Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka dla koni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka dla koni. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2015

Jaki jest koń, każdy widzi i prawdopodobnie najlepsze ciasteczka dla koni



Dziś trochę z innej beczki, ponieważ bohaterem dzisiejszego postu będzie nie deser lecz koń,a właściwie klacz. Mowa tu o mojej podopiecznej Arabelce :)
Arabella, urodzona 16 marca 1994 klacz wielkopolska, śliczna, drobnej budowy kasztanka, znana też jako najszybszy koń w stajni. Sylwetkę zawdzięcza domieszce krwi angielskiej. Niech nie zwiedzie was jej prawie 21 letnia metryka, Arabelka galopuje jak błyskawica. Podobno ma za sobą dość krótką karierę w wyścigach konnych na Służewcu i właściwie jestem w stanie w to uwierzyć,bo gdy jej pozwolić rozwija zawrotne prędkości.
Znana jest ze swej wielkiej i nieodwzajemnionej miłości do Lorda a także z panierowania się w błocie.
Lubiana przez jeźdźców,od początku tego roku jest pod moją opieką. Uczę się jak się nią zajmować, uczę się jej zwyczajów, poznaję dobre i złe strony. Mam do niej słabość, bo to ona wprowadziła mnie do galopu i dzięki niej nabrałam pewności w siodle.
Oczywiście lubię ją rozpieszczać różnymi przysmakami, każda wizyta w stajni czy na padoku to kieszenie napełnione marchewkami, jabłkami ,cukrem lub pieczonymi przeze mnie ciasteczkami.
Na blogu pojawiły się już ciasteczka dla koni ale dziś przepis na te, które w moim odczuciu smakują Arabelce najbardziej. Jeśli macie czworonożnych podopiecznych zapraszam do pieczenia ;)












piątek, 14 listopada 2014

Z zupełnie innej beczki- ciasteczka dla koni







Odkąd sięgam pamięcią zwierzęta zawsze były bliskie mojemu sercu.Wychowałam się w gospodarstwie dziadków, które pełne było inwentarzu. Uwielbiałam dokarmiać króliki, nosić na rękach małe kaczątka, odwiedzać koty w stodole, przesiadywać na ławce przy domu w towarzystwie piesków. Jak na porządne gospodarstwo przystało moi dziadkowie mieli również konia. Piękny gniady ogier, na imię miał Kary. Uwielbialiśmy go wszyscy i za każdym razem gdy mój dziadek robił nam przejażdżki na jego grzbiecie piszczeliśmy z uciechy. Spośród całej gromadki, mojego brata oraz kuzynów ja byłam najmłodsza więc zawsze przypadało mi miejsce na zadku :)
Dziś wspominam to z rozrzewnieniem i wzdycham do tych lat. Jakiś czas temu mój brat spróbował przygody z jeździectwem i od pierwszych chwil gorąco mnie namawiał. Wybraliśmy się do stadniny, popatrzyłam na zajęcia, popatrzyłam na koniki i pomyślałam, że spróbuję.
Spróbowałam i przepadłam, konie to cudowne stworzenia, kontakt z nimi daje uspokojenie, radość całą gamę pozytywnych emocji. Choć moja przygoda z jeździectwem jest dość krótka, pokochałam to każdą komórką mojego ciała. To było coś czego od dłuższego czasu poszukiwałam, zajęcia które angażuje zarówno ciało jak i umysł i daje wytchnienie od dnia codziennego.
Na każde zajęcia wybieram się oczywiście z odpowiednim ekwipunkiem.Zazwyczaj są to marchewki i jabłka na które nie brakuje chętnych :) a wczoraj wybrałam się z domowymi ciasteczkami, które składają się z samych pysznych składników. Moja radość była ogromna gdy zobaczyłam,że kilka koników czekało na dokładkę :) i zupełnie nie przeszkadzało mi, że Azja-na którym wczoraj jeździłam wolał marchewki :D ot końskie gusta i guściki..