czwartek, 3 maja 2018

Czekoladowy mus z awokado z truskawkami




Ci z Was którzy zaglądają do mojego kącika w miarę regularnie na pewno zauważyli, że przepadłam jak kamfora. Tak, kwiecień nie był miesiącem bogatym w publikacje. Nie oznacza to jednak, że oddałam się błogiemu lenistwu, o nie! Marzec i kwiecień były miesiącami intensywnej pracy. Niektórzy już wiedzą, inni jeszcze nie. Z wielką radością dołączyłam do teamu Darka Kuźniaka i zaczęłam pracować nad nowymi projektami kulinarnymi. Jest to dla mnie duże wyzwanie ale i mega frajda z wykonywanej pracy. W kwietniu po raz pierwszy przygotowałam słodkości dla szerszej publiki. Moje słodkości znalazły się z słodkim menu na jednym z kulinarnych eventów.
Punkt 8:00 w jeden ze słonecznych piątków stawiłam się w studio kulinarnym Cook up w Warszawie. Studio zaopatrzone bajecznie w sprzęt i akcesoria kulinarne, poczułam się jak w sklepie z zabawkami :) . Słodkie menu zawierało dwa rodzaje cupcakes, dwa rodzaje makaroników oraz trufle. Czas operacyjny: 4 godziny. Dawno nie dostałam takiego zastrzyku pozytywnej energii i adrenaliny. Atmosfera w studio bajeczna, Darek+team dużo pozytywnej energii, serwis na najwyższym poziomie, pełna synchronizacja, chciałoby się rzec jak w szwajcarskim zegarku. Lunch udał się bajecznie, goście wyszli mega zadowoleni, ekipa za to zmęczona ale nadal tryskająca pozytywną energią. Jechałam na ten event pełna obaw, a wróciłam naładowana energią niczym atom ;) . Poznałam świetnych ludzi, zasmakowałam pysznego jedzenia i złapałam apetyt na więcej.
   Majówka powoli się kończy, u mnie pogoda bajeczna, sprzyja do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Długi weekend spędzam w domu i powolutku nadrabiam zaległości, w tym te blogowe.
Mam dziś dla Was deser, znany już wielu Wam z sieci. Ja za to całkiem niedawno dopiero odkryłam go własnymi kubkami smakowymi. Mowa tu oczywiście o najzdrowszym musie czekoladowym, czyli o musie z awokado. Jest kilka sposobów na jego przyrządzenie, dobór dodatków jest również dowolny. Ja gorąco namawiam Was do zrobienia musu i podania go z truskawkami i bezą włoską. Jak dla mnie bajka i tu moment na wyznanie: zjadłam obie porcje :D
To ideał na słodkie zachciewajki, czas przygotowania rekordowo szybki, a smak wręcz nieprzyzwoicie dobry. No to awokado w dłoń i działamy... 




wtorek, 17 kwietnia 2018

Mazurek z kokosowym kremem jaglanym



Słońce do nas wróciło a wraz z nim wiosna, która eksplodowała zielenią . Na okolicznych drzewach i krzewach pojawiły się pączki, zakwitła bieluśka tarnina, forsycja pokryła się żółciutkimi kwiatkami. W ciągu dwóch dni porzuciłam kurtkę dla letniej sukienki :). Żyć nie umierać. Wiosna zassała mnie w swoje wnętrzności porzuciłam laptopa dla roweru, przebieżek, spacerów, stadniny. Ostatni tydzień obfitował w aktywności na świeżym powietrzy. Znalazłam czas na rundkę dookoła jeziora na szklaneczkę piwa w oldschool'owej Kuflandii, na odkrywanie leśnych zakamarków z młodzieżówką, na uruchomienie Arabelli. Oczywiście znam nasze realia pogodowe i wiedziałam, że to za wcześnie na lato, w końcu dopiero kwiecień. Toteż nie zdziwiłam się gdy poniedziałek wstał niewyraźny i pochmurny. Dzięki temu nadrabiam sieciowe zaległości i spokojnie czekam na powrót słońca. 
Przygotowuję się również na ważny event, który czeka mnie w najbliższy piątek. Po raz pierwszy przygotowuję słodkości dla szerszej publiki. Od tygodnia testuję przepisy aby menu słodkiego stołu było oryginalne i pyszne. Trzymajcie za mnie kciuki :)
Wracając do pogody, po południu zaplanowałam wyjazd do stajni, chmury mi nie straszne i tylko ulewny deszcz może zmienić moje plany.
A co mam dziś dla Was kochani? A mazurka... nie,nie zwariowałam. Wiem, że po świętach wielkanocnych zostało tylko wspomnienie. Możecie jednak śmiało zamiast mazurka zrobić tartę z kokosowym kremem jaglanym. Ciasto smakuje bosko, najlepsze jest na dzień po przyrządzeniu. To ideał dla fanów kokosów i rafaello. Koniecznie wypróbujcie ten przepis.




niedziela, 15 kwietnia 2018

Five o'clock po godzinach- Marzec


#1 Wracamy na jeździeckie tory #2 Bomboniery #3 Zachód słońca nad jeziorem #4 Cukiniowe babeczki #5 Baba wielkanocna #6 Mus z awokado #7 Oh my Guinness #8 Mazurek jaglany #9 Tulipanowa gorączka #10 Pisanka  #11 Miśki

sobota, 31 marca 2018

Czarno-biały, babka wielkanocna w dwóch odsłonach


Gotowi na święta? Babki upieczone? Mazurki udekorowane? U mnie w kuchni jeszcze wrze ale już za chwilę, już za momencik wyłożę się na kanapie i oddam świętowaniu. Moje słodkie wielkanocne menu jest skromne. Nie zabraknie jednak mazurka i babki. W tym roku zrezygnowałam z ciast kremem i tortów. Powodem nie jest moje lenistwo, a lodówka wypełniona po brzegi swojszczyzną. Niestety zbrakło miejsca na pojemnik,w którym odseparowałabym ciasto od reszty zawartości lodówki. Raz jeden popełniłam ten błąd i otrzymałam ciasto smaku kaszanki :D.
Na przedświąteczny last minute mam dla Was przepis na babkę, a w zasadzie dwie babki. Bazowy przepis jest taki sam, babki różnią się smakowymi dodatkami. Do jednej dodałam czekoladę, do drugiej marcepan i skórkę z cytryny. Babki przygotujecie bez używania miksera, wystarczy ręczna trzepaczka. Babki oblałam polewami czekoladowymi żeby były nieco bardziej strojne i świąteczne.
Życzę Wam drodzy czytelnicy oraz sympatycy Five o'clock Wesołego Alleluja. Niech Wasz babki będą puchate, a mazurki pełne bakalii. Wszystkiego słodkiego :)

czwartek, 29 marca 2018

Ptysie z nadzieniem z bezy włoskiej



Od Wielkanocy dzielą nas zaledwie 3 dni. Pogoda za oknem wyborna, deszcz, kałuże, zimnica. Ja już tradycyjnie rozchorowałam się na same święta. Tym razem podstępnie dopadła mnie infekcja nerek. Podstępnie bo przez ostatni tydzień byłam pewna,że to kręgosłup mi dokucza a nie nerki. Powinnam już chyba przywyknąć do spędzania okresu przedświątecznego w łóżku. Jak się nad tym dłużej zastanowię to nawet jest fajnie móc wylegiwać się i nie uczestniczyć w tej przedświątecznej gonitwie. Moje M3 jest posprzątane, gwiazda umyta, zostają jeszcze wypieki ale przecież z jedną babką i mazurkiem święta też się udadzą...Tak więc siedzę wsparta o stos poduszek, przykryta cieplutką kołdrą i poczekam tu sobie na Wielkanoc.
A co mam dla Was pysznego w ten ponury dzień??? Ptysie :p... tak wiem,wiem... mazurki, babki, serniki... Ale przyznajcie,że ślinka odrobinkę Wam pociekła na widok tej wysokiej bezy włoskiej???
Ja ptysie uwielbiam i moim mały koszmarem było kupowanie ich w sklepie lub cukierni. Niestety pechowo zawsze trafiałam na przesuszony wierzch ciasta a nadzienie było tak słodkie, że aż mnie mdliło. Gdy zaczęłam swoje eksperymenty z bezą włoską wiedziałam, że prędzej czy później upiekę ptysie. Jak postanowiłam, tak zrobiłam... ptysie wyszły boskie. Zrobiłam sobie kawę i nałożyłam jednego, nieco później nałożyłam drugiego żeby sprawdzić czy aby nie mdły. Do wieczora zdążyłam zrobić jeszcze dwie dokładki. Nawet nie wyobrażacie sobie jak było słodko :D :D :D.
Przyznam się szczerze, że nie pogardziłabym i teraz takim boskim ciasteczkiem...
Mam nadzieję,że skusicie się i wypróbujecie ten przepis, gwarantuję pełen sukces i zadowolenie domowników. W temacie Wielkanocy nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa i spodziewajcie się jeszcze świątecznych inspiracji. A póki co łapcie przepis na ptysie :).


sobota, 24 marca 2018

Dzień dobry, dyniowe placuszki z syropem klonowym i truskawkami




Lubię niedzielne poranki. Dają mi one nieograniczone możliwości. Mogę bezczelnie wylegiwać się w łóżku jeśli najdzie mnie ochota, mogę nadrabiać zaległości filmowe lub książkowe. Mogę też jeśli aura sprzyja udać się z samego rana na przejażdżkę rowerową dookoła jeziora. Najważniejsze jednak jest to, że mogę przygotować niespieszne śniadanie. Zamiast szybkiego smoothie czy kanapek przygotowuję coś extra. Ostatnio postanowiłam wykorzystać bądź co bądź mało wiosenną aurę i zrobiłam dyniowe placuszki. Pierwszy raz robiłam placuszki na drożdżach, zazwyczaj smażę jednak tradycyjne pankejki. Czy wyszły smaczne??? Baardzo, nawet mój młodziak przeciwny dyniowym przysmakom wcinał aż mu się uszy trzęsły. Oczywiście tym bardziej smaczne im bardziej obficie polane syropem klonowym. Truskawki to przysłowiowa wisienka na torcie. Koniecznie wypróbujcie ten przepis, gwarantuję Wam 100 % satysfakcji.
Ja po cichu liczę, że jutro dzień będzie równie słoneczny co dzisiaj i nieśmiało zaplanowałam rower. Odliczam też dni do powrotu do jazdy konnej. Jeśli pogoda się utrzyma rzeczyckie błoto wkrótce wyschnie i Arabella zacznie rekonwalescencję. Ten mój kochany Rudziszon naprawdę świetnie poradził sobie z wyjściem z kontuzji i mam nadzieję, że ten sezon jeździecki będzie dla nas udany.
A jak Wasze plany na niedzielę: aktywnie czy relaks???




poniedziałek, 19 marca 2018

Szpinakowe muffinki kopiec kreta



Wiosna to piękna pora roku. Świat budzi się do życia po zimowym śnie, nabiera nieśmiałych kolorów. Ptaszki wiją gniazdka w krzakach forsycji, ich trele budzą mnie o 6 rano. Poranki wstają rześkie aby wraz ze wschodem słońca nabrać wiosennych rumieńców. Osiedle również budzi się do życia, sąsiadki hurtowo myją okna, w sobotnie przedpołudnia słychać równomierny dźwięk trzepaczki do dywanów.  Cóż więc poradzić, że widok za oknem w niczym tych wiosennych wyobrażeń nie przypomina??? W piątkowe przedpołudnie w powietrzu zaczęły wirować nieśmiałe płatki śniegu aby nieco późniejszym popołudniem pokryć świat grubą warstwą śnieżnego puchu. W sobotę ścisnął mróz, a w niedzielę na dokładkę rozhulał się porywisty wiatr, który sprawił, że poczułam jakbym zamieszkała na Grenlandii. Mam niejasne przeczucie, że w tym roku do święconki pojedziemy sankami. Bez wyraźnej potrzeby nie wyściubiam nosa poza drzwi mojego przytulnego mieszkanka. Gdyby nie praca i obowiązki najchętniej przeczekałabym tą zimnicę zakopana pod kołdrą. Chętniej uruchamiam piekarnik, bo zapach pieczonego ciasta działa na mnie kojąco. Obmyślam też skromną listę wielkanocnych wypieków. Jak co roku musi być coś ze szpinakiem, żeby było zielono i wiosennie. W ubiegłym miesiącu podzieliłam się z Wami moim pomysłem na szpinakowy kopiec kreta --> klik . Dziś mam dla Was ten sam wypiek ale w wersji mini. Oczywiście wypieki ze szpinakiem mają piękną kolorystykę a szpinak nadaje im wilgotności, nie zmieniając przy tym smaku. Szpinakowy kopiec kreta to jeden z moich ulubionych wypieków ze szpinakiem.
Jeśli nie macie jeszcze gotowej listy słodkości, które przygotujecie na świąteczny stół koniecznie wpiszcie na nią te szpinakowe cudeńka. A w najnowszym numerze Kropki Tv znajdziecie też mój przepis na bezglutenową babkę banan bread.