Pokazywanie postów oznaczonych etykietą crumble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą crumble. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 marca 2016

Parfait Queen- królewska kruszonka z bananem, ananasem i czapą bitej śmietany





(Stefan jak zawsze na posterunku :) )


Marzec... prawda,że brzmi wiosennie??? Cóż, w teorii na pewno tak. Gorzej z praktyką.Od trzech dni nieprzerwanie siąpi deszcz, z mniejszym lub większym natężeniem. Do tego jest przeraźliwie zimno.     W wiecznie zasnutym chmurami stanie Waszyngton znajduje się Forks... znacie to??? Za każdym razem gdy deszcz pada kolejny dzień z rzędu, ciężkie chmury wiszą nad nami a dni stają się ciemne czuję się jakbym własnie mieszkała w Forks. Nie wiem, czy moje jestestwo odnalazłoby się w miejscu gdzie przez większość roku pada deszcz. Więc pytam: Wiosno,gdzie jesteś??? Rzuciłaś kilka przebiśniegów i krokusów w babcinym ogródku. Na gałązkach tu i ówdzie pokazały się bazie. A gdzie piękne wiosenne słońce? Gdzie zapach ziemi budzącej się do życia po zimowym śnie?
Nie wiem jak to jest, że przez styczeń i luty jakoś się trzymam a w marcu chcę mieć wiosnę teraz,natychmiast!!! Póki wiosna się nie pojawi staram się zaklinać ją w kuchni. Zapraszam was dziś na przepis na deser, królową parfait. Do pucharków włożyłam pyszną kruszonkę, przykryłam ją budyniem bananowym z kawałkami bananów i ananasowym z kawałkami ananasa. Wierzch udekorowałam bitą śmietaną i posypałam odrobiną startej czekolady. Wierzcie lub nie, słoneczny kolor kremu podziałał na mnie krzepiąco. Poczekam więc jeszcze chwilę, na pełne słońca poranki, zielone pąki na drzewach i wiatr niosący wszystkie zapachy wiosny :)
A póki co zapraszam do kuchni. wykrzesajcie pół godzinki na przygotowanie pysznego deseru.






czwartek, 11 lutego 2016

Idzie Luty szykuj buty- czekoladowa kruszonka z jagodami i budyniem czekoladowym








Idzie Luty, szykuj buty.... a raczej kalosze. Luty poczęstował nas ekspresowymi roztopami, pięknym słońcem i ciepełkiem aby chwilę później rzucić nas w objęcia ołowianych chmur i ulewnych deszczów.  To ciężki okres dla mojego jestestwa, serce tęskni za wiosną, za słońcem a tymczasem dni stały się ponure, wciąż jeszcze słabo znać przybywający dzień. Jedynym stworzeniem,które jest całkowicie pogodo-odporne jest Rudziszon. Wczorajszy spacer w strugach deszczu przyjęła ze stoickim spokojem. Zimne podmuchy wiatru co chwila podrywały mój parasol do góry a Nuka niespiesznie obwąchiwała osiedlowe trakty. Stefan za to zajmuje się tym co zawsze, czyli żerowaniem w psiej misce, bezczelnym wylegiwaniem się we wszelkich możliwych pozycjach i miejscach, tudzież ostrzeniem pazurków na skrzynce po jabłkach. Kot to ma życie.... A jaki sposób na ta pogodę mam ja??? Otóż ciepły,wełniany pled, przyjemną lekturę i kubek kruszonki. W ubiegłym miesiącu spod mojej ręki wyszły kokosowa kruszonka z malinami i budyniem oraz gryczana kruszonka z jabłkami i toffi . Postanowiłam zatem że koniecznie musze jeszcze wypuścić kruszonkę w wersji ciemnej. Jak postanowiłam tak zrobiłam i tak oto prezentuję wam czekoladową kruszonkę z jagodami i budyniem czekoladowym. Zanim wystawimy twarze ku słońcu i będziemy przyjmować cenną witaminkę D warto mieć w zanadrzu przepis na szybki deser z kubeczka, który pozwoli nam przeczekać ciemne dni.
Tym razem Stefek już bez nieśmiałości pakował mi się w kadry, jego ciekawość nie zna granic ;)



niedziela, 7 lutego 2016

Szczypta egzotyki- parfait prosto z raju




Weekend właśnie się kończy, dla nas był on wyjątkowo aktywny. Moja młodsza latorośl w tym roku przystąpiła do zajęć w miejskim studiu tańca.Tak... tańce to jest to, co małe dziewczynki lubią najbardziej. Chodzimy więc dwa razy w tygodniu na pląsy i wygibasy a w ten własnie weekend mogłam obejrzeć na własne oczy efekty ciężkiej pracy szanownych koleżanek-instruktorek. Za nami maraton taneczny tj. 4 występy w 3 dni. Każdy z koncertów przeniósł widzów w zimową krainę. Dla mnie, świeżaka w tych tematach to przyjemne doświadczenie móc uczestniczyć w takich wydarzeniu i móc obserwować jak moja córcia pląsa na scenie wśród innych tancerek. Powiem więcej, z niecierpliwością czekam na kolejne koncerty... 
Jutro natomiast reaktywuję aktywność fizyczną,która przez warunki atmosferyczne i moją niedawną chorobę została zepchnięta na plan dalszy. Optymistyczny plan zawiera odkurzenie siodła i powrót na ujeżdżalnię, mniej optymistyczny hmm na razie się na tym nie skupiam. Pogoda nastraja póki co pozytywnie więc staram się nie uprawiać czarnowidztwa.
A co dziś na deser? Powiem wam,ze dzisiejszy deser był fenomenalny. Przygotowałam pyszną gryczaną kruszonkę z dodatkiem mielonych migdałów,a na dokładkę kokosowy i ananasowy budyń. Żeby przyjemność konsumowania była jeszcze większa wierzch deseru przykryłam bananami i kruszonką. To deser do którego na pewno jeszcze wrócę nie raz i nie dwa.
Zapraszam po przepis.



wtorek, 26 stycznia 2016

Zimowy comfort food, gryczana kruszonka z orzechami, jabłkami i toffi




Rozchorowałam się.... znowu.Tym razem zrobiło się poważniej,węzły chłonne na szyi bolą przy każdym ruchu głową. Tak się dzieje, gdy człowiek się przeziębi i myśli,że nic nie robiąc tego przeziębienia się pozbędzie. Ja tak myślałam i owszem, puściło mnie na 3 dni,żeby przy sprzyjającej okazji uderzyć we mnie zdwojoną siłą. Leżę więc pod kołdrą, okręcona ciepłą chustą, koło mojego nosa unoszą się miętowe zapachy maści rozgrzewającej. Czosnek,miód i witamina C zajęły główne miejsce na blacie kuchennym. A moje samopoczucie??? Jeszcze wczoraj udawałam sama przed sobą,że nic mi nie będzie. Jednak z godziny na godzinę czułam się coraz gorzej i po południu poddałam się. Teraz czuję się po prostu okropnie, wszak choroba to nie jest żaden powód do radości.
Pogoda za oknem też nie nastraja. Miejsce bieli zajęła wszędobylska szarość. Temperatura z minusowej awansowała ponad zerową kreskę. Jest pochmurno, mgliście i mokro. Od rana drobna mżawka melancholijnie opada na drogi i chodniki, powoli ale sukcesywnie zmywając zimową biel. Pogoda wymarzona do leżenia w łóżku lub drzemania pod ciepłym kocem. W taki dzień jak dziś deserem wręcz wymarzonym byłoby crumble z jabłkami, dlatego też podzielę się z wami moim przepisem. Kruszonka, którą wam proponuję jest bezglutenowa, połączenie orzechów,mąki gryczanej,jabłek i krówek idealnie się ze sobą komponuje. Porcja dla dwojga lub dla głodnego singla. Jak zwykle u mnie to bywa, przepis łatwy,szybki w wykonaniu i smaczny. Koniecznie wypróbujcie.


niedziela, 17 stycznia 2016

Kokosowa kruszonka z budyniem i malinami





Ścisnęło mrozem, poprószyło śniegiem, zrobiło się prawdziwie zimowo. Nie,żebym jakoś specjalnie wypatrywała zasp i śniegu skrzypiącego pod butami ale moja podświadomość zaakceptowała obecną sytuację pogodową. Dzięki tej wszędobylskiej bieli zrobiło się jaśniej i jakoś tak lepiej na sercu. Przyjemnie jest wrócić lekko zmarzniętą ze spaceru z Rudziszonem, bo wiem że w domu czeka na mnie gorąca herbata a w piekarniku świeżo upieczone crumble. Na pomysł wpadłam w trakcie robienia porządków. Myślałam o przygotowaniu małej porcji deseru, takiej do zjedzenia od razu bez potrzeby zostawiania na potem. Jasnym dla mnie było,że ma to być coś na ciepło i najlepiej żeby to było przygotowane w kubku. Od razu pomyślałam o crumble ale tym bardziej tradycyjnym, czyli kruszonka, jabłka i może odrobina sosu krówkowego. Oczywiście pierwszy wariant też zrobiłam ale najpierw chciałabym podzielić się z wami przepisem na crumble, który wymyśliłam w drugiej kolejności. Kokosowa kruszonka to coś,co tygryski bardzo lubią.Maliny i budyń śmietankowy komponują się z nią idealnie, deser przygotowuje się bardzo szybko, kolejny deser który ma same zalety.Na myśl o wspaniałym smaku tej kruszonki moje ślinianki zaczęły wzmożoną pracę ;)
W te zimowe chłody porcja tego crumble to comfort food, który rozgrzewa i wprawia w świetny nastrój ,nie dajcie się długo przekonywać i przetestujcie ten przepis.


sobota, 15 sierpnia 2015

Bananowe parfait z gryczaną kruszonką i domowym custard


Ostatnie 3 tygodnie mam jakby wyjęte z życiorysu,dlaczego??? Wierzcie lub nie ale skupiłam się na wynajdowaniu wszelkich możliwych sposobów aby się schłodzić. Ciężko funkcjonować gdy wieczór nie przynosi chłodnego ukojenia, a każdy z nas go szukał. Nuka leżała przyklejona do chłodnej ściany, Stefan polegiwał rozłożony jak kocia poduszka,a my spędzaliśmy wieczory przed wentylatorem, wypijając hektolitry wody,soków,mrożonej kawy, cydru z kruszonym lodem ,przegryzając ewentualnie zimnym arbuzem.
Całe szczęście na mapie upałów pojawił szybki wypad w Bieszczady,dzięki któremu mogliśmy zażywać odpoczynku kajakując po Solinie. Dało nam to trochę wytchnienia pomimo tego,że Bieszczady wcale nie przywitały nas chłodem.
Oprócz tego otworzyłam również okresowy salon piękności dla koni, wysokie temperatury spowodowały że bardzo mało jeździłam, postanowiłam zatem wykorzystać ten czas na kąpiele. W ruch poszły gąbki,szampony i hektolitry chłodnej wody. To był strzał w dziesiątkę,zimna woda przyniosła ulgę, zabawy było co nie miara.No może nie wszystkie konie były perspektywą kąpieli uszczęśliwione ale koniec końców każdy odczuł ulgę i ochłodzenie-a przynajmniej tak staram się myśleć.
A co w kuchni? Cisza... W naszym menu pojawiły się szybkie dania z patelni a piekarnik dostał przymusowy urlop. Za to moja lodówka zaczęła pracować full time.
Jednym z deserów, które wypuściła ze swoich zimnych czeluści był bananowy parfait, deser moim zdaniem cudowny. Jak często u mnie, deser powstał pod wpływem chwili by cieszyć nasze podniebienia. Polecam wam obiema rękami :) zadowolenie domowników gwarantowane.




czwartek, 9 lipca 2015

Parfait z kruszonką,karmelizowanymi brzoskwiniami i jagodami




Jednostajny szum padającego deszczu dobrze na mnie wpływa. Po tych kilku upalnych dniach przyjemnie jest wyłożyć się i czuć chłodne powietrze, które przeczesuje kąty mojego mieszkania. Wszyscy odetchnęliśmy, wdychamy rześkie powietrze i odpoczywamy. Dzięki temu przerywnikowi zbiorę energię i stawię czoła ciągowi dalszemu upałów. Stefek wynurzył się ze swojej kryjówki, przysiadł na balkonowym progu i z zaciekawieniem obserwuje deszcz.Kap,kap,kap krople deszczu znaczą ścieżki na balkonowej podłodze. Stefek pełen werwy próbuje je wyłapywać do momentu,gdy leniwie snująca się mucha odwraca jego uwagę. Szybko przenosi swoje łowy na parapet.
A ja sięgam po szklaneczkę wypełnioną gryczanym crumble,karmelizowanymi brzoskwiniami, jagodami i jogurtem doprawionym skórką z cytryny. Prawdziwa eksplozja smaków. Orzeźwiający deser z chrupiącą kruszonką idealnie pasuje do wieczornego chill out'u. Viva parfait!!!