(Stefan jak zawsze na posterunku :) )
Marzec... prawda,że brzmi wiosennie??? Cóż, w teorii na pewno tak. Gorzej z praktyką.Od trzech dni nieprzerwanie siąpi deszcz, z mniejszym lub większym natężeniem. Do tego jest przeraźliwie zimno. W wiecznie zasnutym chmurami stanie Waszyngton znajduje się Forks... znacie to??? Za każdym razem gdy deszcz pada kolejny dzień z rzędu, ciężkie chmury wiszą nad nami a dni stają się ciemne czuję się jakbym własnie mieszkała w Forks. Nie wiem, czy moje jestestwo odnalazłoby się w miejscu gdzie przez większość roku pada deszcz. Więc pytam: Wiosno,gdzie jesteś??? Rzuciłaś kilka przebiśniegów i krokusów w babcinym ogródku. Na gałązkach tu i ówdzie pokazały się bazie. A gdzie piękne wiosenne słońce? Gdzie zapach ziemi budzącej się do życia po zimowym śnie?
Nie wiem jak to jest, że przez styczeń i luty jakoś się trzymam a w marcu chcę mieć wiosnę teraz,natychmiast!!! Póki wiosna się nie pojawi staram się zaklinać ją w kuchni. Zapraszam was dziś na przepis na deser, królową parfait. Do pucharków włożyłam pyszną kruszonkę, przykryłam ją budyniem bananowym z kawałkami bananów i ananasowym z kawałkami ananasa. Wierzch udekorowałam bitą śmietaną i posypałam odrobiną startej czekolady. Wierzcie lub nie, słoneczny kolor kremu podziałał na mnie krzepiąco. Poczekam więc jeszcze chwilę, na pełne słońca poranki, zielone pąki na drzewach i wiatr niosący wszystkie zapachy wiosny :)
A póki co zapraszam do kuchni. wykrzesajcie pół godzinki na przygotowanie pysznego deseru.

