W powietrzu czuć zbliżającą się jesień. Czuć ją w szumie porannych mżawek, w chłodnych powiewach wieczornego wiatru wdzierającego się przez kuchenne okno i w coraz wcześniej zapadającym zmierzchu. Pajączki tkają nitki babiego lata, które co rano pokrywają się kropelkami rosy i mienią się w słońcu niczym malutkie brylanciki. W warzywniaku pojawiły się śliwki i pierwsze pomarańczowe hokkaido. To ten czas kiedy chętnie zakopuję się pod ciepłym kocem z kubkiem kawy, wyciągam z szafy ciepłe sweterki i reniferowe skarpetki. Bez większych wyrzutów sumienia raczę się gorącą czekoladą i piekę wręcz nieprzyzwoitą ilość ciast. W odstawkę idą lekkie jogurtowe ciasta, a ich miejsce zajmują brownie, pachnące cynamonem szarlotki i mięciutkie drożdżowe. Zanim jednak na dobre pożegnamy się z latem mam dla Was deser, który idealnie wpasuje się w odchodzące lato i nadchodzącą jesień. Pierniczkowe semifreddo z dynią i skórka pomarańczową to połączenie smaku późnego lata i zbliżającej się jesieni. Zimny lodowy deser podkręcony smakiem Katarzynek, dyni, skórki pomarańczowej oraz szczyptą rozgrzewającego cynamonu. Jeżeli i Ty poczujesz #apetytnakopernika nie wahaj się i przygotuj swoim bliskim ten deser. Zapraszam po przepis.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą semifreddo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą semifreddo. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 23 sierpnia 2018
środa, 27 kwietnia 2016
Lody a la semifreddo z bezikami i rabarbarem
Tegoroczna wiosna ma to do siebie, że możemy się nacieszyć nielicznymi, słonecznymi dniami. Tak było wczoraj. Początkowo dzień zapowiadał się dość chłodno, jednak koło południa słońce nieco śmielej przygrzało i uratowało popołudnie. Oczywistym było,ze pojadę do stadniny, a gdy odebrałam telefon z informacją, że robimy teren przyspieszyłam obroty aby zdążyć. Plan był na stępo-kłus i rekonesans terenu. Konie po zimie miały mało ruchu, głównie z powodu niesprzyjającej aury. Jeśli ktoś z was miał z nimi do czynienia, ten wie jak kopytne towarzystwo potrafi się zachowywać gdy poczuje przestrzeń. Dodać tu muszę również,że mój osobisty rumak ma jeszcze jedną cechę- jest mega tchórzem, tchórzem w typie 'wszystkiego się boję' a do tego typem 'lepiej wystrzelę do przodu' i jeszcze 'lepiej zawrócę do stajni'. Czemu o tym piszę? Po pierwszych kilku kilometrach w miarę spokojnej jazdy i perspektywy galopu pod górkę Arabella uznała, że skoro jest sygnał do galopu to ona profilaktycznie wystrzeli jako pierwsza ale zaraz po tym zdecydowała, że ona jednak woli galopować w stronę stajni. I tak mój rumak wystrzelił w prawo a ja niestety w lewo. Uderzyłam o ubitą ziemię tak mocno, że aż zadzwoniło. Zanim wykonałam pierwszy ruch minęło dobrych kilka minut, zastanawiałam się czy ból który czuję jest chwilowy,czy jednak zwiastuje poważniejsze sprawy. Okazało się, że mocno się poobijałam ale kości mam całe. Dość komicznie wyglądałam, leżąc bez ruchu i śmiejąc się z bądź co bądź mało śmiesznej sytuacji. Nie wspomnę o minach moich rajdersów. A co z rumakiem??? No cóż, gdy poczuła, że coś z ciężarem na grzbiecie nie tak, postanowiła jednak poczekać. Teren z przygodami jednym słowem. Mówi się,że po 10 upadkach przestaje się liczyć, oficjalnie dobiłam do bramki nr 2. A dziś chodzę jak babcia staruszeczka, boli mnie w krzyżu i za łopatką. Nie potrafię się jednak obrazić na jazdę, zbyt mocno to pokochałam. Arabelcia po powrocie dawała mi całuski licząc na cukier, i jak tu się gniewać na to serduszko??? Na przyszłość podjęłam postanowienie, że dopóki nie wypracujemy odpowiedniej liczby km na ujeżdżalni trzymam się z daleka od terenów. Moje ogólne poobijanie sprawiło, że nie podzieliłam się z wami obiecanym przepisem na lody. Zapraszam więc dzisiaj na mega pyszne lody z rabarbarem i bezikami. Jedne z lepszych jakie wyszły spod mojej ręki. Zrobiłam je na bazie mrożonego deseru semifreddo, zamroziłam je jednak w pojemniku i zaserwowałam w wafelkach. Lody są kremowe, rabarbar świetnie równoważy słodycz. Polecam na zbliżającą się majówkę :).
niedziela, 12 lipca 2015
Mango-kokosowe semifreddo z sosem truskawkowym
Deser w niedzielę się należy, tak jak rosół i schabowy :) Niedzielny deser powinien być lekki,pyszny idealnie wpasowujący się w brzuchy napełnione obiadem. Kiedy wspominam niedzielne popołudnia z mojego dzieciństwa,myślę o galaretce z bitą śmietaną,domowym ptasim mleczku i ucierany cieście z sezonowymi owocami. Jeżeli nie było deseru,znaczyło to że niedziela była nieudana. Moje obecne niedzielne menu nie nawiązuje do tego z dzieciństwa. Zazwyczaj jemy jedno danie a na deser wybieramy słodkości,które nawiązują do sezonu. Z jednej strony wzdycham i wspominam czasy,gdy rytm niedzielnego dnia był dyktowany przez moją mamę. Przedpołudniowy czas upływał przy dźwiękach mięsa ubijanego na kotlety i zapachu wywaru z włoszczyzny,która zapowiadała pyszny rosół. Gdy zegar wybijał dwunastą na stole pojawiał się rosół, który był stałym bywalcem niedzielnych obiadów. Godzinę później miejsce na stole mościł sobie schabowy w towarzystwie ziemniaczków i buraczków, jeżeli były aktualnie na topie. Obiady uświetniały audycje Polskiego Radia i kompot. Gdy wydawało nam się,że nie oderwiemy się od ziemi, mama podawała deser i zawsze okazywało się,że w naszych żołądkach jeszcze trochę miejsca na ten deser możemy znaleźć .
Teraz,w mojej własnej rodzinie obiady bywają bardziej zróżnicowane a i desery dyktowane są aktualnym widzi mi się. Dlatego dziś, na niedzielne popołudnie polecam wam mrożone semifreddo z mango i kokosem. Żeby było na wypasie polałam każdą porcję domową frużeliną z truskawek.
Prawda,że brzmi to przekonująco???Zapraszam po przepis na udane niedzielne popołudnie.
Przepis dodaję do Akcji lodowej 2015.
poniedziałek, 9 września 2013
Malinowa rapsodia
Wrzesień przyjął nas prawdziwą rewolucją pogodową.Na szczęście dał się namówić jeszcze na kilka słonecznych dni.Rozpoczął się rok szkolny,dni upływają teraz naprawdę szybko.Zmierzcha coraz wcześniej a wieczory są tak chłodne,że najlepszy sposób na ich spędzenie to kubek gorącej herbaty z sokiem malinowym,ciepły koc i przyjemna lektura.Pogoda sprzyja na tyle,że sezon malinowy jeszcze trwa.Jestem zagorzałą fanką tych owoców, postanowiłam zatem wykorzystać ten fakt i zrobiłam semifreddo z dodatkiem musu malinowego.Efekt,coś wspaniałego.W smaku przypomina najlepsze lody śmietankowe połączone z sorbetem malinowym.Późne lato trwa korzystajmy więc z jego uroków,zapraszam na deser.
składniki:
5 białek
3/4 szklanki cukru pudru
400 ml śmietanki 30%
2 łyżki ekstraktu waniliowego
500 g malin
1 łyżka cukru pudru
200 g białej czekolady
6 herbatników pełnoziarnistych
Formę keksówkę wyłóż folią spożywczą.Białka ubij na sztywno,dodaj partiami cukier puder nie przerywając ubijania.Białka mają być puszyste i lśniące.W osobnym naczyniu ubij an sztywno śmietankę.Połącz obie masy,dodaj ekstrakt waniliowy,dokładnie wymieszaj.
Część malin odłóż do dekoracji,resztę zmiksuj blenderem,wymieszaj z łyżką cukru pudru i przetrzyj przez sito.Pozbędziesz się w ten sposób pestek.Część masy śmietankowej wyłóż do foremki,teraz wyłóż mus malinowy (około 3 łyżek),następnie nałóż znów masę śmietankową,mus i na wierzchu rozprowadź resztę masy śmietankowej.Pozostały mus malinowy zachowaj do podania.Herbatniki pokrusz w torebce foliowej,wyłóż na wierzch deseru,delikatnie przemieszaj aby masa połączyła się z okruchami.Tak przygotowany deser wstaw do zamrażarki na 5 godzin a najlepiej na całą noc.
Białą czekoladę rozpuść w kąpieli wodnej,rozsmaruj na gładkiej powierzchni( u mnie deska do krojenia) i wstaw na kwadrans do zamrażarki.Za pomocą ostrego noża zeskrob wiórki.
Gotowy deser podziel na porcje,udekoruj świeżymi malinami i wiórkami z białej czekolady.Możesz również polać deser musem malinowym.
sobota, 31 sierpnia 2013
Niech nas mięta opęta
Dzisiejsza pogoda dała nam jasno do zrozumienia,że lato się kończy.Chłodny poranek,okraszony opadami deszczu spowodował że ciepłe skarpety zostały przywrócone do łask.Lato zmienia płaszczyk i stanie się babim latem by potem ustąpić miejsca jesieni.Jest to odwieczny spór między siłami natury,dający nam do zrozumienia że przychodzi czas zmian...ale jeszcze nie dziś :) Słońce wygrało batalię z chmurami i raczy nas swoimi promieniami.Jesień nam niestraszna więc dziś zaserwowałam miętowo-czekoladowe semifreddo.
W tym roku zawojowały mnie lody miętowe,postanowiłam więc zrobić deser,który będzie mi je przypominał.Udało się,efekt przepyszny,przekonajcie się sami
składniki:
2 białka
4 żółtka
1/2 szklanki cukru trzcinowego
400 ml śmietanki 30%
2 łyżki likieru miętowego
1 łyżka posiekanych listków mięty+
1 łyżka cukru trzcinowego
60 g czekolady deserowej
20 g czekolady mlecznej
100 g kakaowych herbatników
odrobina zielonego barwnika spożywczego
dekoracja:
80 g czekolady deserowej
Foremkę keksówkę wyłóż folią spożywczą.Teraz przygotuj kąpiel parową dla jajek.Zagotuj wodę w rondlu.Białka wlej do miski (miska musi być większa od rondla tak abyś mogła swobodnie ją ustawić).Miskę umieść w kąpieli parowej i ubijaj białka na sztywno,dodaj cukier i ubijaj aż białka będą lśniące i puszyste.Dodawaj po jednym żółtku i całość ubijaj ok 10-15 minut do momentu gdy zobaczysz że masa zgęstniała.Gotową masę jajeczną odstaw aby przestygła.Śmietankę ubij na sztywno.Obie czekolady zmiksuj w blenderze tak abyś otrzymała okruchy.Listki mięty utrzyj z łyżką cukru trzcinowego.Do przestudzonej masy jajecznej dodaj śmietankę,likier,czekoladę,miętę oraz barwnik.Delikatnie wymieszaj do połączenia się składników.Tak przygotowaną masę wylej do przygotowanej foremki,wyrównaj wierzch.
Herbatniki zmiksuj w blenderze i powstałe okruchy wysyp na wierzch deseru.Delikatnie przemieszaj aby część herbatników wtopiła się w masę.Gotowy deser wstaw do zamrażarki na 5-6 godzin.
Czekoladę deserową roztop,wylej na deskę,rozprowadź równomiernie nożem i wstaw na kwadrans do zamrażarki.Za pomocą noża zeskrob czekoladowe wióry i posyp nimi deser przed podaniem.
środa, 31 lipca 2013
Semifreddo z owocami lasu
Jeżyny obrodziły w tym roku fantastycznie,w maliniaku mieni się kolorami szkarłatu.Grzechem byłoby nie wykorzystać tego dobrodziejstwa.Proponuję wam semifreddo z owocami lasu.Deser łatwy w przygotowaniu a w smaku po prostu niebiański.Przekonajcie się sami.
składniki
2 białka
4 żółtka
3/4 szklanki cukru trzcinowego
450 ml śmietanki 30%
200 g jeżyn
200 g malin
2 łyżki cukru pudru
Przygotuj foremkę keksówkę,wyłóż ją folią spożywczą.Przygotuj dużą miskę,mały rondel napełnij do połowy wody.Ubij na sztywno białka z połową cukru trzcinowego.Ustaw miskę na rondelku z gotującą się wodą i ubijaj aż białka będą lśniące.Dodaj po jednym żółtku, ubijaj przez około 10 minut do momentu gdy masa zgęstnieje.Miskę odstaw aby masa ostygła.
Schłodzoną śmietankę ubij na sztywno z resztą cukru trzcinowego.Delikatnie wymieszaj z masą jajeczną.Masę przełóż do uprzednio przygotowanej foremki.Dodaj do niej połowę jeżyn i malin.Delikatnie wymieszaj i wstaw masę do zamrażarki na 5-6 godzin.
Przygotuj sos owocowy.Owoce zmiksuj blenderem i przetrzyj przez sitko aby pozbawić sos pestek.Dodaj do sosu cukier puder,wymieszaj.
Gotowe semifreddo przełóż do naczynia,zrobisz to bez problemu, ponieważ folia zapobiega przywieraniu do ścianek blaszki.
Deser podawaj obficie polany sosem z owoców i obsypany jeżynami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


