Na osiedlu zawrzało. Panowie ze służb porządkowych przycięli okoliczne drzewa i krzewy, panie sprzątaczki uruchomiły miotły i grabie, Zrobiło się jakby wiosennie, bo i temperatura kilka stopni powyżej zera, i słońce pokazało w końcu swoje oblicze. Człowiek stał się bardziej energiczny i przestał snuć się po mieszkaniu jak zbłąkana dusza. Aż do przedwczoraj, kiedy to sytuacja diametralnie się zmieniła. Poranny mróz zwiastował piękny słoneczny dzień. Słońce wynurzyło się znad dachów ale szybko zmieniło zdanie i skryło się pod płaszczem z chmur. Z minuty na minutę robiło się coraz ciemniej i nagle zaczął się spektakl. Najpierw pojedyncze, a później coraz liczniejsze płatki śniegu zawirowały w dzikim tańcu przykrywając czarne połacie chodników. Po godzinie biały puch szczelnie okrywał dachy, drzewa i samochody. Po dwóch godzinach gdy wyszłam na spacer z Angeliną śnieg skrzypiał mi pod butami i czułam się jak w prawdziwej zimowej krainie. Luty pokazał swoje prawdziwe oblicze... ale nie długo bo wczoraj słupek rtęci oscylował w okolicy +2 stopni i większość śniegu spłynęła do studzienek kanalizacyjnych. Ot, takie uroki lutego.
Chwilowo zmieniłam aktywności z biegów na świeżym powietrzu na bieg na bieżni. Nie chcę kusić moich super talentów do wpadania w poślizg, przewracania się na prostej drodze i łapania kontuzji :)
Za to talenty kulinarne w pełnym rozkwicie. Zamarzył mi się banoffee pie ale nie taki zwykły tylko nieco stuningowany. Zamiast bitej śmietany postanowiłam otulić banany bezą włoską.
Banoffee należy w mojej skali do kategorii "najbardziej słodkich", kawałek, no góra dwa i i jestem zasłodzona na zapas. Jednak możecie mi wierzyć, że beza włoska ma w sobie coś bardzo uzależniającego, że ciężko powstrzymać się od dokładki. Szczerze mówiąc mogłaby zrezygnować ze sporej ilości karmelu na spodzie tarty na rzecz większej bezowej czapy :p.
Jeśli posiadacie opalarkę gastronomiczną koniecznie opalcie wierzch bezy, podkręca to smak całości. Bardzo prawdopodobne, że po szaleństwie Tłustoczwartkowym macie dość słodkości. Moja rada: dziś przygotujcie spód do tarty, a napełnicie go jutro bądź w niedzielę, kiedy Wasze kubki smakowe poczują znowu zew słodyczy :D.
Miłego weekendu moi drodzy, zostawiam Was z przepisem na pyszną tartę banoffee. Dylemat czy piec dziś czy jutro pozostawiam Wam :D ;)



