Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 sierpnia 2018

Eton mess, czyli jak nabałaganić w kwadrans






Living on... living on the island,where the sun shines bright and the people smile... ano zamieszkałam, ludzie faktycznie się uśmiechają,a ze słońcem bywa różnie... jak to na wyspie. Co prawda Julia Pietrucha śpiewa o Hawajach ale to tylko taki drobny szczegół ;) 
Tutaj nie ma piaszczystych plaż z palmami, oceanu, tubylców grających na ukulele. Są za to wrzosowiska, Big Ben, fish and chips i popołudniowa five o'clock tea. Pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie, wystawiając mój wewnętrzny barometr na ciężkie próby, lewostronny ruch na drodze wciąż wzbudza moje zdziwienie, a domy wyglądają mikroskopijnie jak pudełka od zapałek. Zaskakuje mnie tu wiele rzeczy, badam grunt, biegam, a rowerem jeżdżę trochę na przekór po prawej stronie chodnika. Kuchnia angielska nie jest mi obca, od dawna interesowało mnie co Anglicy nakładają na talerze. Nigella i Jamie są moimi ulubionymi postaciami związanymi z angielską kuchnią, odebrałam z ich książek dobre przygotowanie kulinarne. Trifle, crumble, banoffee pie, malinowy fool, te wszystkie przepisy znajdziecie już na moim blogu. Dzisiaj dołączam do nich klasyk, Eton mess.
Eton Mess, to najsmaczniejszy rodzaj bałaganu jaki znam,a zrobienie go nie zajmie Wam więcej niż kwadrans. Czy to dobra rekomendacja???
Wykorzystajcie sezon na późne truskawki i "naróbcie bałaganu" w Waszych domach. Gwarantuję, że sprzątanie go sprawi Wam samą przyjemność ;). 



czwartek, 11 sierpnia 2016

Mrożony deser banoffee pie


Niebo usiane dziś było chmurami, kłębiastymi, większymi i mniejszymi, w odcieniach bieli i popielu. Po wczorajszych ulewach dzień wstał słoneczny lecz dość chłodny. Zaparkowałam auto na podjeździe przy stajni i skierowałam swoje kroki ku siodlarni. Przygotowałam sprzęt i z uwiązem przewieszonym przez ramię udałam się na padok. Wdrapałam się na wzgórze i zgoniłam stado na dół. Dziś na swojego rumaka wybrałam Dobara, na którym robiłam postępy na początku mojej jeździeckiej kariery. Po zbiegach kosmetycznych dosiadłam mojego rumaka i ruszyłam przed siebie. Lubię Dobcia za ten stoicki spokój z jakim idzie w teren i za energię, choć lata młodości ma już za sobą. Stępowaliśmy przez okoliczne łąki, kłusowaliśmy w sadach i w polach kukurydzy. Na ściernisku zafundował mi galop tak szybki, że miałam wrażenie że osiągnęliśmy prędkość światła. Jechaliśmy wśród słomianych bali, śliwkowych drzewek błyskających fioletem, wśród smukłych krzewów kukurydzy. Kopytka Dobara chrzęściły na ściernisku, stukały na ubitym podłożu i znaczyły ślady na podmokłej ziemi. Uszy strzygły z zaciekawieniem łowiąc polne dźwięki. Słońce raz nam towarzyszyło, innym razem chowało się za chmury,a chmury wędrowały po nieboskłonie grając własny spektakl. Wróciłam do stajni zrelaksowana i z apetytem na więcej. Dobciu nieco zmęczony ale myślę, że i zadowolony z faktu, że przewietrzył kopytka. 
Niedawno minęły dwa lata odkąd zaczęłam moją jeździecką karierę. Nie spodziewałam się, że zajmie w moim sercu tak ważne miejsce. Dlaczego tak szczególnym uczuciem darzę tę pasję??? Żaden ze sportów, które kiedykolwiek uprawiałam nie dawał mi kontaktu z żywym stworzeniem, ze stworzeniem które myśli i z którym musisz nauczyć się współpracować. Jeździec i koń w trakcie treningu stają się jednością, zależą od siebie nawzajem i ściśle z sobą współpracują. czy wyobrażacie to sobie??? Myślę, że warto samemu przekonać się i spróbować.
Dziś mam dla was deser, całkiem zimny, a właściwie to całkiem zmrożony. Kiedy go przygotowywałam było upalnie, nie mogłam przewidzieć, że pogoda spłata mi figiel. Skosztowałam go jednak i muszę przyznać, że wyszedł bajecznie. A co to za deser??? Mrożona wersja banoffee pie, mrożony deser pełen bananów, herbatników i czekolady. Prawdziwa pychotka, jeżeli lubicie banoffee pie koniecznie wypróbujcie ten przepis




wtorek, 26 stycznia 2016

Zimowy comfort food, gryczana kruszonka z orzechami, jabłkami i toffi




Rozchorowałam się.... znowu.Tym razem zrobiło się poważniej,węzły chłonne na szyi bolą przy każdym ruchu głową. Tak się dzieje, gdy człowiek się przeziębi i myśli,że nic nie robiąc tego przeziębienia się pozbędzie. Ja tak myślałam i owszem, puściło mnie na 3 dni,żeby przy sprzyjającej okazji uderzyć we mnie zdwojoną siłą. Leżę więc pod kołdrą, okręcona ciepłą chustą, koło mojego nosa unoszą się miętowe zapachy maści rozgrzewającej. Czosnek,miód i witamina C zajęły główne miejsce na blacie kuchennym. A moje samopoczucie??? Jeszcze wczoraj udawałam sama przed sobą,że nic mi nie będzie. Jednak z godziny na godzinę czułam się coraz gorzej i po południu poddałam się. Teraz czuję się po prostu okropnie, wszak choroba to nie jest żaden powód do radości.
Pogoda za oknem też nie nastraja. Miejsce bieli zajęła wszędobylska szarość. Temperatura z minusowej awansowała ponad zerową kreskę. Jest pochmurno, mgliście i mokro. Od rana drobna mżawka melancholijnie opada na drogi i chodniki, powoli ale sukcesywnie zmywając zimową biel. Pogoda wymarzona do leżenia w łóżku lub drzemania pod ciepłym kocem. W taki dzień jak dziś deserem wręcz wymarzonym byłoby crumble z jabłkami, dlatego też podzielę się z wami moim przepisem. Kruszonka, którą wam proponuję jest bezglutenowa, połączenie orzechów,mąki gryczanej,jabłek i krówek idealnie się ze sobą komponuje. Porcja dla dwojga lub dla głodnego singla. Jak zwykle u mnie to bywa, przepis łatwy,szybki w wykonaniu i smaczny. Koniecznie wypróbujcie.


niedziela, 17 stycznia 2016

Kokosowa kruszonka z budyniem i malinami





Ścisnęło mrozem, poprószyło śniegiem, zrobiło się prawdziwie zimowo. Nie,żebym jakoś specjalnie wypatrywała zasp i śniegu skrzypiącego pod butami ale moja podświadomość zaakceptowała obecną sytuację pogodową. Dzięki tej wszędobylskiej bieli zrobiło się jaśniej i jakoś tak lepiej na sercu. Przyjemnie jest wrócić lekko zmarzniętą ze spaceru z Rudziszonem, bo wiem że w domu czeka na mnie gorąca herbata a w piekarniku świeżo upieczone crumble. Na pomysł wpadłam w trakcie robienia porządków. Myślałam o przygotowaniu małej porcji deseru, takiej do zjedzenia od razu bez potrzeby zostawiania na potem. Jasnym dla mnie było,że ma to być coś na ciepło i najlepiej żeby to było przygotowane w kubku. Od razu pomyślałam o crumble ale tym bardziej tradycyjnym, czyli kruszonka, jabłka i może odrobina sosu krówkowego. Oczywiście pierwszy wariant też zrobiłam ale najpierw chciałabym podzielić się z wami przepisem na crumble, który wymyśliłam w drugiej kolejności. Kokosowa kruszonka to coś,co tygryski bardzo lubią.Maliny i budyń śmietankowy komponują się z nią idealnie, deser przygotowuje się bardzo szybko, kolejny deser który ma same zalety.Na myśl o wspaniałym smaku tej kruszonki moje ślinianki zaczęły wzmożoną pracę ;)
W te zimowe chłody porcja tego crumble to comfort food, który rozgrzewa i wprawia w świetny nastrój ,nie dajcie się długo przekonywać i przetestujcie ten przepis.


środa, 16 grudnia 2015

Piernik na Guinnessie wg Nigelli Lawson




W grudniu pierniczą wszyscy,a przynajmniej wielbiciele pierników. Ja zasilam ich szeregi, bo piernik kocham z całego serca. Nic nie wpływa tak zbawiennie na moje samopoczucie jak szklanica gorącej herbaty i słuszny kawałek piernikowego ciasta. Uwielbiam piernik staropolski( już wkrótce upiekę tegoroczny), uwielbiam piernikowe serca, domowe,nieco koślawe pierniczki oraz piernik na piwie. 
Przepis na piernik na Guinnessie znalazłam wertując kartki "Kuchnia-przepisy z serca domu" Nigelli Lawson i był to pierwszy przepis z tej książki,który testowałam. Piernik z tego przepisu wychodzi lepki, ciężki od aromatu piwa,przyjemnie słodki ale żaden z tych czynników nie przeszkadza w zjedzeniu co najmniej dwóch kawałków na raz. Ja swój upiekłam w tortownicy, to mój ulubiony kształt jeżeli chodzi o ciasta ale wy możecie upiec piernik w waszych ulubionych foremkach. Ten piernik nie wymaga jakichś specjalnych zabiegów z waszej strony, przyjemnie wyrasta,właściwie można powiedzieć,ze to piernik ideał. Jeżeli nie zdążyliście nastawić ciasta na piernik dojrzewający ten piernik może uratować świąteczne menu.
A póki co ja wracam do chusteczek i alergii a was zostawiam sam na sam z pachnącym piernikiem na Guinnessie.



środa, 21 października 2015

Śliwkowy bałagan z Eton




Jesień,melancholii czas... dosłownie. Sama nie wiem co sądzić o tegorocznej jesieni. Jednego dnia pogoda jest piękna, drzewa mienią się wszystkimi odcieniami czerwieni,by już na drugi dzień chmury zasnuły niebo a wiatr wściekle targał włosy i rozwiewał poły kurtki. Wspominam poniedziałkową piękną pogodę i teren w całkiem nowej stajni,galop po leśnych ścieżkach, gałązki smagające policzki,było pięknie i ekscytująco. Jeśli ktoś z was próbował jazdy konnej nie tylko na ujeżdżalni na pewno wie co mam na myśli. To niesamowite uczucie galopować w otwartej przestrzeni,czuć jak koń dudni kopytami o ziemię i mieć wrażenie,że zaraz oderwiemy się oboje od jej powierzchni i pofruniemy hen daleko :). Wtorek przywitał nas za to ciężkim niebem i miałam wrażenie,że mogę ściągać chmury grabiami.Odwiedziłam Arabellę wykonując jazdę figurową w błocie na padoku. Nawet potruchtałyśmy wspólnie żeby przewietrzyć kopytka ale jazda zakończyła się w strugach deszczu. Za to dziś pomimo chmur zwiastujących opady zapakowałyśmy się w auto w składzie ja, moja siostra i Rudziszon i pojechałyśmy na grzyby. Las przywitał nas chłodem i pięknymi kolorami. Dywany wrzosów, soczyście zielony mech i żółte liście układające się w piękne kobierce. Rudziszonowa miała raj,wybiegała swe haszcze łapki, na koniec grzybobrania poganiała nas do samochodu (aktualnie śpi jak suseł) Grzybobranie udało się wyśmienicie, tradycyjna pizza z grzybami została już tylko wspomnieniem a ja postanowiłam nadrobić zaległości blogowe.
Opowiem wam o śliwkach,które postanowiły narobić bałaganu w Eton :) Eton mess znamy chyba wszyscy,angielski deser,który ujmuje prostotą ale i smakiem. Ja postanowiłam wam zaprezentować jesienne wydanie tego deseru. Śliwki duszone z cynamonem komponują się z bezami i bitą śmietaną tworząc jesienną poezję. Na zrobienie tego deseru poświęcicie nie więcej niż kwadrans a efekt może śmiało konkurować z tradycyjnym Eton mess.




czwartek, 21 maja 2015

Waniliowy custard z rabarbarem- panaceum na pochmurny czwartek






Czwartek przywitał nas deszczową aurą. Już od kilku dni skwar i duchota dawały się we znaki i przyniosły ogromną nawałnicę. Burza zostawiła po sobie chmury i ochłodzenie. I jak tu żyć ??? Człowiek złapie trochę słońca, nabierze ochoty na więcej a pogoda serwuje deszcz. Oczywiście jestem mistrzynią organizowania sobie czasu w domu. Zawsze znajdzie się jakiś kąt do posprzątania jakaś zaległa praca do zrobienia ale nogi rwą na świeże powietrze.
Oczywiście wraz ze spadkiem biometu wzrasta mój smak na coś dobrego. Tym razem pomyślałam o budyniu ale takim domowym, z prawdziwą wanilią. Żeby przełamać słodycz kremu custard polałam go duszonym rabarbarem. Na zrobienie tego deseru poświęciłam dosłownie chwilkę zaraz po tym jak otrzymałam wiadomość od R., że wpada na szybką herbatę. Zgodnie stwierdziłyśmy że to był najlepszy sposób na rozpoczęcie tego pochmurnego dnia. Przy akompaniamencie syczącego czajnika wymieniłyśmy rodzinne ploteczki a przy parujących kubkach herbaty skupiłyśmy się na zawartości deserowych szklaneczek. I tak uratowałyśmy pochmurny czwartek :)
Przepis dołączam do akcji rabarbarowa rewolucja.


niedziela, 8 marca 2015

Obłędny tort banoffee- niedzielny czasoumilacz






Założę się,że każdy z was choć raz w życiu miał "bóla" na coś słodkiego. To pragnienie zjedzenia czegoś super pysznego, mocniejsze niż wszystko inne, pragnienie które nie daje się skupić, które powraca jak bumerang gdy próbujemy go przeczekać. Tak, ja znam to uczucie aż za dobrze :)
Dziś proponuję wam kolejną wariację na temat banoffee pie. Na five o'clock znajdziecie już deserki banoffe pie , banoffee pie cupcakes , babeczki banoffe pie , oraz klasyk banoffee pie
Uzbierało się trochę tych banoffee inspiracji a dziś z dumą dołączam do tego grona ten tort. Tort banoffee to marzenie każdego kto ma tzw. słodki ząb 'sweet tooth'. Gwarantuję wam, że porcja tego tortu zaspokoi każdego "bóla" i to z nawiązką. Nie jest to typowy zamulacz ale mimo wszystko tort jest mocno słodki. W okresie przedwiośnia wiele osób narzeka na pogorszenie samopoczucia i podświadomie szuka czegoś na poprawę nastroju. Każdej osobie doświadczającej tego stanu przepisuję solidny kawałek tego ciasta,poprawa nastroju gwarantowana :)

środa, 24 grudnia 2014

Oczekujemy na pierwszą gwiazdkę- lebkuchen i mini keksiki






Wigilia, wszędzie biało, mróz wymalował piękne wzory na szybie, dom pachnie barszczem grzybowym i makowcem. W kuchni błyszczą wyszorowane rondle, na blasze bulgocze barszcz, wściekle syczy czajnik,na patelni skwierczy karp a w wielkiej misie czekają już pierogi z kapustą i grzybami. W piecu chlebowym studzą się bochny wiejskiego chleba. Pokój ustrojony na przyjście pierwszej gwiazdki. Świerk wystrojony w bombki i łańcuchy kusi zapachem lasu i błyszczy tysiącem lampek, które zawiesił na nim dziadek. Stół przykryty śnieżnobiałym obrusem, pod którym szeleści sianko. Świąteczna zastawa już czeka abyśmy zaczęli wigilijną wieczerzę. Na zimnym ganku czekają makowce, tort orzechowy, sernik oraz swojskie wyroby, robione przez mojego dziadka. Misa sałatki warzywnej oraz sosu tatarskiego.Ślinka cieknie ale trzeba poczekać bo to na święta. Dziś pościmy, aby wieczorem wraz z pierwsza gwiazdką zasiąść do wieczerzy. Babcia ma zawsze coś w zanadrzu, coś co pozwoli nam przeczekać do kolacji, dostajemy po ciastku, które zjadamy nie pozostawiając ani okruszka aby dalej móc czekać na najważniejszy wieczór w roku.
Tak było, gdy byłam mała :) lubię wracać do tych wspomnień,które przez resztę roku przechowuję w szczelnym pudełku, podpisanym "najlepsze wspomnienia"
My też czekamy na nadejście pierwszej gwiazdki i też mamy małe słodkie "czekajeczki", które nieco nam osłodzą dzisiejszy dzień. 
Wszystko już przygotowane na nadejście świąt, zasiadam więc z kubkiem gorącej herbaty i pierniczkiem aby móc obejrzeć mój ulubiony odcinek Przygód kota Filemona "Gwiazdka".
Raduj się świecie, dzisiaj Gwiazdka:)
Przepis dołączam do akcji Zagraniczne słodkości Bożonarodzeniowe.





wtorek, 22 lipca 2014

Raspberry fool- malinowy głuptasek




Niedzielne popołudnia sprzyjają błogiemu lenistwu, szczególnie tak gorące jak ostatnia niedziela. W niedzielę zawsze przyjemnie jest spędzić czas przy czymś słodkim. Są dwa wyjścia, możesz zamienić kuchnię w saunę i dzielnie utrzeć jakieś super ciasto lub też poświęcić kwadrans i zrobić coś prostszego ale równie pysznego.
Malinowy głuptas powstał na podstawie przepisu na jego angielskiego brata rhubarb fool. Myślę,że jest to idealne rozwiązanie gdy mamy potrzebę na coś słodkiego a temperatury na zewnątrz biją rekordy.
Ja spędziłam wczesne popołudnie z malinowym głuptaskiem i były to smakowite chwile :) 

wtorek, 15 lipca 2014

Babeczki Banoffee pie i wieczór filmowy z Nicolasem Sparksem



Po serii mocno owocowych deserów postanowiłam zrobić mały słodki przerywnik. Jeśli mały to idealnie sprawdzą się muffinki a jeśli chodzi o słodkość to nie ma dla mnie nic lepszego niż połączenie bananów,czekolady,bitej śmietany i sosu karmelowego-jak w banoffee pie.
Dopełnieniem będą filmy na podstawie książek Nicolasa Sparksa: Szczęściarz i Bezpieczna przystań.
Jak dla mnie duet idealny,wart wypróbowania :) Zapraszam więc na babeczkę i babski wieczór.

czwartek, 6 lutego 2014

Jak być domową boginią- Trifle pomarańczowy, trifle idealny




Od kilku dni jest pięknie,słonecznie i ciepło.Czyżby to powolny aczkolwiek nieubłagany koniec zimy???Myśl o zbliżającej się wiośnie i wszystkimi wspaniałościami z nią związanymi poprawiła mi nastrój.Muszę przyznać,że od kilku dni kontrolę nade mną przejął mój wewnętrzny "leniwiec".Po głębokim zastanowieniu doszłam do wniosku,że sam mnie nie opuści,więc musiałam wymyślić coś co go ostatecznie przegoni.Ostatnio kilka nieudanych eksperymentów kulinarnych skutecznie odstraszało mnie od pieczenia ale postanowiłam się przełamać.I tak oto powstał trifle,na którego fundamenty posłużył biszkopt pomarańczowy,nasączony syropem pomarańczowym.Kolejna warstwa to świeże owoce: borówki amerykańskie i truskawki.Jako spoiwo posłużyła mi bita śmietana,a wierzch deseru zwieńczyłam prażonymi płatkami migdałowymi.Prawda,że brzmi pysznie???
Wzór przepisu znajdziecie w książce Nigelli "Jak być domową boginią" tj cytrynowy trifle z malinami.Ja nagięłam przepis według stanu moich kuchennych zapasów i według upodobań.



czwartek, 30 stycznia 2014

Babeczki banofee pie


Brr... dziś jest tak zimno,że nie mam ochoty wynurzać się spod kołdry.Wiatr wyje wściekle za oknem a jego podmuchy wzbijają tumany śniegu.Właściwie to tylko Rudziszonka nie wzrusza ta pogoda, rankiem beztrosko maszerowała wśród tej zawieruchy.Pomyślałam, że muszę przełamać tą kiepską pogodę czymś niepoprawnie słodkim.Jakiś czas temu wpadło mi do głowy,żeby tradycyjny angielski banofee pie zaserwować w wersji mini.Nie zastanawiałam się długo,zagniotłam ciasto,upiekłam babeczki i szybko wypełniłam je tymi wspaniałościami,które tradycyjnie skrywa banofee pie.Oczywiście dwie pierwsze babeczki musiałam przetestować osobiście,tak na wszelki wypadek musiałam się upewnić czy aby na pewno są pyszne.Nie pomyliłam się :), jeśli macie chęć na babeczkę,słodko ociekającą karmelem, z bananowymi krążkami,czapą bitej śmietany i wiórkami z mlecznej czekolady to jest propozycja dla was.


wtorek, 22 października 2013

Czekoladowo-pomarańczowy trifle





Czekolada i pomarańcze- moje ulubione połączenie.Czekolada-słodka, aksamitna, kojąca.Pomarańcza- wyrazista, egzotyczna, soczysta.Uwielbiam te dwa składniki, razem i osobno.W tym roku odkryłam też trifle-obłędny, warstwowy deser prosto z wysp brytyjskich.Muszę wyznać, że początkowo myślałam, że ten deser to nie jest TO.Zdanie zmieniłam natychmiast po skonsumowaniu pierwszej łyżki Szwarcwaldzkiego trifle. Ten przepis obmyśliłam według moich upodobań, nie kierowałam się konkretnym przepisem. Moim skromnym zdaniem jest pyszny,niezbyt słodki a smaki czekoladowy i pomarańczowy idealnie współgrają. Przekonajcie się sami :)


warstwa biszkoptów:

100 g biszkoptów lady fingers
70 ml espresso

warstwa czekoladowa:

250 ml tłustego mleka
125 ml śmietanki 30%
2 łyżki cukru trzcinowego
1 łyżka skrobii ziemniaczanej
2 czubate łyżki kakao
2 łyżki wrzątku
2 żółtka
70 g deserowej czekolady

warstwa pomarańczowa:

600 ml soku pomarańczowego
torebka budyniu waniliowego na 3/4 l mleka
2 łyżki cukru trzcinowego

warstwa śmietankowa:

400 ml śmietanki 30%
3 łyżki cukru pudru

dodatkowo:

80 g czekolady deserowej



Zacznijmy od warstwy biszkoptowej. Przygotuj szklaną miskę, na jej dno pokrusz biszkopty, nasącz je espresso. Teraz przygotuj krem czekoladowy. Mleko oraz śmietankę podgrzewaj w rondlu na małym ogniu. W osobnej misce utrzyj na pastę żółtka, kakao, cukier trzcinowy, wrzątek oraz skrobię. Gdy pasta będzie gładka cienką strużką wlej gorące mleko z rondla,mieszaj energicznie a gdy wlejesz całe mleko masę przelej z powrotem do rondla i doprowadź do wrzenia.Zgęstniały krem zestaw z ognia, lekko przestudź. Czekoladę posiekaj i wrzuć do kremu czekoladowego a następnie wylej krem na biszkopty.
Teraz czas na krem pomarańczowy.W 300 ml soku rozprowadź budyń oraz cukier trzcinowy. Pozostałe 300 ml doprowadź do wrzenia w rondlu i wlej do niego roztwór soku i proszku budyniowego. Doprowadź do wrzenia a gdy budyń zgęstnieje zestaw z ognia i lekko przestudź; wylej budyń pomarańczowy na zastygniętą warstwę czekoladową. Odstaw do przestudzenia.
Schłodzoną śmietankę ubij z cukrem pudrem na pół sztywno. Wyłóż ubitą śmietankę na schłodzoną warstwę pomarańczową. Wstaw deser do lodówki.
Czekoladę deserową rozpuść w mikrofalówce, rozsmaruj równomiernie na gładkiej desce lub blaszce, wstaw na 15 minut do zamrażarki a po tym czasie ostrym nożem zeskrob wióra i udekoruj nimi deser.
Deser potrzebuje około 30 minut w lodówce a po tym czasie możesz go podać.






sobota, 21 września 2013

Śliwki pod kruszonką



Śliwka-królowa jesieni, ubrana w fiolet, soczysta i słodka.Czaruje kolorem,smakiem i zapachem.Hołubiona przez mieszkańców Łącka :) .Absolutnie jedna z moich top 5 jesiennych przysmaków.Uwielbiam zarówno śliwkę w towarzystwie ciasta drożdżowego,co ciasta piaskowego i oczywiście kruszonki. Crumble czyli kruszonkę wynaleźli Anglicy i według mnie jest to strzał w dziesiątkę.Gorące,zapieczone śliweczki w sosie własnym i morze kruszonki.Pychotka!!!Ogrzewa ciało i duszę,absolutny hit jesieni.


składniki:

600 g śliwek
6 łyżek cukru trzcinowego
100 g masła
175 g mąki



A więc do dzieła :) Kwadratową foremkę ceramiczną wysmaruj łyżką masła.Śliwki umyj,podziel na połówki,wypestkuj,ułóż w foremce i posyp 2 łyżkami cukru trzcinowego.Masło rozpuść w rondelku,wlej do miski.Do lekko przestudzonego masła wsyp mąkę i resztę cukru trzcinowego,wymieszaj dłońmi do uzyskania kruszonki.Gotową kruszonkę wysyp na śliwki,wstaw foremkę do nagrzanego do 160 stopni piekarnika i zapiekaj przez 30 minut.Podawaj gorące,mmm pychotka.






wtorek, 11 czerwca 2013

Banofee pie



Dziś zapraszam na tartę Banofee pie według pomysłu Jamiego Olivera,jednego z moich ulubionych kucharzy.Cenię go za szerzenie zdrowego żywienia oraz za nietuzinkowe pomysły na szybkie dania.Przepis pochodzi z książki '30 minut w kuchni'.Jamie użył gotowego spodu,ja zrobiłam własny.Tarta jest pyszna,jest to zdecydowanie jeden z bestsellerów kulinarnych.Dla mnie osobiście to czasoumilacz "w oczekiwaniu na wiosnę".Zapraszam was na Banofee pie.


składniki:

ciasto:
90 g zimnego masła
4 żółtka
szklanka mąki pszennej
1/4 szklanki mąki ziemniaczanej
1-2 łyżki zimnej wody

nadzienie:

4 łyżki cukru trzcinowego
4 banany
100 ml mleka
300 ml śmietanki 30%
3 łyżki cukru pudru
łyżeczka kawy rozpuszczalnej
50 g gorzkiej czekolady


Zimne masło posiekaj na stolnicy,dodaj mąkę pszenną i ziemniaczaną,żółtka i wodę.Zagnieć ciasto,owiń szczelnie folią spożywczą i wstaw do lodówki na godzinę.Po tym czasie wyjmij ciasto rozwałkuj je i wyłóż nim formę do tarty,uprzednio natłuszczoną masłem.Nakłuj ciasto widelcem i wstaw do nagrzanego do 170 stopni piekarnika.Piecz przez ok. 30 minut do momentu gdy ciasto nabierze złotego koloru.Gotowe ciasto ostudź w formie.
Dwa banany zmiksuj z mlekiem.Cukier trzcinowy podgrzej na suchej patelni.Gdy zacznie się topić wlej banany z mlekiem.Zagotuj tą mieszaninę nie mieszając jej.Gotuj na małym ogniu do momentu gdy masa zgęstnieje (około 10 minut).Zdejmij masę z ognia i przelej ją na upieczony spód,pozostaw do wystygnięcia.
Śmietankę ubij z cukrem pudrem na sztywno,pod koniec ubijania wmieszaj kawę rozpuszczalną.
Czekoladę gorzką rozpuść w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce,rozsmaruj na płaskiej blaszce i wstaw na 5 minut do zamrażarki.Dwa banany pokrój na plasterki,ułóż je na tarcie.Na wierzchu rozsmaruj ubitą śmietanę.
Czekoladę wyjmij z zamrażarki,za pomocą dużego noża zeskrob wióry i udekoruj nimi tartę.Przed podaniem schłódź tartę przez pół godziny.Przepisuję dwa kawałki na poprawę nastroju.Smacznego :)



niedziela, 28 kwietnia 2013

Trifle a la Szwarcwald



Dzisiejszy dzień przywitał nas deszczową aurą.Powietrze przesycone jest wilgocią ale też zapachem wiosny.My się deszczu nie boimy,spaceruję więc z Rudziszonem,wracamy do domu zroszone kwietniowym deszczem.A po południu raczę moich łakomczuchów pysznym deserem.Szybko się go przygotowuje,efekt przechodzi najśmielsze oczekiwania.To trifle a la Szwarcwald,aksamitny,niezbyt słodki deser,który myślę,że przypadnie wam do gustu.Jedna z moich wariacji na temat angielskiego trifle.


składniki:

7 cienkich plastrów gotowej rolady czekoladowej z kremem (200 g)
słoik wiśni w zalewie (680 g)
1 łyżka mąki ziemniaczanej
2 łyżki nalewki wiśniowej
1 łyżka mąki kukurydzianej
2 łyżki cukru
425 ml mleka
2 żółtka
1 jajko
80 g czekolady mlecznej
300 ml słodkiej śmietanki 30%
3 łyżki cukru pudru
wióry z gorzkiej czekolady
kandyzowane wiśnie



Przygotuj szklane naczynie na trifle. Na dnie ułóż plastry gotowej rolady.Wiśnie przelej razem z syropem do rondla.Odlej 100 ml syropu i wymieszaj go z mąką ziemniaczaną.Wiśnie zagotuj,dodaj nalewkę wiśniową,zagęść mieszaniną syropu i mąki ziemniaczanej.Gdy mieszanka zgęstnieje wylej całość na plastry rolady i odstaw do wystygnięcia.Przygotuj krem czekoladowy.W misce wymieszaj mąkę kukurydzianą z cukrem.Wlej nieco mleka i rozetrzyj na gładką masę.Dodaj żółtka i jajko,dokładnie utrzyj.Resztę mleka rozgrzej w rondlu,doprowadź do wrzenia,a następnie cienkim strumieniem dolewaj do masy,cały czas ubijaj aż masa będzie idealnie gładka.Postaw miskę nad rondlem z gorącą wodą.Gotuj na małym ogniu,mieszaj masę do momentu aż zgęstnieje.Dodaj pokruszoną na kawałki czekoladę i dokładnie wymieszaj.Wylej krem czekoladowy na przestudzone wiśnie.Całość schładzaj przez ok. 20 minut.Śmietankę ubij na sztywno z cukrem pudrem.Udekoruj nią schłodzony deser.Wierzch obsyp wiórami czekolady i kandyzowanymi wiśniami.Przed podaniem schładzaj deser przez ok. 30 minut.