Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na rozgrzewkę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na rozgrzewkę. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 sierpnia 2017

Hello jesień- Pierniczkowy pudding z karmelizowaną pomarańczą




Koniec sierpnia, schyłek lata, jutro przywitamy wrzesień. Codziennie ubywa dnia, wieczorem coraz szybciej się ściemnia. Poranki wstają niespiesznie w towarzystwie mgieł i rosy. Szczerze mówiąc ostatnie noce były takie zimne że przeprosiłam się z ciepłą flanelową piżamą.
Dziś wczesnym rankiem zapakowałam do auta Angelinę oraz wiklinowy koszyk i pojechałyśmy do lasu. Spacer dobrze nam zrobił, ja dotleniłam się, Angelina wyhasała. Nazbierałam bukiet wrzosu, zaprosiłam do koszyka kilka borowików i stadko kurek. Do domu wróciłam lekko zmarznięta ale za to wściekle głodna. Potrzebowałam czegoś pysznego, czegoś rozgrzewającego, czegoś co dałoby mi komfort. Gdy mój wzrok omiótł półkę i napotkał paczuszkę piernikowych serc wpadłam na pomysł, że zrobię pudding. Szybko przygotowałam składniki, szast prast i pudding zapiekał się w piekarniku. W międzyczasie karmelizowałam pomarańcze po cichu licząc że pudding lada chwila będzie gotowy. Musicie wiedzieć,że kiszki grały mi marsza a woń wydobywająca się z piekarnika wcale mi nie pomagała. Pudding wyszedł boski, jesienny ideał na rozgrzanie ducha i ciała. To będzie pozycja do której często będę wracać.
Pomysł na pudding to mój #przepisnakopernika, jeszcze tylko do północy możecie zgłaszać swoje propozycje na stronie Fabryki Cukierniczej Kopernik więc nie zwlekajcie; to już ostatnie chwile :)
Ja tymczasem zapraszam po przepis, koniecznie zróbcie ten pudding na śniadanie... lub późny podwieczorek... a nawet na kolację ;)


sobota, 6 grudnia 2014

Piernikolada- gorąca piernikowa czekolada rozgrzewająca ciało i duszę



Wszędzie jest biało, mleczny całun spowił miasto, przytłumił dźwięki i otulił szczelnie wszystko wokół. Jak na grudzień jest całkiem ciepło, temperatura oscyluje wokół zera. Wydeptuję z Rudziszonem ścieżki i widzę, że wszędzie jeszcze bardziej jesień niż zima. Mróz pomalował tu i ówdzie liście ale póki co na tym koniec. Pamiętam jak z utęsknieniem wypatrywałam pierwszych płatków śniegu gdy byłam dzieckiem, teraz cieszę się że nie marzną mi dłonie i stopy. Cieszę się z jazdy konnej na świeżym powietrzu i cicho marzę aby zajęcia trwały cały sezon zimowy. Pomimo, że na koniu jest mi ciepło, zawsze po zajęciach serwuję sobie rozgrzewającą kąpiel a po niej koniecznie coś gorącego do picia. Jesień i zima to sezony, w których lubię gorącą czekoladę. Grudzień jest oficjalnie miesiącem "pierniczenia" więc dziś proponuję wam piernikoladę, pyszną pierniczkową czekoladę, korzenną i rozgrzewającą. W taki dzień jak dziś przyjemnie jest usiąść z kubeczkiem i zanurzyć się w świat piernikowej słodyczy.

niedziela, 16 listopada 2014

Grzany cydr i szukanie igły w stogu siana






Nie wiem jak wam ale mnie często się zdarza, że gdy mam mnóstwo rzeczy do zrobienia wszechświat (chyba) staje na głowie, żeby mi przeszkodzić. Tak właśnie było wczorajszego wieczoru, gdy znajdowałam się w środku pracy, wtedy to moja ładowarka od laptopa postanowiła zakończyć swój żywot. Niby nic, jest jeszcze przecież bateria ale moja akurat jest już na emeryturze. Nie będę cytować epitetów, które cisnęły mi się na usta. Przebolałam tą małą katastrofę, tym bardziej że przypomniałam sobie,że przecież mam gdzieś drugą ładowarkę. Tylko gdzie ona jest??? No właśnie... jeszcze niedawno miałam ją w rękach a teraz gdy jej pilnie potrzebowałam ,skubana skryła się gdzieś przed zasięgiem mojego wzroku. Przetrząsnęłam wszystkie możliwe miejsca gdzie mogła być lub też miałam w pamięci, że mogłam ją schować. Jak to zazwyczaj bywa gdy czegoś szukam, zostałam z niczym, ładowarka przepadła. Dziś rano podjęłam wyzwanie po raz drugi. Jeszcze raz przekopałam zawartości szafek, zero, nic, do trzech razy sztuka. Zajrzałam do szafki, w której mieszkają wszystkie domowe kable,ładowarki i inne "potrzebne" rzeczy. Na czubku kablowego wężowiska leżała sobie ładowarka. Uśmiechnęłam się do niej i pomyślałam, że tylko ja mogłam szukać jej w tych wszystkich "oczywistych" miejscach a nie zajrzałam do tego właściwego.
Dzięki temu, mogę zaprosić was na grzany cydr,który dziś wydaje się być jak najbardziej wskazany.
Słupek na moim termometrze wskazywał dziś niewiele ponad zero a po spacerze z Nuczysławą potrzebowałam czegoś na rozgrzewkę.
To świetna propozycja na zimowe ogniska, kuligi, czy jak namawia Nigella na ogrzanie gardeł przed kolędowaniem.
Przepis na cydr znajdziecie w jej książce "Nigella świątecznie" a przepis dołączam do akcji "Rozgrzewające napoje na jesień"


czwartek, 23 października 2014

W przytulnym domowym zaciszu- Dyniowa gorąca czekolada





Każdy z nas ma strefę komfortu, każdy własną i nacechowaną własnymi upodobaniami, ja skupię się teraz na mojej :) W takie dni jak dziś, gdy wiatr hula za oknem, deszcz zacina znacząc mokre ścieżki na szybach, liście tworzą na chodniku dywany nasiąknięte wodą a ciężkie ołowiane chmury przesłaniają całe niebo, lubię się schować. Zakładam ciepłe wełniane skarpety, nogi okrywam ciepłym kocem. Przy nogach wyleguje się Rudziszon, śniąc o kostkach i stekach a Stefan, nowy członek naszej rodziny, liliowy Brytyjczyk, słodko zwija się w kłębek u mojego boku.
W takich chwilach lubię mieć kubek czegoś,co rozgrzeje mnie i przyniesie błogość. Dziś była to gorąca dyniowa czekolada z korzenną przyprawą. To nic,że pijąc poparzyłam usta, poczułam się po niej tak wspaniale, że śmiało mogę rekomendować ją wam jako panaceum na jesienną słotę.
Lubię te chwile ,tylko dla mnie, gdy czuję się bezpiecznie i przytulnie,a myśli płyną leniwie, jest dobrze, przytulnie,niech sobie pada...
Przepis dołączam do akcji Rozgrzewające napoje na jesień

niedziela, 1 grudnia 2013

Pomocnik Świętego Mikołaja






W poprzednim poście wspominałam, że stworzenie planu przedświątecznych przygotowań to bardzo ważna sprawa. Równie ważne, jest abyś do tworzenie planu usiadła/dł z odpowiednim ekwipunkiem. Pomocnik Świętego Mikołaja to dla mnie zimowy niezbędnik. Rozgrzewa, rozjaśnia umysł a do tego smakuje wybornie, choć może się wam wydawać że połączenie nalewki z bitą śmietaną nie może się udać. Zapewniam, nic bardziej błędnego, zresztą przekonajcie się sami


sobota, 21 września 2013

Śliwki pod kruszonką



Śliwka-królowa jesieni, ubrana w fiolet, soczysta i słodka.Czaruje kolorem,smakiem i zapachem.Hołubiona przez mieszkańców Łącka :) .Absolutnie jedna z moich top 5 jesiennych przysmaków.Uwielbiam zarówno śliwkę w towarzystwie ciasta drożdżowego,co ciasta piaskowego i oczywiście kruszonki. Crumble czyli kruszonkę wynaleźli Anglicy i według mnie jest to strzał w dziesiątkę.Gorące,zapieczone śliweczki w sosie własnym i morze kruszonki.Pychotka!!!Ogrzewa ciało i duszę,absolutny hit jesieni.


składniki:

600 g śliwek
6 łyżek cukru trzcinowego
100 g masła
175 g mąki



A więc do dzieła :) Kwadratową foremkę ceramiczną wysmaruj łyżką masła.Śliwki umyj,podziel na połówki,wypestkuj,ułóż w foremce i posyp 2 łyżkami cukru trzcinowego.Masło rozpuść w rondelku,wlej do miski.Do lekko przestudzonego masła wsyp mąkę i resztę cukru trzcinowego,wymieszaj dłońmi do uzyskania kruszonki.Gotową kruszonkę wysyp na śliwki,wstaw foremkę do nagrzanego do 160 stopni piekarnika i zapiekaj przez 30 minut.Podawaj gorące,mmm pychotka.