Powolutku, malutkimi kroczkami zbliża się Tłusty Czwartek. Dzień, na myśl o którym niektórzy drżą w oczekiwaniu, niektórym od raz luzują się paski,a jeszcze innym napływa do ust ślinka ;)
Tak, tak moi drodzy, w ten jeden dzień możemy śmiało odstawić diety i zajadać się rumianymi pączuszkami, chrupiącymi faworkami, czy oprószonymi cukrem pudrem oponkami. Pssst, będzie Wam wybaczone, bo w ten dzień masowe obżarstwo jest dozwolone.
Ja może nie mam planach zjeść tuzina pączków, czy tyleż samo oponek ale na pewno skuszę się na to i owo :). Wiemy przecież, że zaraz po tłustym czwartku nadejdzie czas postu i będzie można do woli umartwiać się i odmawiać sobie słodkości.
Ja postanowiłam nieco zaszaleć i stworzyć deser, który będzie manifestem przeciwko wszystkim dietom :) Nawet nie próbowałam bawić się w liczenie kaloryczności, myślę że w wypadku tego tortu nie ma to najmniejszego sensu. W trakcie składania i dekorowania moje ślinianki pracowały na pełnych obrotach i miałam spory problem ze skupieniem się na tym co robiłam.
Tort nie jest aż tak pracochłonny na jaki może wyglądać. Najdłużej będziecie czekać na wyrośnięcie ciasta drożdżowego i schłodzenie się śmietanki czekoladowej. Sam proces smażenia poszedł mi bardzo sprawnie. Wiem,że nie jest to tort, który na co dzień będzie gościł na Waszych stołach ale na ten jeden czwartek w roku możecie się skusić.
To jak? Gotowi na pączkowanie???