Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasteczka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 lutego 2018

Marchewkowe ciasteczka z masłem orzechowym i chocolate chip



W Marcu jak w garncu, wszyscy znamy to przysłowie... ale że w Lutym??? Śnieg przeplata się z deszczem, przymrozki z piękną przedwiosenną pogodą, chmury prowadzą swój odwieczny spór ze słońcem. Ciężko nadążyć za zmianami pogodowymi ale robię co mogę... tylko z jednym sobie nie radzę, z tonami piasku, które wnosimy pod butami do domu. To jest moja osobista zmora,bo nie znoszę gdy piasek przykleja się do moich kapci lub skarpetek, dlatego mój odkurzacz zamieszkał na stałe w przedpokoju. Odkurzam zawzięcie i musicie wiedzieć,że jest to syzyfowa praca, bo służby porządkowe hojnie sypią tym znienawidzonym piaskiem gdy tylko na chodniku pojawi się nawet najcieńsza warstewka śniegu.
Zagryzam zęby i wypatruję pierwszych oznak wiosny. Bieganie przeniosłam chwilowo na siłownię, ze względu na kiepskie warunki pogodowe i kontuzję. Mojej stopie dobrze zrobiła zmiana podłoża, biega mi się łatwiej,a siłownia nie jest taka straszna jak myślałam ;).
Z ciasteczkami mam tak,że zawsze ciężko mi się zebrać do pieczenia... ale jak już zacznę to ciężko mi się zatrzymać. Zapełniam pojemniki i puszki aby później podbierać po ciasteczku do herbaty, kawy, do seansu filmowego,generalnie powodów są tysiące. Ostatnie, które zrobiłam wyszły przepyszne. Proste ciasteczka z marchewką, masłem orzechowym ,chocolate chip i odrobiną skórki pomarańczowej. Gdy piekły się mój dom wypełnił się cudnymi aromatami, jak to zawsze bywa przy pieczeniu słodkości. Same ciasteczka zyskują jeśli potrzymacie je w pojemniku. Jeśli chcecie aby zmiękły wystarczy, że na jeden dzień włożycie kawałek jabłka lub pomarańczy. Ciasteczka zmiękną i nabiorą aromatu. Następne w planach są ciasteczka dla Arabelli ,równie pyszne jak nie pyszniejsze od tych. Końskie ciasteczka pełne są ziaren, marchewki, miodu i dosmaczone bananem. Nieraz się zdarza, że przywożę zapas ciastek do stajni i okazuje się,że nie tylko koniki się częstują ;) :D.
Póki co zostawiam Was z przepisem na pyszne ciasteczka i uciekam, bo czeka mnie ostatni koncert taneczny mojej młodszej pociechy. Udanej niedzieli kochani.

środa, 24 stycznia 2018

Ciasteczka pieguski z orzechami laskowymi i czekoladą




Przypadki chodzą po ludziach, ja jestem świetnym przykładem. Niby nie jestem pechowcem ale czasem mam wrażenie jakby piątego 13go zdarzał mi się częściej niż raz w miesiącu. Powiecie,a tam przesadza... Wierzcie lub nie jeśli coś ma się komuś przytrafić to właśnie mnie. Mało kto może się pochwalić,że potrafi spaść z roweru na prostej drodze, zaliczyć wywrotkę do góry dnem na kajaku, zostać zmiecioną drzwiami supermarketu... a to dopiero początek listy. Na przykład w poniedziałek próbowałam otworzyć drzwi mojej gwiazdy,a drzwi ani drgnęły. Przymarzły skubane, no trudno, ponowiłam próbę z drzwiami pasażera. Nie dość,że drzwi nie puściły to poszłam ślizgiem i zatrzymałam się na lusterku sąsiedniego samochodu. Drzwi w końcu puściły a mnie została pamiątka w postaci siniaka na dekolcie. Godzinę później próbując zamknąć drzwi od auta stanęłam za blisko i doprowadziłam do bliskiego ich spotkania z moją nogą. Efekt: mega guz. Wczoraj za to zaliczyłam bliskie spotkanie mojego czoła z tablicą ogłoszeniową pod sklepem. Nie pytajcie o okoliczności :D
Gdy jesteśmy na jakimś grupowym wyjeździe wszyscy mają telefony w pogotowiu gdy np przeskakuję po kamieniach na brzegu strumienia ;). No taka moja uroda...
Zima postanowiła jednak przyjść, nie jest jakoś specjalnie zimno, śniegu też nie ma w nadmiarze. Za to przynoszę pod butami do domu kilogramy piasku, którym osiedlowe sprzątaczki hojnie sypią po chodnikach. Przy życiu trzyma mnie myśl,że styczeń lada chwila się skończy i będzie o krok bliżej do wiosny...
A póki co wykorzystuję zimowe chłody i piekę ciasteczka. Najlepsze są takie, które nie wymagają skomplikowanych zabiegów. Do takich ciastek zaliczam pieguski. Uwielbiam je za to że są pełne orzechów, rodzynek i czekolady. A Wy lubicie pieguski??? Pieczecie je??? Zapraszam na moją wersję tych znanych ciasteczek.



środa, 13 grudnia 2017

Korzenne ciasteczka przekładane truskawkowym miodem




Grudzień nabrał rumieńców, dopiero co zerwałam kartkę z kalendarza z datą 1.12 a już za tydzień z niewielkim hakiem zasiądziemy do świątecznie przystrojonego stołu aby podzielić się opłatkiem i zjeść karpia.. i kapustkę z grochem... i pierożki z kapustą i grzybami. Nadeszła też najwyższa pora na upieczenie pierniczków. No i upiekłam, pyszne, korzenne... przełożyłam ja absolutnie pysznym miodem truskawkowym. To jest prawdziwy hicior, koniecznie musicie spróbować takiego nadzienia bo jest obłędne. Niech dowodem na smakowitość tych ciasteczek będzie fakt, że piekłam je w niedzielę, a dziś ukradkiem zjadłam ostatnie ;). No i trudno będę musiała upiec kolejne. Niech stracę, pieczenie ze stempelkami przynosi tyle frajdy,że właściwie mogłabym codziennie coś piec. 
Święta to jest coś cudownego, bezkarnie można piec, podjadać, dzielić się słodkościami. Uwielbiam ten czas i w mojej kuchni co rusz pachnie czymś smakowitym.
Ciasteczka wyszły na tyle pyszne,że postanowiłam je dodać do organizowanej na durszlaku akcji 'Z miłooości do truskawek' . Słodkie przetwory od #lowicz towarzyszą mi nie od dziś, a gdy do moich drzwi zapukał kurier ze słodką przesyłką, w której znajdował się #dzem oraz #konfitura postanowiłam za pomocą #truskawki zaczarować świąteczne smaki.
Czy mi się udało??? Czy wyjdę na nieskromną jeśli powiem,że tak??? Koniecznie spróbujcie przełożyć Wasze pierniczki truskawkowym miodem. To jest to,co tygryski lubią najbardziej :p




poniedziałek, 30 października 2017

Magiczne dyniowe ciasteczka z chocolate chips




Jutro Halloween, wiedzą o tym zarówno Ci bardziej jak i Ci mniej zapaleni do tego święta.  Jedni nałożą kostiumy, twarze ozdobią upiornym makijażem i pójdą w tany rodem z Thrillera. Inni skryją się pod ciepłym kocem z kubkiem herbaty i kawałkiem drożdżówki. Za to my będziemy świętować... ale nie Halloween tylko pierwsze urodziny naszego hasiorka. Nasza Angelina z małej puchatej kulki zmieniła się w dużą puchatą kulkę ;) No może troszkę przesadzam, bo sylwetkę ma sportową, za to jak się pewnie domyślacie futra jej nie brakuje. Powiem więcej, obdzieliłaby nim kilka psich kolegów lub koleżanek. W przeciągu tego roku wyrosła na piękną psinę, z czego chyba zdaje sobie sprawę bo po osiedlu paraduje z dumnie uniesionym ogonem. Czasem myślę, że brakuje jej tylko transparentu: "Patrzcie tu idę JA". Musicie wiedzieć,że ostatnie pół roku pracowałyśmy pod okiem trenerki aby nauczyć Angel samokontroli,posłuszeństwa i współpracy. Świetnie wykonuje różne sztuczki, wzorowo wpatruje się we mnie w trakcie treningu. Żeby jednak nie było zbyt kolorowo potrafi zwędzić ze stołu jabłko, podrzeć na strzępy aktualnie czytaną przeze mnie książkę czy obsiadać domowników w trakcie obiadu niczym sęp.
Przy tym wszystkim rozbrajająco wita się swym haszczym głosem, wlepia te swoje brązowe ślepia i wtula swoją kudłatą łepetynkę. Uwielbia gdy zabieram ją do stadniny, skacze z zachwytu gdy zakładam buty do biegania i jak tu jej nie kochać??? Zżyliśmy się z nią i mamy nadzieję,że tych wspólny rocznic będzie dużo więcej.
A póki co, pozostając w tematyce Halloween zapraszam na magiczne, dyniowe ciasteczka. Zrobicie je w oka mgnieniu, gdy będą się piekły kuchnię wypełni zapach dyni, pomarańczy i czekolady. Ciasteczka po upieczeniu pozostają mięciutkie. Właściwie pieczenie ich ma same plusy :) Zostaje Wam tylko wypowiedzieć magiczne "Wingardium leviosa" i Wasze ciasteczka będą lewitować w powietrzu dokładnie tak jak moje :D :). Jeżeli macie chęć na ciasteczka ale już na pieczenie trochę mniej możecie użyć tradycyjnego hocus-pocus. Przy odrobinie szczęścia i magii upieką się same ;).


czwartek, 26 października 2017

Pajączki- Owsiane ciasteczka z orzechami laskowymi



W październiku las zmienia swoje oblicze. Purpura wrzosów płowieje, spomiędzy wciąż zielonych igieł błyskają czerwone i żółte liście dębu. Te, które zdążyły opaść szeleszczą przy każdym kroku. Łatwiej wypatrzyć brązowe kapelusze podgrzybków ale pojawiają się on coraz rzadziej. Za to można znaleźć opieńki, które gromadzą się w skupiskach przy pniach drzew. Pajęcze sieci pokrywają drobne diamenciki, kropelki rosy. Mgły smętnie krążą w kotlinach i parowach, w oddali słychać żerujące dziki, a w koronach drzew słychać ptasie radio. Las wciąż jest piękny i z przyjemnością go odwiedzam ale sezon grzybobrań można uznać za oficjalnie zamknięty. Pomimo tego z ostatniej wizyty w lesie wróciłam z pełnym koszykiem. Znalazły się w nim oczywiście grzybki, kilka sztuk podgrzybków i brązowych kozaków ale większość miejsca zajęły plastry z pni drzew. Jesienią w lesie zaczyna się wycinka drzew i na wyrębach można znaleźć prawdziwe cuda. Ja znalazłam ich kilka i wszystkie przytargałam do domu, świetnie nadadzą się do kompozycji zdjęciowych.
A teraz słów kilka o pająkach. Muszę tu wyznać, że nie znoszę pająków wręcz wzdragam się gdy jakiegoś widzę. Co innego zrobione własnoręcznie ciasteczka pajączki, sama słodycz. Malutkie, niewinne, usadzone na ciasteczkowych gniazdkach. Przygotujcie je z Waszymi pociechami, gwarantuję mnóstwo zabawy przy dekorowaniu i przyklejaniu oczek. A może przygotujecie je na przyjęcie z okazji Halloween??? Ciasteczka robi się bardzo łatwo, orzechy laskowe dodają im chrupkości, nie wymagają przechowywania w lodówce. Skusicie się???



środa, 30 listopada 2016

Klasyczne Chocolate Chip Cookies




Wiecie co najbardziej lubię w remontach??? Ich koniec. Po trzech tygodniach totalnego chaosu i rewolucji moje mieszkanie odsłoniło nieco odświeżone oblicze. Co nas to kosztowało czasu i energii lepiej przemilczę ale za to teraz jest pięknie. Dziś, po kilku dniach od generalnego sprzątania powoli zaczynam odczuwać przyjemność z domowego otoczenia. Za to w trakcie remontu przeżyłam chyba wszystkie z możliwych rodzajów irytacji. Nauczyłam się władać wałkiem, szpachlować, odświeżać wygląd mebli. Check, oto moja nowa umiejętność, do mistrza na pewno sporo mi jeszcze brakuje ale zdolność malarska została przeze mnie opanowana. Właściwie wszystkie aspekty teoretyczne remontu należą do przyjemnych, za to w praktyce zaczynają się schody, szczególnie gdy malowanie odbywa się w chwilach wolnych od pracy, a po drodze spotykają nas różne niezaplanowane niespodzianki. Jeżeli chodzi o niespodzianki, to nasze ściany dwoiły się i troiły żeby nam zapewnić rozrywkę. A to guz, a to odpadł kawał ściany, a to znów wiertło nie mogło poradzić sobie z wydrążeniem otworu pod kołek. Niestety głową muru nie przebijesz, staraliśmy się jak mogliśmy załagodzić ścienne wybryki i sprawić żeby wyglądały jak najlepiej. Kuchnia też odegrała swoją rolę, zostawiliśmy ją na koniec co było błędem strategicznym. W porywach entuzjazmu uznaliśmy,że to takie małe pomieszczenie,że raz dwa się z nim uporamy. Nic bardziej mylnego. Okazało się,że to "małe" pomieszczenie skutecznie zagraciło nam salon tym samym rujnując moje zabiegi dotyczące sprzątania. Na szczęście zagryzłam zęby na tyle mocno, że udało mi się przetrwać akcję 'kuchnia' i w końcu zabrać się za generalne porządki. Dzięki nim wyzbyłam się ze swojego królestwa wszystkich niepotrzebnych czarup. Nie uwierzycie!!! Okazało się,że moich szafkach zrobiło się na tyle miejsca,że moja skromna kuchenka porzuciła nazwę graciarni,baa przez to całe sprzątanie moje uczucia do niej wzrosły. Zostało nam jeszcze kilka poprawek ale wypisaliśmy sobie krótki urlop od remontu aby zebrać nieco siły na ostateczne starcie :)
Dziś przejrzałam zdjęcia i złapałam się za głowę, gdy zobaczyłam ile przepisów czeka w kolejce na publikację. Na pierwszy rzut wybrałam ciasteczka, idealne do chrupania przy kawie czy herbacie. Pora jakby idealna na picie ich w dużych ilościach. Ciastko więc jest jak najbardziej wskazane, do herbaty, do kawy, do szkoły lub pracy na drugie śniadanie. To moje pierwsze ciasteczka chocolate chip i zaręczam wam,że nie ostatnie. Moje dzieci straciły dla nich głowę, przyznam że i mnie bardzo posmakowały. Zapraszam po przepis


środa, 7 września 2016

Półfrancuskie ciasteczka ze śliwkami






Wrzesień, wrzosem zakwitł las, jesień, melancholii czas... Karty kalendarza zmieniły się, a wraz z nimi zmieniła się aura. Co prawda słońce przypieka jeszcze nosy i policzki ale to już nie to słońce, które opalało nas na wakacjach. Wieczory stały się mgliste, tajemnicze, a noce ciepłe, zwiastujące obfity sezon na grzyby. Ja już zainaugurowałam sezon na grzybobranie, gdy tylko usłyszałam, że pojawiły się w okolicznych lasach, zapakowałam młodzież w auto i pojechaliśmy na spacer do lasu. Las stał się piękny, wciąż jeszcze soczyście zielony, upstrzony tu i ówdzie żółcieniami i pomarańczami. Na jego gęstych dywanach błyskają wciąż jeszcze fioletowe jagódki, purpurowe wrzosy ,a w leśnym mchu skrywają swoje kapelusze podgrzybki. W trakcie tego spaceru zapełniliśmy koszyk skarbami lasu, spotkaliśmy tez pokaźnych rozmiarów zaskrońca i wróciliśmy do domu naładowani pozytywną energią. Jeszcze tego dnia w domu zapachniało sosem grzybowym,mmm pychotka. Dwa dni później znów wróciłam do lasu, w asyście mojej siostry. Było bardzo wcześnie, poranek wstał mglisty i ciepły, w lesie panowała niczym nie zmącona cisza. Tym razem znów mi się poszczęściło i wróciłam do domu z koszem pełnym grzybów oraz pięknym bukietem z wrzosów. Pierwsze zapasy suszonych grzybów zapełniły słoje i poczekają na sezon świąteczny aby dodać smaku potrawom.
Wraz z nadejściem  jesieni nachodzą mnie smaki na wypieki, które pachną kojąco. Zapraszam was na ciasteczka półfrancuskie ze śliwkami, tak zwane hand pies. Idealne aby wziąć w jedną łapkę a w drugiej trzymać kubek cappuccino lub herbaty z sokiem malinowym. Ciasteczka smakują bajecznie jeśli podasz je na ciepło ale na zimno też niczego im nie brakuje. Kiedy poczujecie,że to już czas, że jesień przekroczyła nasze progi, sięgnijcie po ten przepis,a gwarantuję, że się nie zawiedziecie.






sobota, 21 września 2013

Rumiane jabłuszka




Od kilku dni jest szaro, deszczowo,mgliście.Deszcz jednostajnie szemrze za oknem, latarnia rzuca przytłumione światło, na niebie przetaczają się ciężkie ołowiane chmury.U mnie natomiast jest ciepło, przytulnie i pachnie cynamonem.O tak, zapach cynamonu wypełnia cały dom.Sprawcami takich aromatów są rumiane jabłuszka, pyszne, kruche ciasteczka wypełnione jabłkami, szczodrze obsypanymi cynamonem. Idealne gdy masz ochotę przywrócić trochę kolorów podczas jesiennej szarugi :)


składniki:

125 g zimnego masła
2 żółtka
2 szklanki mąki pszennej
1/3 szklanki cukru
150 g jogurtu naturalnego
1 łyżeczka proszku do pieczenia

2 duże jabłka
2 łyżki masła
2 łyżeczki cynamonu
2 łyżki cukru trzcinowego




Zacznij od przygotowania ciasta kruchego.Posiekaj zimne masło na stolnicy, dodaj do niego żółtka, mąkę, cukier, jogurt naturalny oraz proszek do pieczenia.Zagnieć ciasto, owiń je folią spożywczą i włóż do lodówki na 2-3 godziny.Umyj jabłka, przekrój je, wydrąż gniazda nasienne.Pokrój jabłka w kostkę, włóż do rondla, dodaj masło,cukier i cynamon.Duś na małym ogniu przez 10 minut, przestudź.
Przygotuj szablon jabłka i listka ( ja wycięłam szablon z kawałka tekturki).Wyciąg ciasto z lodówki podziel na 3 części, wałkuj cienko ciasto wycinaj od szablonu.Na każde ciastko potrzebujesz dwóch jabłuszek i jednego listka.Na jeden płat ciasta nałóż łyżeczką farsz,przykryj drugim płatem ciasta,delikatnie sklej brzegi,dociśnij widelcem oraz doklej listek.Z podanej porcji otrzymasz 18-19 ciasteczek.Ciastka układaj na blaszce wyłożonej pergaminem.Piecz ciasteczka na złoty kolor w temperaturze 160 stopni przez 20-30 minut.Gotowe ciasteczka przestudź,najlepiej smakują jeszcze ciepłe.



sezon jabłkowy w pełni,dla każdego coś dobrego :p (źródło pinterest)


poniedziałek, 9 września 2013

Rogaliki z jagodami




Wrzesień,wrzosem zakwitł las;jesień melancholii czas...Niewątpliwie jesień jest już u naszego progu.Już niedługo przywitają nas melancholijne,deszczowe i mgliste poranki.Z dna szafy wyciągniemy ciepłe koce,wieczory umili nam kubek gorącej czekolady lub gorącego cydru.Jesień to tez czas wspomnień z dzieciństwa,ceremoniału kiszenia kapusty,zbiorów rumianych,dojrzałych jabłek,zapachu drożdżowego ciasta z późnymi węgierkami.O tak,jesień ma swój urok :) Rogaliki to również wypiek,który towarzyszy nam w długie,chłodne wieczory.Te,które wam dziś proponuję są nadziane borówkami,nie mogłam przejść obok nich obojętnie,wszak to już schyłek sezonu na nie.Ciasto krucho-drożdżowe,delikatne w smaku i wspaniale się z nim pracuje.Strzał w dziesiątkę dla mnie,ponieważ uwielbiam ciasta drożdżowe ale jeśli chodzi o wyrabianie ich,unikam tego jak ognia :) Przepis na ciasto podpatrzyłam u Doroty Świątkowskiej



składniki:

250 g masła
3 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka suszonych drożdży
2 łyżki cukru pudru
250 ml kwaśnej śmietany 18%
1 łyżka ekstraktu waniliowego

250 g borówek amerykańskich
cukier puder do oprószenia rogalików


Masło posiekaj na stolnicy.Dodaj do niego resztę składników i szybko wyrób na gładkie,elastyczne ciasto.Ciasto owiń w folię spożywczą i włóż do lodówki na 8 godzin.Najlepiej wyrób ciasto w wieczór poprzedzający pieczenia rogalików.
Gotowe ciasto podziel na 4 porcje,wałkuj na grubość około 4 mm,w razie potrzeby podsypuj mąką.Za pomocą talerza o średnicy 30 cm wytnij z ciasta kółko.Podziel go na 6 części-jeżeli chcesz aby rogaliki były większe lub odpowiednio na 8 części-jeżeli chcesz aby rogaliki były mniejsze.Na każdym kawałku umieść po kilka jagódek i zwijaj w kierunku wierzchołku trójkąta i uformuj rogalika.Rogaliki układaj na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia.Piecz przez 20-30 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.Ja skorzystałam z opcji większych rogalików,z podanej porcji otrzymałam ich 30.Gotowe,przestudzone rogaliki oprósz cukrem pudrem.











czwartek, 20 czerwca 2013

Czekoladowe pudełka




Powiało chłodem,jest późny wieczór,czas relaksu,mojito,laptop i ja :) Dziś przełamałam się i zrobiłam czekoladowe pudełka.Ten przepis oczekiwał w kolejce od co najmniej 3 tygodni.Niech nie zmyli Cię wygląd.Pudełeczka robi się bajecznie łatwo. Należy tylko pamiętać,że czekolada nie lubi ciepła a reszta to fraszka.Nie jest to może przepis,który powinien znaleźć się w kanonie codziennych deserów ale od święta na pewno mile zaskoczy.A więc do dzieła....

składniki:

1 gotowy blat biszkoptowy o smaku kakaowym
borówki
listki mięty

mus:

1 żółtko
2 białka
100 g czekolady deserowej
2 łyżki cointreau

pudełeczka:

100 g czekolady deserowej



Przystępujemy do dzieła.Blaszkę o wymiarach 24x30 cm wyłóż pergaminem.Czekoladę rozpuść w kąpieli wodnej lub mikrofalówce i równomiernie rozsmaruj na blaszce.Włóż blaszkę na 15 minut do zamrażarki.
Teraz przygotuj mus.Rozpuść czekoladę,lekko przestudź.Zmiksuj z żółtkiem i likierem.Ubij na sztywno białka i delikatnie wymieszaj z masą czekoladową.Mus wstaw na kwadrans do lodówki.
Z biszkoptu wytnij 4 prostokąty o wymiarach 8x4 cm.
Wyjmij czekoladową taflę z zamrażarki.Za pomocą linijki i ostrego noża wytnij 12 prostokątów o wymiarach 8x3 cm.Gotowe czekoladowe prostokąty schowaj na 5-10 minut do lodówki.
Teraz poskładamy pudełeczka.Użyj pęsety,zapobiegniesz roztapianiu się czekolady.Cztery prostokąty podziel na pół,to będą krótsze boki pudełeczek.
Każdy bok biszkoptu posmaruj musem czekoladowym i za pomocą pęsety przyklej boki pudełek.Gotowe pudełka schłódź przez 10 minut w lodówce.Resztą musu napełnij gotowe pudełeczka,wierzch obsyp borówkami i miętą.
Z podanych składników otrzymasz 4 pudełka.



środa, 3 kwietnia 2013

Waniliowe ciasteczka M&M's



Szukamy kolorów.Za oknem niestety wciąż monotematycznie więc my zapraszamy kolory do kuchni.Ciasteczka waniliowe to świetny pomysł na szybką przekąskę.To zdecydowanie coś co przyciągnie do kuchni najmłodszych.Ciasteczka są łatwe w wykonaniu i dzięki M&M'som kolorowe.Idealne do pochrupania dla małych i dużych.


Składniki:

(ok. 20 ciasteczek)

150 g masła
150 g cukru pudru
1 jajko
300 g mąki pszennej
2 łyżki ekstraktu waniliowego
1 łyżeczka sody oczyszczonej
M&M'sy lub inne kolorowe cukierki




Miękkie masło utrzyj z cukrem pudrem na puch.Wbij jajko,zmiksuj dokładnie.Mąkę przesiej i dodawaj partiami nie przerywając ucierania.Na końcu wlej ekstrakt i dodaj sodę,przemieszaj jeszcze raz całość.
Wykrawaj dłonią kawałki ciasta i formuj z nich kulki,delikatnie spłaszcz dłonią.Ciastka układaj na blaszce wyłożonej pergaminem.W każde ciasto wciśnij po 3 cukierki (jeśli masz chęć możesz dodać więcej cukierków).Piecz w nagrzanym do 160 stopni piekarniku przez ok 25-30 minut.






sobota, 19 stycznia 2013

Czekoladowe bezy Pavlova





Człowiek,który wynalazł przepis na tą bezę powinien otrzymać kulinarnego Oscara.Beza lekka jak piórko,delikatna bita śmietana i pestki granatu,w połączeniu to kulinarna poezja.
Długo się wahałam czy zrobić ten deser.Jak się okazało,moje obawy były bezpodstawne.Wystarczy trzymać się kilku prostych zasad i beza na pewno się uda.Moja Pavlova przybrała czekoladową postać 10 baletnic,idealne rozwiązanie gdy chcesz obdzielić 5 łakomczuchów.


Składniki na 10 porcji:

6 schłodzonych białek
1 szklanka cukru pudru
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
2 łyżeczki kakao
1 łyżeczka białego octu winnego
ponadto:
500 ml słodkiej śmietany 30%
5 czubatych łyżek cukru pudru
1 owoc granatu



Rozgrzej piekarnik z termoobiegiem do 160 stopni.Ubij białka na sztywną pianę.Do ubitych białek dodawaj małymi partiami cukier puder,nadal ubijaj.Dodawanie cukru w małej ilości zapobiegnie opadnięciu białek.Białka ubite z cukrem powinny być sztywne i lśniące.Przesiej mąkę i kakao i postępując tak samo jak z cukrem dodaj je do białek nie przerywając ubijania.Na końcu dodaj ocet winny.
Przygotuj papier do pieczenia,za pomocą szklanki odrysuj na nim kółka.Nałóż na kółka masę białkową,mnie wystarczyło na 10 kółek,po 5 na każdą blaszkę.
Zmniejsz temperaturę do 120 stopni i włóż blaszki do piekarnika.Bezy potrzebują się suszyć 30 min,po tym czasie wyłącz piekarnik i daj im jeszcze 30 min.
Schłodzoną śmietanę ubij na sztywno z cukrem pudrem.Owoc granatu przekrój na pół,owoc umieść pestkami do dołu nad miską i opukaj od góry drewnianą łyżką.W ten sposób pestki swobodnie uwolnią się do skórki.
Wystudzone bezy hojnie udekoruj ubitą śmietaną i posyp pestkami granatu.Smacznego :)







piątek, 7 grudnia 2012

Piernikowe Rudolfy






Oh the weather outside is frightful
But the fire is so delightful,
And snice we've no place to go,
Let it snow!
Let it snow!
Let it snow!

It doesn't show signs of stopping
And I brought some corn for popping,
The lights are turned way down low,
Let it snow!
Let it snow!


Dziś w klimacie świątecznym.Nastroił mnie do tego śnieg,który padał w nocy i przywitał mnie dziś rano białą czapą za oknem.Jakoś zgraliśmy się wspólnie: śnieg i ja, bo właśnie wczorajszy wieczór poświęciłam na dekorowanie piernikowych Rudolfów.Polecam wam zrobienie tych ciastek, ponieważ to wspaniała zabawa.
Wykorzystywałam przepis z tej strony, wprowadziłam małą zmianę i moje Rudolfy zrobiłam z ciasta piernikowego.
                                                        



Składniki na ciasteczka:

1 szkl. miodu
150 g cukru pudru
100 g masła
500 g mąki
1 1/2 łyżeczki sody
1 łyżeczka kakao
2 łyżki mleka
1 jajko
szczypta soli

na dekorację:

czerwone drażetki
lukier
50 g roztopionej mlecznej lub gorzkiej czekolady




Zacznij od ciasta.Zimne masło posiekaj na stolnicy,dodaj wszystkie składniki sypkie,zrób wgłębienie,wbij do  środka jajko,dodaj mleko.Zagnieć ciasto,dodając partiami miód.Z ciasta uformuj kulę,owiń ją folią spożywczą i włóż ciasto do lodówki na około 2-3 godziny.Po tym czasie ciasto podziel na trzy części,rozwałkuj i wykrawaj ciasteczka.Piecz w temp 180 stopni przez około 15 minut.Gotowe ciastka przestudź a następnie udekoruj.Czekoladą namaluj oczka oraz różki a noski przyklej za pomocą lukru.Z podanej porcji wychodzi około 40 ciasteczek.








                                                                        Let it snow
                                                         

czwartek, 22 listopada 2012

Chlebek bananowy w zimowej odsłonie


To przepis,który powinien wypróbować każdy,kto obawia się piec: ciasto jest nadzwyczaj proste i w trakcie pieczenia wypełnia kuchnię niebiańskimi aromatami.Nie wymaga wyrafinowanych talentów cukierniczych i zawsze się udaje.Wspaniale smakuje ze szklanicą ciepłego mleka.



Składniki:
100 g rodzynek
75 ml burbona albo ciemnego rumu
175 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
125 g niesolonego masła,stopionego
150 g cukru
2 duże jajka
4 łyżki kakao
4 małe,bardzo dojrzałe banany,rozgniecione
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 łyżeczka cynamonu



Zalej rodzynki burbonem w niewielkim rondlu i doprowadź do wrzenia.Zdejmij rondel z ognia,przykryj i odstaw na godzinę,rodzynki wchłoną płyn.
Rozgrzej piekarnik do 170 stopni.Do średniej miski wsyp mąkę,kakao,cynamon,proszek do pieczenia,sodę oczyszczoną i starannie wymieszaj.
W dużej misce zmieszaj stopione masło z cukrem,aż się rozpuści.Mieszając dodawaj po jednym jajku,a potem dołóż rozgniecione banany.Następnie wmieszaj drewnianą rodzynki i ekstrakt waniliowy.Dodawaj po jednej trzeciej sypkich składników,mieszając za każdym razem.Przełóż ciasto do formy keksówki i piecz przez 1 1/4 godziny do tzw. suchego patyczka.Wystudź ciasto w formie.