Sezon zimowy był wyjątkowo łaskawy w tym roku. Łaskawy dla takich ciepłolubów jak ja. Śniegu było w swoim czasie sporo... na tyle, żeby się nim nacieszyć i na tyle mało, żeby poruszać się bez ryzyka brnięcia po pas w zaspach. Mróz ścisnął kilka razy ale przy grzanym winie, ciepłej kołdrze i przyjemnym filmie bardzo łatwo można było o tym fakcie zapomnieć. Jak na moje upodobania ta zima była całkiem znośna. Była, bo w powietrzu wyraźnie czuję już zmiany. Wiem, wiem, to jeszcze za wcześnie na ochy i achy nad zbliżającym się sezonem wiosennym. Niemniej jednak, moje wewnętrzne "ja" fika koziołki na myśl o cieple, dłuższym dniu, pojawiających coraz liczniej krokusach. Wczesnym ranem budzą mnie jeszcze trochę nieśmiałe ptasie trele. Słońce coraz śmielej zagląda w okna sypialni. Tak, wiosna zbliża się dużymi krokami.
Póki jednak wieczory jeszcze nieco ciemne i czasem też chłodne, lubię do kawy zjeść kawałek zimowego ciasta. Chlebek bananowy nie należy do tych deserów, które przywodzą na myśl wiosnę. Poczujecie w jego smaku raczej czas ją poprzedzający. Ciężkie ,wilgotne ciasto, z wyraźną nutą cynamonu i pełne orzechów. Jedno z moich ulubionych, idealne na zakończenie sezonu zimowych wypieków. Zapraszam na kawałeczek :)




