Jestem dzieckiem natury. Kocham ocean, kocham las. Wychowałam się na wsi więc również są mi bliskie łąki, sady i ogrody. Jako dziecko wiecznie włóczyłam się po łąkach z psem, wiecznie wdrapywałam się na jabłonki i razem z babcią pielęgnowałam ogródek. Dzieciństwo zakorzeniło we mnie miłość i szacunek do matki natury. Do dziś uwielbiam włóczyć się po lasach, jeździć w tereny do sadów, obserwować dzikie kwiaty rosnące na łąkach.
Odkąd zajmuję się blogowaniem lubię też fotografować w plenerze. Od jakiegoś czasu marzyła mi się sesja w sadzie przy delikatnym świetle. Długo gdybałam co tu przygotować, jak zaaranżować. W końcu dojrzałam, przygotowałam autorski torcik. Pragnęłam aby miał soczyste, letnie kolory i do tego smakował obłędnie. Efekt smakowy godny powtórzenia :) bez przechwałek.
Gdy torcik był gotowy spakowałam torbę z akcesoriami, sprzęt i skierowałam swe kroki do upatrzonego wcześniej sadu. Gdy weszłam między jabłonki poczułam się Mary Lennox gdy po raz pierwszy weszła do Tajemniczego ogrodu. Gałązki jabłoni wraz z popołudniowym słońcem stworzyły prawdziwy świetlny spektakl. Poddałam się nastrojowi i zaczęłam pstrykać. W sadzie było tak cudnie, że po skończonej sesji rozsiadłam się i chłonęłam klimat. Nie byłabym sobą gdybym nie skubnęła ciasta, wszak musiałam sprawdzić, czy aby nie mdłe :)
Zapraszam Was dziś na torcik pachnący latem i morelami, czytajcie, inspirujcie się i przetestujcie przepis w Waszych kuchniach.