Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rurki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rurki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 sierpnia 2017

Rurki z jeżynami i kremem z nutelli



Dziś słów kilka o rozterkach słodkiej blogerki. Do przemyśleń natchnęła mnie dzisiejsza sesja popełniona przeze mnie, której to efekty poznacie już jutro. Otóż każdy kto choć trochę umoczył ręce w blogowaniu wie jakie potyczki czasem trzeba przejść aby zaprezentować wypiek czytelnikom w atrakcyjny sposób. Najpierw jest pomysł na wypiek/deser/ etc., lecz zanim pomysł zostanie przekuty w rzeczywistość trzeba obmyśleć jak efekt pracy sfotografować. Pomysł na sesję to jedno, natomiast sesja in progress to drugie. Bo niby wszystko przemyślane, elementy ustawione ale jak już przychodzi moment focenia to kompozycja na zdjęciu wcale nie prezentuje się jak trzeba. Ile to czasem trzeba przestawiać, przekręcać talerzyki a to znów dodać coś, innym razem zabrać z planu zdjęciowego. Czasem to milimetry decydują o perfekcyjnym dla naszego oka ułożeniu elementów na zdjęciu. Dziś do szewskiej pasji doprowadziły mnie gruszki, które nijak nie chciały współpracować ani poddać się zabiegom stylizacji. Niewiele brakowało aby karmelizowane gruszki fruwały z mojego okna. Gdy już byłam pewna, że nic dobrego z sesji nie wyjdzie gruszki łaskawie dały się ułożyć. Hurra! Sesja została uratowana.
Zanim podzielę się z Wami efektem pierniczenia z gruszkami mam dla Was przepis na rurki. Muszę tu nadmienić, że jeśli chodzi o rurki jestem tradycjonalistką. Postanowiłam jednak odważyć się i nadziałam je kremem czekoladowym i jeżynami. Pomysł ten chodził mi po głowie od jakiegoś czasu. Rurki z tym nadzieniem smakowały obłędnie, jak się pewnie domyślacie połączenie jeżyn i czekolady musiało wyjść pysznie. Zresztą przekonajcie się sami.


środa, 3 lutego 2016

Karnawałowe pyszności- rurki z kremem budyniowym






Rurki należały do tych słodkości,które zawsze uwielbiałam ale jadałam je tylko w cukierni,ponieważ wydawały mi się arcytrudne do zrobienia. Od dziś jednak wyrzucam moje przekonania do lamusa i śmiało mogę powiedzieć,że rurki to ciastka arcyproste w wykonaniu.Sprawcą afery rurkowej jest moja piwnica. A czemu? Podczas piwnicznych porządków natknęłam się na pojemnik z metalowymi rurkami. Pomyślałam wtedy,że nie mam wyjścia i muszę je wypróbować....i odłożyłam je z powrotem na piwniczną półkę. Mój wzrok często omiatał ową półkę gdy zabierałam z piwnicy rower. Tak minął rok... albo dwa. Ostatnio znów przypomniałam sobie o nich a to za sprawą karnawału. Nie jestem mistrzynią w produkcji tradycyjnych pączków, pomyślałam zatem,że tak czy siak wypada coś słodkiego przyrządzić na zbliżający się Tłusty Czwartek. Poszłam więc do piwnicy i przyniosłam do domu worek metalowych rurek. Słowo się rzekło, przeszukałam szybko stare zapiski i zagniotłam ciasto. Wczoraj wieczorem upiekłam rurki a dziś nadziałam je kremem budyniowym.
Smakowały obłędnie, celowo używam czasu przeszłego, bo w szybkim tempie rurki zniknęły. Korzystajcie więc z ostatnich dni karnawałowej rozpusty,bez wyrzutów sumienia zajadajcie się pączuszkami, oponkami, chrustem czy rurkami,na diety przyjdzie jeszcze czas :)