Toruń zajmuje ważne miejsce na kulinarnej mapie Polski. Tak jak Kopernik wstrząsnął fundamentami astronomii tak toruńskie pierniki wstrząsnęły podniebieniami Polaków. Wszyscy wiemy, że to stamtąd wywodzą się pachnące korzennymi przyprawami i miodem piernikowe serca. Piernikowe wyroby na sklepowych półkach rozsławiła Fabryka Cukiernicza Kopernik. Nieprzerwanie od 1751 roku rozpieszcza nas swoimi pierniczkami ciągle poszerzając ofertę. Moimi faworytami są lukrowane serca, które towarzyszą mi odkąd byłam małym dzieckiem. Przynosiła mi je ciocia gdy zaglądała na kawę i ploteczki do babci. W tamtych czasach to był prezent na wagę złota, bo w sklepach ciężko było je dostać. Do dziś mam do nich wielki sentyment, zawsze mam schowaną napełnioną nimi paczuszkę, ot tak na czarną godzinę. Co roku też uzupełniam braki choinkowego arsenału. W bliżej niewyjaśnionych okolicznościach pierniczki znikają z choinki. Raz jeden udało mi się przyłapać Rudziszonka na gorącym uczynku :D i przyznam się bez bicia przymknęłam oko na ten proceder.
Tak więc gdy zobaczyłam konkurs z okazji zbliżającego się Święta Piernika wiedziałam, że muszę skromnie zaznaczyć swoją obecność. Konkurs trwa do 31.08 więc to ostatni dzwonek żeby zgłosić swój #przepisnakopernika, po szczegóły zaglądajcie na stronę Fabryki Cukierniczej Kopernik.
Do konkursu zgłaszam swój autorski przepis na torcik czekoladowy z pysznym jaglanym kremem pełnym pierniczków i karmelizowanych gruszek. Postawiłam na nieco zdrowszą wersję deseru, biszkopt przygotowałam bez dodatku mąki, a do kremu jaglanego nie dodałam cukru. Torcik udekorowałam gruszkowymi chipsami, koniecznie zróbcie je w domu bo są obłędnym dodatkiem.
Zapraszam do mojej kuchni, w której pachnie dziś pierniczkami :)