Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą migdały. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 grudnia 2018

Świąteczny blok czekoladowy




Wyścig do świąt trwa. Każdy pędzi co sił w nogach aby zdążyć do Wigilii z prezentami, z lepieniem uszek, z ubraniem choinki. Pędzimy po zapomniany proszek do pieczenia do sklepu, po dodatkową paczkę ozdób na choinkę, po cukier puder, którego nagle zabrakło. Perfekcyjne panie domu wypiekają kolejne serniki i makowce. Te mniej perfekcyjne odbierają zamówione wcześniej ciasto w cukierni. Wiem, wiem, nie każdy potrafi piec, nie każdy czuje się w kuchni jak ryba w wodzie.
Dlatego przed samiutkimi świętami mam dla Was przepis na coś słodkiego, coś pysznego i coś bez pieczenia. Blok czekoladowy to powszechnie znany deser. Ja przygotowałam go w wersji świątecznej. Zamiast tradycyjnych herbatników dodałam do niego pianki, kandyzowane wiśnie i migdały bez skórki. Prosto, szybko i smacznie. Idealnie na święta.



środa, 24 lutego 2016

Granola ola ola, wegańska,bezglutenowa, bez dodatku cukru




Poranek,integralna część dnia, wszyscy budzimy się do życia, jedni pod przymusem dźwięku budzika  niemiłosiernie wdzierającego się w bębenki i światła zaglądającego pod zaspane powieki; inni niespiesznie, przeciągając się pod ciepłą kołdrą. Za to bez względu na sposób budzenia wszyscy myślimy o śniadaniu. Najlepiej gdyby samo się zrobiło i samo przywędrowało do naszego łóżka ale że nie ma zmiłuj trzeba się trochę natrudzić i samemu coś przygotować. Kiedyś moje śniadanie składało się głównie z kanapek lub jajecznicy lub żurku. Tak,tak było kiedyś, bo odkąd stałam się świadomym konsumentem i zaczęłam zwracać uwagę na to co nakładam na talerz zmieniły się również moje nawyki żywieniowe. Miejsce kanapek zastąpiły szejki owocowe i jaglanka na ciepło. No dobrze, w niedzielę czasem jest to jajecznica lub kawałek domowego ciasta, różnorodność musi być. Granolę widziałam na różnych blogach ale jakoś broniłam się żeby spróbować. W podjęciu decyzji pomógł mi mój organizm, który ostatnio dał mi do zrozumienia,że powrót glutenu do mojej diety nie był najszczęśliwszym rozwiązaniem. Postanowiłam posłuchać tych wewnętrznych podpowiedzi i wróciłam na tory diety wolnej od glutenu a co za tym idzie postanowiłam ją wzbogacić w coś zdrowego i pysznego. W taki oto sposób sobotnim przedpołudniem powstała w mojej kuchni granola a'la Five o'clock. Dodałam do niej wszystko co lubię i co dobrze wpłynie na moje zdrowie. Zamiast cukru dodałam do niej daktyle i odrobinę syropu klonowego. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. W chwili obecnej zjadamy już drugą blachę tego cuda i już mam pomysł na kolejne :) W mojej granoli znajdziecie płatki gryczane, preparowaną jaglankę, amarantus, migdały, wiórki kokosowe, migdały,żurawinę i suszona śliwkę. Prawda,że brzmi pysznie??? Jeśli szukacie szerokiego wyboru superfood,zajrzyjcie do sklepu internetowego http://sklepagnex.pl/ .
P.S. Dziś wstałam z uczucie,że ta paskudna plucha w końcu od nasz odeszła. Póki co nie pada, nawet słońce puściło oczko za gęstych jeszcze powiek chmur. Życzę wam pysznego dnia :)


poniedziałek, 30 listopada 2015

Listopadowa depresja i deserki Rafaello




Listopad potrafi być piękny. Mogłam go docenić robiąc długie tereny z Arabellą w niezbyt mocnym ale wciąż ciepłym słońcu i ganiając lisa na gonitwie z okazji św. Huberta. Mogłam odczuć go w spacerach z Rudziszonem wśród szeleszczących liści i muśniętych pierwszym mrozem trawach lub jeżdżąc autem,słuchając Poluzjantów i obserwując jak wiatr tańczy z liśćmi swojego walca. Niestety Listopad potrafi też być ciężki, przytłaczający z pochmurnymi, ciemnymi dniami. Potrafi zacinać deszczem o szyby, przeszywać zimnym wiatrem do szpiku kości, zaskoczyć coraz to szybciej zapadającym zmrokiem lub zsyłać senność na moje,wciąż nie przyzwyczajone do zmiany czasu powieki. Tak, jak zrobię szybkie podsumowanie to listopad zdecydowanie nie należał do mnie. Choć nigdy nie miałam stanów depresyjnych, moje listopadowe, chroniczne zmęczenie może być do niej preludium. Czasem zazdroszczę niedźwiedziom, instynktownie wyczuwają nadchodzącą zimę,pakują swoje futerko do gawry i śpią aż do pierwszych wiosennych promieni, które zwiastują lepsze czasy. Nie wiem skąd się u mnie bierze ta ciągła senność, coraz częściej zastanawiam się czy przespanie całej doby coś by pomogło??? Na szczęście dziś mamy ostatni dzień listopada i mam zamiar odciąć się grubą kreską od tego co było. Wiem,że z każdym dniem mój humor będzie się poprawiał,bo wraz z nadejściem grudnia zacznę radosne odliczanie do świąt. Dziś wędrując po alejkach mojej ulubionej Biedronki cieszyłam oczy świątecznym asortymentem i poczułam przebłysk nadziei. Nawet szalejąca wichura, racząca nas na zmianę to deszczem to gradem nie zmieniła mojego samopoczucia.
Oczywiście gdy nie mam akurat świątecznych bibelotów na oku lubię poprawić sobie humor czymś pysznym. Zazwyczaj gdy moje samopoczucie oscyluje w niżach to mój czasoumilacz musi być przygotowany ekspresowo. Rafaello nie muszę reklamować, wszyscy znamy ten kokosowy przysmak. Podejrzewam,że ma tyle samo wielbicieli co i przeciwników. Ja osobiście zasilam szeregi tych pierwszych. Deser Rafaello lub jeśli wolicie Rafaello parfait zawojuje kubki smakowe każdego wielbiciela tego kokosowego przysmaku.Na przygotowanie go poświęcisz nie więcej niż 30 minut,1 porcja idealnie zaspokoi bóla na coś słodkiego. Jeśli macie chęć na więcej kokosowych inspiracji zapraszam też na Rafaello bez pieczenia na zimno oraz na tort Rafaello . Poprawa humoru gwarantowana,tak więc nie zastanawiajcie się długo i zróbcie swoje własne deserki Rafaello.




niedziela, 11 października 2015

Kokosowe inspiracje- tort Rafaello



Niedzielne przedpołudnie, siedzę z herbatą, opatulona w ciepłą kołdrę, Stefek zawinął się w koci rogalik tuż obok mnie. Za oknem świeci słońce ale wściekły wiatr,którego wycie słyszę aż za dobrze sprawia,ze nie mam ochoty opuszczać swojego azylu.
Co by tu napisać,żeby wpasowało się w klimat Rafaello??? Musiałabym chyba snuć opowieść o wakacjach na rajskich Karaibach, bo nasza jesienna rzeczywistość nijak do tego klimatu nie pasuje. Chociaż może troszkę??? Jak teraz myślę o tych mroźnych, tak mroźnych wieczorach, o tym wietrze co dzisiaj porywa liście z koron drzew to kawałek takiego tortu to taki comfort food. Zjadasz kawałek i od razu robi Ci się lepiej na sercu :) Myślisz o Karaibach, kryształowo czystym morzu, plażach usianych białym piaskiem.Można zaplanować wyjazd w karaibskie szerokości geograficzne,może turystycznie a może zostać tam trochę dłużej??? Można by otworzyć bar, na plaży, taki z dachem przykrytym palmowymi liśćmi, serwować schłodzone drinki z karaibskim rumem i cukrem trzcinowym. Żyć w zgodzie z naturą,z dala od zgiełku miast, z dala od pędu za pracą, pieniędzmi. Czerpać przyjemność z prostych rzeczy, nie spieszyć się nigdzie, spędzać zachody słońca na plaży. Prawda,że byłoby wspaniale??? Uhm ukroję sobie jeszcze kawałek bo przyjemnie jest na tych Karaibach :) 
Tort Rafaello uświetni domowe uroczystości, idealnie zgra się z niedzielną herbatką. Jest lekki,niezbyt słodki, smak kokosu nie dominuje,krem bez dodatku masła. Wszystko to sprawia,że ciężko zatrzymać się przy jednym kawałku. Koniecznie wypróbujcie.


niedziela, 6 września 2015

Dyniowe kostki gryczano-migdałowe- smak jesieni



Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pogoda zmieniła się jak w kalejdoskopie.Dokładnie tydzień temu moczyłam swoje rozgrzane stopy w jeziorze, dziś zanurzam je ale pod kołdrą i próbuję rozgrzać. Pożegnaliśmy lato i powitaliśmy jesień ogniskiem i kociołkiem.Było bajecznie, pełnia księżyca, ciepły wieczór, drewno trzaskające w ogniu, pyrkający kociołek. Była nalewka na rozgrzewkę, pieczone ziemniaki z popiołu, było podglądanie koni podczas snu,były tańce i śpiewy. Wczoraj znów rozpaliliśmy ognisko, miło było rozgrzać dłonie, obserwować płomienie liżące drewno. Upiekliśmy kiełbaski, jabłka i ziemniaki, żal było wracać do domu. Aura iście wrześniowa, wczoraj poranek przywitał mnie chłodny i rześki, w stadninie przywitał mnie deszczyk i mgła żeby godzinę później ustąpić miejsca słońcu i pięknej pogodzie. Dziś znów jest chłodno ale kto wie jak rozwinie się ten dzień...
Kilka dni temu przyniosłam do domu pękatą pomarańczową bańkę, tak tak, mowa o dyni. Baaa to nie byle jaka dynia. Jej wysokość dynia hokkaido, królowa jesieni. Czekałam na nią z utęsknieniem. Gdy zobaczyłam jak pręży się i kusi soczystym kolorem z półki warzywniaka,musiałam ją zabrać do domu. Za nią przyszły kolejne,w kuchni zrobiło się pomarańczowo i jesiennie. Na balkonie rozsiadł się wrzos, mamiąc Stefka kolorami purpury i gałązkami tańczącymi na wietrze.
Zapraszam was na preludium jesiennego menu na Five o'clock. Dzisiejsza propozycja to gryczano-migdałowe kostki z nadzieniem z dyni. Cud.miód, niebo w gębie ;)



niedziela, 8 marca 2015

W Marcu jak w garncu- Migdałowy tort przełożony kremem sernikowym







Marzec wkroczył dziarski krokiem,zmieniając karty w kalendarzu i przewracając pogodę do góry nogami. Choć zimy w tym roku nie mieliśmy Marzec pokazał co to jest przedwiośnie i potwierdził stare przysłowie: W Marcu jak w garncu. Cały miniony tydzień doświadczaliśmy  wszystkich aspektów przedwiosennej pogody. Rankiem budziło mnie słońce, a już godzinę później śnieżyca wściekle rzucała płatkami śniegu w moje okna. Po śnieżycy przyszedł ulewny deszcz a przez gniewne niebo przetoczyły się pierwsze grzmoty. W między czasie co rano, przymrozek umilił kierowcom życie, malując szron na szybach aut. I tak praktycznie cały tydzień. Cóż za radość!!! Radość???-zapytacie. Oczywiście,że radość bo świat budzi się do życia i wiosna wstępuje do nas małymi krokami. Wczoraj pogoda była bajeczna i z wielką przyjemnością korzystałam z niej. Dziś powtórka, słońce ogrzewa nas przyjemnie i każdą komórką ciała czuję,że żyję :)
Nic dziwnego,że już słyszę w duszy pierwsze tony wielkanocnego okresu, okresu wielkiej radości. Przyznacie sami, że Wielkanoc ma ten dar, budzi w nas nadzieję, cieszy nas kolorami pisanek i nęci zapachem święconki. Uwielbiam ten czas praktycznie tak samo jak okres świąt Bożego Narodzenia.
Dlatego dziś zapraszam na małe preludium, tort migdałowy przełożony masą sernikową. Myślę,że poczujecie jak i ja,że wiosna już do nas przyszła i że święta tuż,tuż.
Tort wygląda bardzo wykwitnie, świetnie zaprezentuje się na świątecznym stole wśród bab i mazurków. Smakuje wybornie, więc polecam wam go z całego serca.
Przepis dołączam do akcji Twarogowe slodkości.