Mglista noc przyniosła nam dziś szary, mokry posępny poranek. Osiedlowe chodniki świecą perfekcyjną szklanką, tu i ówdzie są upstrzone piaskiem, który prawdopodobnie miał spełniać funkcję bezpieczeństwa. Miał, bo widziałam już kilka spektakularnych piruetów wykonanych przez mieszkańców mojego osiedla, sama też dałam kilka długich ślizgów podczas spaceru z pachruściem. No, ale czemuż się dziwić jak się zakłada na taką pogodę obuwie sportowe. Tu biję pokłon mojemu lenistwu, które szeptem podpowiadało, że te sportowe na spacer będą lepsze, bo tamte zimowe to trzeba strasznie długo sznurować, Posłuchałam więc i poszłam na sportowo, na szczęście upadku nie było i powiem więcej, na następny spacer też ubieram sportowe. Możecie wierzyć lub nie ale jak się zrobi takich spacerów około 8-9 w ciągu dnia to dobór obuwia dyktowany jest przez wygodę. Między innymi dlatego czekam z utęsknieniem na wiosnę, bo wreszcie wyjście na spacer nie będzie się wiązało z ubieranie kurtki,czapki i całego zimowego przyodziewku.
Ja swój szary piątek zaczęłam nadzwyczaj energicznie, jest południe a ja już wysprzątałam wszystkie kąty mojego mieszkanka, dwa prania zakończyły już swój cykl, zmywarka tez już ciągnie drugą turę i zaraz zabieram się równie energicznie za obiad. Skąd u mnie tyle energii??? Ano z musu. Ten weekend upłynie nam pod znakiem tańca. Najmłodsza latorośl począwszy od dziś do niedzieli włącznie tańczy na przedstawieniu w naszym domu kultury. Jest to wydarzenie cykliczne i o sporej skali jak na nasze miasto, czeka nas więc weekend spędzony poza domem. Latorośl podekscytowana, bo tańczą nareszcie "dorosły" jazzowy układ, a nie tam jakieś skakanki i hulanki. Strój już przygotowany, baletki również, czekamy więc na dzisiejszy wieczór z niecierpliwością.
A dla Was mam przepis na ciasto. Pleśniak, choć sama nazwa powoduje u mnie nieprzyjemne dreszcze jest jednym z moich ulubionych ciast. Jest to jedno z ciast z mojego dzieciństwa, babcia robiła je w domu bardzo często. Choć w dzisiejszych,nowoczesnych czasach ten przepis może wydawać się nieco obciachowy ja wciąż chętnie do niego wracam. Staram się jednak nie robić tego zbyt często, zjadam zdecydowanie więcej niż powinnam. Beza w moim pleśniaku jest wzbogacona orzechami włoskimi, co moim zdaniem przyjemnie podkręca jego smak. Przepis dorzucam do zakładki 'Powrót do klasyki' bo ciasto to jest znane i lubiane przez nasze mamy, babcie i przez nas.