Dość mocno się ochłodziło, szczerze mówiąc nie nadążam za zmianami aury. Przez ostatnie dwa tygodnie pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie, raz jest upalnie, chwilę później ciemne chmury i porywisty wiatr pozostawiają po upale tylko wspomnienie. Ciężko jest mi funkcjonować gdy pogoda w ciągu dnia potrafi się zmienić nawet kilka razy. Na zmianę jestem ospała i rozdrażniona. Dajmy na to dwa dni temu wybrałam się do stadniny. Po szybkich zabiegach przygotowawczych dosiadłam swojego rumaka i powędrowałyśmy na pastwisko, na wzgórzu. Na niebie tego popołudnia można było zaobserwować całą paletę kolorów, od bieli pierzastych chmurek po ciemny granat chmur zwiastujących deszcz. W przypływie optymizmu stwierdziłam,że deszczu nie będzie. Jakież było moje zdziwienie gdy deszcz jednak zaczął padać ale był na tyle delikatny i ciepły,że postanowiłam nie przerywać jazdy. Ba, zdecydowałam skierować się na szczyt wzgórza. Wymagało to ode mnie nieco gimnastyki, bo pastwiska są oddzielone płotem z żerdzi. Zeszłam więc, otworzyłam żerdź, przeprowadziłam Arabellę, zamknęłam żerdź i wsiadłam. Nie uszłyśmy daleko gdy zaczęło lać jak z cebra. Przez chwilę nie dawałam za wygraną i dalej parłyśmy do przodu ale po kilku minutach zrobiło się na tyle poważnie, że doszłam do wniosku, że dalsza jazda nie ma najmniejszego sensu. Zawróciłam więc Arabellę i stosując poprzedni schemat przedostałyśmy się na dolne pastwisko. Nie zdążyłyśmy pokonać połowy dystansu do stajni gdy deszcz przestał padać a zza chmur nieśmiało wyjrzało słońce. Nie będę ukrywać, dosłownie się we mnie zagotowało i na tyle obraziła się na pogodę,że rozsiodłałam Arabellę i wypuściłam ją na łąkę.... do końca tego dnia świeciło już słońce.
Na szczęście w domu czekały na mnie pyszne muffiny. Na osłodę i pociechę po nieudanych wojażach. Muffinki przygotowałam na mące orkiszowej, dodałam do nich agrest i czerwoną porzeczkę a wierzch posypałam gryczaną kruszonkę. Dosłownie odrobinę je przypudrowałam cukrem,zaparzyłam herbatę i oddałam się uciechom podniebienia. Muffinki wyszły mięciutkie, agrest i porzeczki dodały im kwaskowego smaczku. To pozycja must try, te muffinki smakowały jak lato.
Przepis dodaję do akcji Letnie owoce na Durszlaku.