. Dla mnie jest to czas, gdy chcę rozpieszczać najbliższe mi osoby różnymi smakołykami. W Wigilię pałeczkę przejmuje moja mama  i serwuje nam pyszne, tradycyjne potrawy.
Ja zajmuję się słodką oprawą świąt. Uwielbiam makowce, serniki, tradycyjny piernik staropolski ale na świątecznym stole nie może zabraknąć tortu.
Tort musi nawiązywać smakiem do zimowej aury. W tym roku zaserwuję moim bliskim tort marchewkowy z kremem piernikowym. Ciężkie, wilgotne blaty przełożę kwaskowymi powidłami z węgierek i kremem piernikowym speculoos.
Do porcji tortu idealnie będzie pasować zimowa herbata owocowa z laskami cynamonu i plasterkami cytrusów. Herbata pięknie zaprezentuje się w szklankach termicznych od Ambition . Koniecznie zajrzyjcie do ich sklepu internetowego po więcej inspiracji.
A Was zapraszam na kawałek tortu pachnącego świętami.
Przepis dołączam do durszlakowej akcji "Święta z dbałością".



piątek, 21 grudnia 2018

Świąteczny blok czekoladowy




Wyścig do świąt trwa. Każdy pędzi co sił w nogach aby zdążyć do Wigilii z prezentami, z lepieniem uszek, z ubraniem choinki. Pędzimy po zapomniany proszek do pieczenia do sklepu, po dodatkową paczkę ozdób na choinkę, po cukier puder, którego nagle zabrakło. Perfekcyjne panie domu wypiekają kolejne serniki i makowce. Te mniej perfekcyjne odbierają zamówione wcześniej ciasto w cukierni. Wiem, wiem, nie każdy potrafi piec, nie każdy czuje się w kuchni jak ryba w wodzie.
Dlatego przed samiutkimi świętami mam dla Was przepis na coś słodkiego, coś pysznego i coś bez pieczenia. Blok czekoladowy to powszechnie znany deser. Ja przygotowałam go w wersji świątecznej. Zamiast tradycyjnych herbatników dodałam do niego pianki, kandyzowane wiśnie i migdały bez skórki. Prosto, szybko i smacznie. Idealnie na święta.



środa, 19 grudnia 2018

Świąteczna kłoda Buche de Noel




Grudzień nabrał rumieńców. Miasto opanowały choinki oraz stoiska z kolorowymi bombkami. W sklepach półki uginają się od świątecznych towarów, kolejki do kas ciągną się w nieskończoność. Perfekcyjne panie domu pucują swoje włości na przywitanie Wigilii. Świąteczne menu zaplanowane, koszule przygotowane do prasowania. Jeszcze tylko kuchenne sesje do późnych godzin nocnych i będzie można nieco odetchnąć... ale nie u mnie.
Ja, jak co roku podchodzę do tematu świąt ze stoickim spokojem. Żadnych rewolucji porządkowo-kuchennych, żadnej gonitwy. Święta są po to aby odpocząć, nabrać dystansu, wyspać się.
To chyba już tradycja, że przed samymi świętami rozkłada mnie choróbsko. Od trzech dni walczę dzielnie z przeziębieniem, aplikując sobie napary z imbiru i hurtowe ilości czosnku.
Wygrzewam się pod cieplutką kołdrą, gdy tylko warunki ku temu sprzyjają i czekam na swoje rychłe ozdrowienie. 
Moje sąsiadki nie podzielają chyba mojego zdania. Na całej klatce unosi się woń spalonej kapusty. Najwidoczniej trwają testy świątecznego menu ;).
W tym roku na życzenie młodzieży upiekę sernik na spodzie brownie i ciastko milionera. Przyznacie sami, raczej mało świątecznie to brzmi. Ale cóż zrobić... trzeba dogadzać najmłodszym podniebieniom.
Oczywiście dla Was ma coś extra, a mianowicie przepis na kłodę bożonarodzeniową. Moim skromnym zdaniem to najefektowniejszy tort ever. 
Przygotowanie tortu wymaga trochę czasu ale efekt jest w stanie wynagrodzić wszystkie trudy. Aby ułatwić sobie pracę, przygotowanie można rozłożyć na kilka etapów. Ja najpierw przygotowałam bezowe grzybki i puder szpinakowy. Następnego dnia upiekłam roladę, a dnia trzeciego przygotowałam krem i złożyłam tort. Jestem przekonana, że taki tort będzie hitem na każdym świątecznym stole. 



piątek, 14 grudnia 2018

Tort czekoladowo-miętowy




Spadł śnieg. Nie był to spektakularny opad ale osiedlowe świerki pokryły się cienką, białą pierzynką. Dzięki temu mój widok z okna przypomina baśniową Narnię. Wieczór jest cichy, dawno minęła już północ. Osiedle już chwilkę temu ułożyło się do snu. Ostatni przechodnie przemknęli chodnikami, coraz rzadziej błyskają światła samochodów, wszyscy udali się na zasłużony odpoczynek.
A ja po ciężkim dniu, zamiast przyłożyć głowę do poduszki, postanowiłam upiec szarlotkę. Pora jakby bardziej na piernik ale cóż mam zrobić??? Zapach pieczonej szarlotki, ten boski aromat cynamonu działa na mnie kojąco. Bez specjalnego pośpiechu zagniotłam ciasto, zaparzyłam sobie herbatę. Zza okna błyskały do mnie światełka, którymi sąsiadki ozdobiły jeden ze świerków. Poczułam odrobinę świąteczny klimat. Do Wigilii zostało już tylko 9 dni. Dla mnie będzie to okres wytężonej pracy i tak naprawdę dzień przed Wigilią uda mi się nieco zwolnić.
Słodkie menu mam już ustalone, nie za długie ale za to według oczekiwań młodzieży.
Mam dziś dla Was przepis na tort. Wiadomo, w święta musi być makowiec, piernik, sernik ale moi drodzy nic tak nie cieszy gości jak świąteczny tort.
Przepis, który mam dla Was nie jest skomplikowany, wręcz przeciwnie, jak zawsze postawiłam na prostotę. Czekoladowe blaty biszkoptowe przełożyłam miętowym kremem. Jeszcze tylko polewa na wierzch i voila, tort gotowy.
Moją małą tradycją jest to,że torty wypiekam w tortownicy 18 cm. Dzięki niej jestem pewna, że nie będzie trzeba zbyt mocno luzować pasków na poświąteczne pozostałości. Z tortu wykroicie 12 porcji, myślę że to idealna liczba ;). Zapraszam do kuchni, w której pachnie dziś miętą i czekoladą.




poniedziałek, 15 stycznia 2018

Klasyczny duet- Aksamitnie kremowy sernik na makowcu japońskim




Nie od dziś wiadomo, że nieszczęścia lubią chodzić parami. Pisałam Wam już wcześniej o kontuzji Arabelli. Kuracja,którą na niej przeprowadziłam spowodowała mocny stan zapalny. Oczywiście lekarz uprzedzał mnie o tym fakcie ale gdy zobaczyłam moją rudą towarzyszkę stojącą na padoku na trzech kończynach poważnie się zaniepokoiłam. Bidulka ledwo przyczłapała do stajni, więc znów musiała zostać w boksie. W Nowy Rok weszłyśmy z lekami przeciwzapalnymi a także dokładnym badaniem chorej nogi aby wykluczyć inne dolegliwości. Żal mi jej było strasznie chociaż z pokorą przyjmowała przymusowy areszt. Po kilku dniach kuracji lekami przestała gorączkować, a noga znów stanęła na podłożu. Dziś po raz pierwszy wyszła na padok, grzecznie i rozważnie, bez brykania i galopu. Ufff... teraz czeka nas obserwacja i jak wszystko pójdzie zgodnie z przewidywaniami końcem lutego zaczniemy rehabilitację. I cóż tu począć kiedy ja uwielbiam aktywność fizyczną??? Na szczęście w stajni rumaków jest do wyboru, do koloru, na swoja ofiarę upatrzyłam sobie Satynkę :). Satyna jest rumakiem na którym przeżyłam swoje pierwsze zajęcia i lonżę :) :D lubię sobie przypomnieć jazdę na jej grzbiecie,to taka sentymentalna podróż do moich jeździeckich początków. Niestety gdy słupek rtęci spada poniżej zera a ziemia zamarza jazda konna idzie w odstawkę. Co tu zrobić gdy rozpiera mnie energia??? W listopadzie zaczęłam biegać, było chłodno, czasem mokro ale powoli się wdrożyłam. Zaczęłam biegać żeby oczyścić umysł, wybiegać psa, dać upust energii. Bieganie jest dla mnie nudną czynnością, krajobraz zmienia się zbyt wolno ale gdy już przebiegnę zaplanowany dystans, gdy poprawię czas a na drugi dzień widzę jak moje mięśnie na tym korzystają to mimo wszystko czuję satysfakcję. Korzystając z pięknej pogody na początku stycznia zrobiłam przebieżkę, robiąc tym samym najlepszy jak dotąd wynik czasowy. Po biegu trochę bolała mnie stopa ale cóż to, pewnie źle stanęłam.Dwa dni później zapięłam Angelinę do pasa i raźno ruszyłam w nasza ulubioną trasę. W połowie dystansu poczułam nasilający się ból, póki biegłam było w miarę ok, schody zaczęły się gdy przeszłam do marszu. Czuła rozprzestrzeniający się pod stopą ból, który promieniował aż do łydki. Dokuśtykałam do domu i po konsultacji z moją fizjoterapeutką dowiedziałam się, że nadwyrężyłam sobie intrygująco nazywające się rozcięgno podeszwowe. Zalecenia: dużo odpoczynku i bieganie idzie w odstawkę na co najmniej tydzień. Dałam mojej stopie urlop bo bolała mnie jak diabli i po kilku dniach odczułam wyraźną poprawę. Dlatego wczoraj w duecie z Angeliną wzięłyśmy udział w biegu charytatywnym z okazji WOŚP. Poszło nam koncertowo, finiszowałyśmy w pięknym stylu z poprawionym wynikiem czasowym o 1:56. Gdy emocje lekko opadły znowu poczułam ból stopy. Resztę dnia spędziłam w opasce na stopie pod kocem rozmyślając o tym że zarówno ja i Arabella mamy kontuzję na tej samej kończynie... przypadek??? 
Jeśli już jesteśmy przy duetach to opowiem Wam o tym jak zawsze uważałam,że połączenie sernika i makowca to kulinarny mezalians. No bo jak??? Przecież to się nie może zgodzić, przecież ani to sernik, ani makowiec. Oczywiście unikałam tego ciasta jak mogłam, aż pomyślałam, że właściwie gdybym spód zrobiła z makowca japońskiego to mogłoby być pysznie. A że u mnie od słowa do czynu krótka droga...upiekłam. Powiem więcej upiekłam i nie żałuję. Połączenie makowca japońskiego z aksamitnie kremowym sernikiem wyszło bajecznie. Sami się przekonajcie :).




środa, 20 grudnia 2017

Sernik z marcepanem, żurawiną i skórką pomarańczową




Wszystkiego się spodziewałam ale nie tego, że przed samymi świętami się pochoruję. Pomyślicie: szczęściara!!! Zakopie się pod ciepłą kołdrę i będzie oddawać słodkiemu przedświątecznemu nic nie robieniu. Niestety realia są nieco inne... ja po prostu nie mam czasu chorować. Półtora miesiąca temu Arabella zaczęła lekko kuleć. Na początku podejrzewałyśmy, że zebrała kopniaka kopytem jednego z kolegów. Dałam jej odpocząć kilka dni ale niestety bidula dalej utykała. Sprowadziłam zaprzyjaźnioną wet i po wnikliwych badaniach pani doktor zaaplikowała dwutygodniową kurację. Tak więc mój rumak dostał urlop. Codziennie dostawała końską dawkę leku oraz dodatkowo suplement wpływający zbawiennie na stawy. Po kuracji,ku mojej uciesze, zaczęłyśmy znowu stępować. Niestety moja radość nie trwała długo bo utykanie powróciło. Tym razem potrzebny już był specjalista oraz rentgen. Okazało się,że odnowiła jej się stara kontuzja. Wet ustalił kurację na 10 dni i niestety moje choróbsko zbiegło się z tą kuracją :/. Moi mili kiedy macie pod opieką konia nie ma miejsca na chorowanie. Trzeba codziennie stawić się w stajence i zrobić co wet przykazał.Tak więc pomimo smarków pod nosem, zatkanych uszu oraz kłucia w klatce piersiowej jeżdżę i nacieram chorą nóżkę. Tu zostawiam miejsce na brawa za moją dzielność.... ;)
A tak zupełnie poważnie to pierwsze dwa dni były dla mnie katorgą bo sama ledwo trzymałam się na własnych nogach, a co dopiero mówić o masowaniu pęcinki mojej kopytnej towarzyszki. Na szczęście najgorsze już za mną. Witamina C, czosnek i imbir zrobiły swoje i powoli wracam do żywych. 
Jak Wasze przygotowania do świąt??? Mieszkanie błyszczy??? Menu ustalone??? Prezenty spakowane???
Jeśli nadal dumacie jaki sernik upiec na te święta to pędzę z pomocą. Sernik, który dziś Wam prezentuję jest fenomenalny. Marcepan, żurawina oraz skórka pomarańczowa nadały sernikowi świątecznego smaczku. Sernik jest zwarty ale też aksamitnie kremowy, prawdziwy ideał.
To jak??? Namówię Was???



środa, 13 grudnia 2017

Korzenne ciasteczka przekładane truskawkowym miodem




Grudzień nabrał rumieńców, dopiero co zerwałam kartkę z kalendarza z datą 1.12 a już za tydzień z niewielkim hakiem zasiądziemy do świątecznie przystrojonego stołu aby podzielić się opłatkiem i zjeść karpia.. i kapustkę z grochem... i pierożki z kapustą i grzybami. Nadeszła też najwyższa pora na upieczenie pierniczków. No i upiekłam, pyszne, korzenne... przełożyłam ja absolutnie pysznym miodem truskawkowym. To jest prawdziwy hicior, koniecznie musicie spróbować takiego nadzienia bo jest obłędne. Niech dowodem na smakowitość tych ciasteczek będzie fakt, że piekłam je w niedzielę, a dziś ukradkiem zjadłam ostatnie ;). No i trudno będę musiała upiec kolejne. Niech stracę, pieczenie ze stempelkami przynosi tyle frajdy,że właściwie mogłabym codziennie coś piec. 
Święta to jest coś cudownego, bezkarnie można piec, podjadać, dzielić się słodkościami. Uwielbiam ten czas i w mojej kuchni co rusz pachnie czymś smakowitym.
Ciasteczka wyszły na tyle pyszne,że postanowiłam je dodać do organizowanej na durszlaku akcji 'Z miłooości do truskawek' . Słodkie przetwory od #lowicz towarzyszą mi nie od dziś, a gdy do moich drzwi zapukał kurier ze słodką przesyłką, w której znajdował się #dzem oraz #konfitura postanowiłam za pomocą #truskawki zaczarować świąteczne smaki.
Czy mi się udało??? Czy wyjdę na nieskromną jeśli powiem,że tak??? Koniecznie spróbujcie przełożyć Wasze pierniczki truskawkowym miodem. To jest to,co tygryski lubią najbardziej :p




wtorek, 12 grudnia 2017

Jingle bells #3 czyli moja subiektywna lista świątecznych przebojów



Kalendarz pokazuje, że już najwyższa pora na nucenie świątecznych przebojów. Jeśli nie jesteście pewni co też powinniście wziąć w tym roku na warsztat pędzę z pomocą. Poprzednie dwa wydania Jingle bells cieszyły się dużym powodzeniem, dlatego czas na trzecią już odsłonę mojej subiektywnej listy świątecznych przebojów. Pierwsze wydanie listy znajdziecie tu ---> klik a drugie tu --->klik . 
To jak??? Gotowi na nucenie???  :)



1# Moje tegoroczne odkrycie Sia "Santa is coming for Us" osobiście nucę od kilku dni ;)




2# Natalia Kukulska i Piasek w przeboju Deana Martina "Winter wonderland" , jak się biedny człek nasłucha reklamy pewnej sieci komórkowej to nic nie poradzi na to,że nuci ten przebój ;). Polecam, bo nuci się całkiem przyjemnie. 





3# All I want fo Christmas nie może zabraknąć w świątecznej playliście ale polecam odświeżyć nieco wykonanie i ponucić go w wersji a capella :)



4# Hej kolęda kolęda towarzyszy mi odkąd pierwszy raz usłyszałam ją w bajce o Kocie Filemonie :) i przyznaję,że w dzień Wigilii lubię sobie ją ponucić pod nosem




5# Christmas Time Bryana Adamsa chyba nie muszę rekomendować??? Od początku Grudnia ten hicior puszczają wszystkie szanujące się stacje radiowe 



6# Coldplay Christmas Lights piękny utwór, nieco nostalgiczny jak to u Coldplay bywa ale w świąteczny czas miły do posłuchania




7# Billy Mack "Christmas is all around"  ost z Love actually, czy może być coś bardziej świątecznego???  ;) ;) ;)




8# Smith&Burrows Funny looking Angel, wciąż mało znana u nas płyta, a szkoda bo w okresie świątecznym mogę jej słuchać na okrętkę. Polecam do posłuchania w ten świąteczny czas.




9# Skaldowie "Z kopyta kulig rwie" Czy znacie bardziej energetyczną zimową piosnkę??? Stare przeboje zawsze nuci się najlepiej :)



10# Pierwsza gwiazda, utwór który śpiewają najbardziej utalentowani polscy artyści, piękna, polecam zarówno do posłuchania jak i ponucenia :)





wtorek, 21 listopada 2017

Muffinkowy teatrzyk "Dziadek do orzechów"- Piernikowe muffiny z kremem speculoos







Teatr to magiczne miejsce, panuje w nim wyjątkowy klimat. Nie wiem czy to przez nastrojowe oświetlenie, czy może przez ciężkie kurtyny skrywające obietnicę przedstawienia. A może ta magia ma miejsce gdy elegancko ubrani zajmujemy wyznaczone miejsca, wsłuchujemy się w dźwięki strojących się smyczków, a dzwonek wzywa ostatnich spóźnialskich i zapowiada początek spektaklu. Światła skierowane są na scenę i nagle przy akompaniamencie smyczków kurtyna się unosi i dajemy się porwać przedstawieniu.  Jednym z takich magicznych spektakli jest Dziadek do orzechów. Myślę,że każdy z nas choć po trosze zna historię drewnianego Dziadka do orzechów, który  w magiczną, świąteczną noc ożywa aby bronić Klary przez Królem Mysz. Balet o tym tytule ilustrowany muzyką Czajkowskiego jest prawdziwą ucztą dla ducha. Fanem baletu można być lub nie ale choć raz warto udać się na takie wydarzenie aby poczuć ten klimat :).
Gdy zobaczyłam w internecie ten uroczy zestaw do przygotowania muffinek od razu postanowiłam go zakupić. Postacie na pikach są przeurocze, a złote papilotki nadają babeczkom świątecznego wyglądu. Pomyślałam,że warto przygotować odpowiednią oprawę i zaaranżowałam domowy teatrzyk. Całość wyszła naprawdę przeuroczo i mam nadzieję,że ta aranżacja spodoba się Wam.
Aby utrzymać świąteczny klimat środek skrywa piernikowe muffinki, które udekorowałam kremem ciasteczkowym. Srebrny brokat to przysłowiowa kropka na "i".  Do tradycyjnego piernika zazwyczaj dodaje się masło ale zamiast niego postanowiłam dodać oleju rzepakowego. Muffinki wyszły mięciutkie, więc i Ty #olejkonwenanse i upiecz piernikowe muffinki na oleju rzepakowym. Jeśli chcesz dowiedzieć się o oleju rzepakowym zajrzyj koniecznie na stronę www.olejkonwenanse.pl




środa, 8 listopada 2017

Piernik staropolski- pierwszy etap




Jesień dojrzała, ranki wstają coraz zimniejsze, zmierzch zapada już w okolicach czwartej. Wyjęłam z szafy ocieplaną parkę, buty z kożuszkiem, zakupiłam nową czapkę. Korzystając z ostatniego słonecznego dnia na początku tygodnia osiedlowe sprzątaczki zgrabiły morze liści. Trochę szkoda, bo lubię te żółto brązowe dywany szeleszczące pod butami. Nie wszystkim się chyba te porządki spodobały bo dziś od rana wiatr wściekle wiał próbując rozbić te kolorowe kopczyki. Angelina oszalała z radości urządzając sobie dzikie wyścigi i polowanie na listki wirujące nad chodnikiem.
Czas się pogodzić z tym, że jesień powoli traci rumieńce i ustępuje miejsca zimie. A jaka ona będzie??? Ano słyszałam już w radio, że zima stulecia... z tym że takie informacje podają co roku. Słyszałam też, że zima będzie ciężka, bo takiego wysypu grzybów jak w tym roku to nikt jeszcze nie widział. A jak będzie??? Jak co roku będzie po prostu jakoś. Być może świat zasypie biały puch, lub wprost przeciwnie nie spadnie ani płateczek. Być może czekają nas siarczyste mrozy, lub jak kilka lat temu wystarczy cienka kurtka bo mróz wyniesie się w inne szerokości geograficzne. Ja póki co cieszę się, że znów wyciągnęłam moje ciepluśkie skarpetki "pandy" i ulubiony sweter. Bezwstydnie często piekę drożdżówkę, bo to najlepsze ciasto na ciemne dni i odsmażam tony naleśników z powidłem śliwkowym. Urokiem późnej jesieni jest też czas nastawiania ciasta na piernik staropolski. Przyznaję się bez bicia, że jak dotąd nastawiałam ciasto last minute (czyt. na początku grudnia). W tym roku mogę się pochwalić, że ciasto nastawiłam 4 listopada i jestem z siebie dumna :)
Na Five o'clock znajdziecie już przepis na ciasto dojrzewające ---> klik . Tym razem postarałam się bardziej. Kupiłam wiejskie jajka,mleko, masło i mąkę, zakupiłam miód cynamonowy od Pasieki Wileńskich ---> klik jednym słowem postawiłam na jakość, a do tego troszkę podrasowałam przepis. Mam nadzieję, że przypadnie Wam on do gustu i zachęci do przygotowania ciasta w domu.


czwartek, 5 stycznia 2017

Babeczki Winter Wonderland




Przyszła zima, hm... Ameryki nie odkryłam, w końcu mamy styczeń. Jednak ostatnie kilka lat, kiedy to zimę można było obserwować tylko na widokówkach oraz w miarę ciepły grudzień, jej nadejście jest dla mnie zaskoczeniem. Z jednej strony wyniosłabym się w tropiki i przeczekała okres zakładania grubej kurtki i ciężkich butów, wszędobylskiego błota i ton piasku wnoszonych do domu pod butami, o skrobaniu samochodowych szyb nawet nie wspomnę. Z drugiej jednak, gdy zaczyna padać śnieg, czuję się jakbym trafiła do baśniowej krainy. Delikatne, białe płatki wirujące w powietrzu budzą mój niemy zachwyt. Mogłabym się wpatrywać godzinami w ten spektakl i nigdy by mi się on nie znudził. Powolutku wracam do zdrowia, po chorobie,która rozłożyła mnie na łopatki, skutecznie przykuwając do łóżka na dobry tydzień. Choć nie znoszę chorowania to ma to swoje plusy w możliwości nadrobieniu zaległości filmowych i książkowych. Tym razem były to zaległości serialowe i dzięki chorobie skończyłam oglądać Supernatural, moi drodzy 12 sezonów serialu o łowcach to nie byle co ;) Anioły, demony, lewiatany, czuję się specem od spraw nadprzyrodzonych. Choć choróbsko jeszcze całkiem mnie nie opuściło zaczynam odczuwać już skutki zbyt długiego przebywania w domu. A mianowicie zaczyna mnie nosić. Brak aktywności fizycznej w moim przypadku grozi gromadzeniem zbyt dużych pokładów energii. Póki co znajduje ona ujście tylko w kuchni, bo zarówno rower jak i jazda konna pozostają w sferze marzeń. Po cichutku liczę,że zima szybko odpuści a Was zapraszam na babeczki, które swoim wyglądem idealnie wpasują się w zimowy klimat. Winter Wonderland czyli Zimowa Kraina to było moje pierwsze skojarzenie kiedy zobaczyłam efekt końcowy, stąd nazwa.
Przepis dołączam do akcji Wypieczone Święta- Boże Narodzenie 2016.




sobota, 24 grudnia 2016

Wesołych świąt, Merry christmas, God jul, Joyeux Noël raduj się świecie


Kochani, niech ten świąteczny czas będzie pełen spokoju i radości. Niech Wasze barszcze będą pełne pysznych uszek, karp smakuje najlepiej na świecie a strucla będzie pełna bakalii.
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia 
życzy
Five o'clock 

czwartek, 22 grudnia 2016

Tort piernikowy z dynią i kremem Speculoos




Tik-tak tik-tak, miarowo stuka zegar w salonie, dom spowity jest ciszą, przerywaną jednostajnym ale cichym szumem zmywarki. Już tylko jeden dzień dzieli nas od Wigilii. Przed chwilą zakończyłam pakowanie prezentów. To niesłychane ile czasu potrafi zająć zawijanie, przycinanie, zawiązywanie i przystrajanie świątecznych pakunków. Za to ile radości i ile frajdy to sprawia :) Dziś przynieśliśmy do domu choinkę, jutro zostanie przystrojona w całkiem nowe światełka. Ku mojej rozpaczy moje ulubione światełka odmówiły posłuszeństwa. Z początku wywołało to moje święte oburzenie, że całkiem nowe światełka nie działają. Możecie sobie wyobrazić moją minę gdy doliczyłam, że rzeczone "nowe" światełka mają 13 lat. Tak więc M. przyniósł dziś dwa rodzaje lampek aby tegoroczna choinka była pięknie rozświetlona. Dzisiaj przygotowałam ciasto na piernik, jutro upiekę sernik, odkurzę jeszcze kąty mieszkania i mogę oficjalnie świętować :)
Mam tylko nadzieję,że świeżo złapane przeziębienie nie uprzykrzy mi tego świątecznego czasu. A co mam dziś dla was??? Przepis na tort. Jeśli nie macie jeszcze sklarowanej listy wypieków, polecam wam ten właśnie tort. Nie wymaga wielkiej kulinarnej wirtuozerii, lista składników jest prosta, nic, tylko piec. Jeżeli śledzicie mój fanpage klik to wiecie, że ten przepis reprezentował Five o'clock w świątecznym konkursie Kropki tv. Jeszcze do końca tego tygodnia możecie zakupić magazyn i znajdziecie w nim przepis na tort piernikowy w wersji papierowej :). Ja swój egzemplarz już mam.
Zapraszam was do przedświątecznego pieczenia :)


wtorek, 20 grudnia 2016

Piernik przekładany marcepanem i nadzieniem pomarańczowym



W moim domu zapachniało świętami. Z początku była to delikatna nuta korzennych przypraw, później dołączył dymny zapach suszonych śliwek i zapach świątecznej kapusty z grzybami. Brakuje jeszcze wiodącego zapachu świerczyny ale jutro, no góra pojutrze wszystkie zapachy zwiążą się w uroczystą linię melodyczną. Choć Grudzień zaczął się dla mnie ciężko i wciąż nie odpuszcza, pomimo różnych perturbacji powolutku zaczynam czuć, że to już prawie święta. Od jutra zaczynam pieczenie ciast, którymi poczęstuje bliskich i gości. W planie mam makowiec, sernik, jaglane trufle i piernik. W tym roku nie nastawiłam ciasta na piernik dojrzewający. Remont mieszkania oraz różne przeboje z nim związanego spowodowały,że nie miałam ani sił, ani chęci do przygotowania zaczynu. Z początku miałam taki wewnętrzny żal do siebie, że bez tego piernika to nie będzie świąt. Jednak nie ma tego złego, bo dzięki temu zrobiłam inny piernik, na próbę, żeby sprawdzić czy wyjdzie zjadliwy. Wierzcie mi, efekt przerósł moje zamiary, piernik wyszedł obłędny. Ciasto jest mięciutkie i aromatyczne, a nadzienie pomarańczowe i marcepan idealnie z nim współgrają. Piernik smakował mi na tyle, że postanowiłam upiec go na święta.
W wytrawnym menu przewiduję gołąbki z pęczakiem i grzybami, rzeczoną wcześniej kapustę z grzybami oraz barszcz grzybowy. Większość świątecznych dni spędzamy poza domem , więc lista potraw nie musi być zbyt długa.
A czy wy już ułożyliście świąteczne menu??? Co pysznego przygotujecie???
Ja pędzę do kuchni przygotować ciasto krucho-drożdżowe do makowca, a was zostawiam z przepisem na piernik przekładany marcepanem i nadzieniem pomarańczowym




czwartek, 15 grudnia 2016

Jingle bells #2 czyli moja subiektywna lista świątecznych przebojów



Chyba każdy z nas lubi nucić świąteczne kawałki, ja na przykład nucę bardzo często. Podczas sprzątania, gotowania, spaceru, czy zakupów. W ubiegłym roku podzieliłam się z Wami moją subiektywną świąteczną playlistą klik. W tym roku poszerzam ją o kolejne utwory, z których część na pewno znacie a może znajdziecie dla siebie coś nowego??? Miłego słuchania and merry on... :)

#1 When the Thames froze, bardzo udana płyta bardzo udanego duetu Smith&Burrows,
 jeśli jeszcze nie słyszeliście, koniecznie to zmieńcie




#2 It's the most wonderful time of the year w wykonaniu Kylie Minogue, piękna aranżacja :)



#3 Kto wie czy za rogiem De Su, to już klasyk, co roku każde radio raczy nasze uczy tym kawałkiem :)



#4 Jingle bells, tutaj w bardzo dowolnej interpretacji :)



#5 Driving home for christmas, Chris Rea, przy tej piosence nawet najbardziej spóźniony podróżnik trafi na święta do domu



#6 Christmas time, Cliff Richards, uroczysta, piękna, uwielbiam jej słuchać




#7 Sleigh ride, Andy Williams, to jedna z tych przy których nóżka sama przytupuje 




#8 This ain't New Jersey, wspomnianego wyżej duetu Smith&Burrows



#9 Christmas Minions, idealne w przypadku gdy śpiewanie tekstu nie jest naszą mocną stroną ;)




#10 All I want for christmas, jedni uwielbiają, inni nienawidzą, prawdziwy świąteczny hicior






środa, 14 grudnia 2016

Makowe babeczki z kremem Bailey's




Nie wiem czy to mój sposób postrzegania, czy też faktycznie Grudzień kończy się szybciej niż pozostałe miesiące??? Ledwo zerwał pierwszą kartkę w kalendarzu a tu nagle okazuje się,że za 10 dni Wigilia. Właściwie to nie mam zwyczaju wpadać w panikę przedświąteczną ale ostatnio ciągle towarzyszy mi poczucie,że z czymś nie zdążę. Tylko z czym??? Mieszkanie mam wypucowane na wysoki połysk (największa chyba zaleta remontu), lista prezentów wyklarowana i częściowo zrealizowana, świąteczne menu ustalone. Może to ten gorączkowy pęd ku końcowi roku powoduje,że każdy z nas odczuwa lekki niepokój??? Dziś Grudzień odsłonił swoje białe oblicze i sypnął śniegiem, za oknem od razu zrobiło się jaśniej, pomimo krótkich zimowych dni i szybko zapadających ciemności. A co będzie dalej? Czas pokaże.
Dziś mam dla was przepis na makowe babeczki, babeczki które smakują świętami. Mak, orzechy włoskie, kropelka likieru Bailey's w kremie i voila, przepis na pyszny deser gotowy. Babeczki są łatwe w wykonaniu i praktycznie możliwość,że coś pójdzie nie tak jest bliska zeru. Koniecznie przetestujcie ten przepis w te zimowe dni :)