W powietrzu czuć zbliżającą się jesień. Czuć ją w szumie porannych mżawek, w chłodnych powiewach wieczornego wiatru wdzierającego się przez kuchenne okno i w coraz wcześniej zapadającym zmierzchu. Pajączki tkają nitki babiego lata, które co rano pokrywają się kropelkami rosy i mienią się w słońcu niczym malutkie brylanciki. W warzywniaku pojawiły się śliwki i pierwsze pomarańczowe hokkaido. To ten czas kiedy chętnie zakopuję się pod ciepłym kocem z kubkiem kawy, wyciągam z szafy ciepłe sweterki i reniferowe skarpetki. Bez większych wyrzutów sumienia raczę się gorącą czekoladą i piekę wręcz nieprzyzwoitą ilość ciast. W odstawkę idą lekkie jogurtowe ciasta, a ich miejsce zajmują brownie, pachnące cynamonem szarlotki i mięciutkie drożdżowe. Zanim jednak na dobre pożegnamy się z latem mam dla Was deser, który idealnie wpasuje się w odchodzące lato i nadchodzącą jesień. Pierniczkowe semifreddo z dynią i skórka pomarańczową to połączenie smaku późnego lata i zbliżającej się jesieni. Zimny lodowy deser podkręcony smakiem Katarzynek, dyni, skórki pomarańczowej oraz szczyptą rozgrzewającego cynamonu. Jeżeli i Ty poczujesz #apetytnakopernika nie wahaj się i przygotuj swoim bliskim ten deser. Zapraszam po przepis.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dynia. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 23 sierpnia 2018
sobota, 24 marca 2018
Dzień dobry, dyniowe placuszki z syropem klonowym i truskawkami
Lubię niedzielne poranki. Dają mi one nieograniczone możliwości. Mogę bezczelnie wylegiwać się w łóżku jeśli najdzie mnie ochota, mogę nadrabiać zaległości filmowe lub książkowe. Mogę też jeśli aura sprzyja udać się z samego rana na przejażdżkę rowerową dookoła jeziora. Najważniejsze jednak jest to, że mogę przygotować niespieszne śniadanie. Zamiast szybkiego smoothie czy kanapek przygotowuję coś extra. Ostatnio postanowiłam wykorzystać bądź co bądź mało wiosenną aurę i zrobiłam dyniowe placuszki. Pierwszy raz robiłam placuszki na drożdżach, zazwyczaj smażę jednak tradycyjne pankejki. Czy wyszły smaczne??? Baardzo, nawet mój młodziak przeciwny dyniowym przysmakom wcinał aż mu się uszy trzęsły. Oczywiście tym bardziej smaczne im bardziej obficie polane syropem klonowym. Truskawki to przysłowiowa wisienka na torcie. Koniecznie wypróbujcie ten przepis, gwarantuję Wam 100 % satysfakcji.
Ja po cichu liczę, że jutro dzień będzie równie słoneczny co dzisiaj i nieśmiało zaplanowałam rower. Odliczam też dni do powrotu do jazdy konnej. Jeśli pogoda się utrzyma rzeczyckie błoto wkrótce wyschnie i Arabella zacznie rekonwalescencję. Ten mój kochany Rudziszon naprawdę świetnie poradził sobie z wyjściem z kontuzji i mam nadzieję, że ten sezon jeździecki będzie dla nas udany.
A jak Wasze plany na niedzielę: aktywnie czy relaks???
poniedziałek, 30 października 2017
Magiczne dyniowe ciasteczka z chocolate chips
Jutro Halloween, wiedzą o tym zarówno Ci bardziej jak i Ci mniej zapaleni do tego święta. Jedni nałożą kostiumy, twarze ozdobią upiornym makijażem i pójdą w tany rodem z Thrillera. Inni skryją się pod ciepłym kocem z kubkiem herbaty i kawałkiem drożdżówki. Za to my będziemy świętować... ale nie Halloween tylko pierwsze urodziny naszego hasiorka. Nasza Angelina z małej puchatej kulki zmieniła się w dużą puchatą kulkę ;) No może troszkę przesadzam, bo sylwetkę ma sportową, za to jak się pewnie domyślacie futra jej nie brakuje. Powiem więcej, obdzieliłaby nim kilka psich kolegów lub koleżanek. W przeciągu tego roku wyrosła na piękną psinę, z czego chyba zdaje sobie sprawę bo po osiedlu paraduje z dumnie uniesionym ogonem. Czasem myślę, że brakuje jej tylko transparentu: "Patrzcie tu idę JA". Musicie wiedzieć,że ostatnie pół roku pracowałyśmy pod okiem trenerki aby nauczyć Angel samokontroli,posłuszeństwa i współpracy. Świetnie wykonuje różne sztuczki, wzorowo wpatruje się we mnie w trakcie treningu. Żeby jednak nie było zbyt kolorowo potrafi zwędzić ze stołu jabłko, podrzeć na strzępy aktualnie czytaną przeze mnie książkę czy obsiadać domowników w trakcie obiadu niczym sęp.
Przy tym wszystkim rozbrajająco wita się swym haszczym głosem, wlepia te swoje brązowe ślepia i wtula swoją kudłatą łepetynkę. Uwielbia gdy zabieram ją do stadniny, skacze z zachwytu gdy zakładam buty do biegania i jak tu jej nie kochać??? Zżyliśmy się z nią i mamy nadzieję,że tych wspólny rocznic będzie dużo więcej.
A póki co, pozostając w tematyce Halloween zapraszam na magiczne, dyniowe ciasteczka. Zrobicie je w oka mgnieniu, gdy będą się piekły kuchnię wypełni zapach dyni, pomarańczy i czekolady. Ciasteczka po upieczeniu pozostają mięciutkie. Właściwie pieczenie ich ma same plusy :) Zostaje Wam tylko wypowiedzieć magiczne "Wingardium leviosa" i Wasze ciasteczka będą lewitować w powietrzu dokładnie tak jak moje :D :). Jeżeli macie chęć na ciasteczka ale już na pieczenie trochę mniej możecie użyć tradycyjnego hocus-pocus. Przy odrobinie szczęścia i magii upieką się same ;).
środa, 11 października 2017
Inspiracje na Halloween. Dyniowo-marchewkowe muffinki z cynamonowym kremem
Stuk-stuk, chlap-chlap szurają czarne kalosze. Do jednego przykleił się czerwony liść klonu. Październik, czasem czas złotej jesieni a póki co czas szarugi i deszczu. Właściwie to funkcjonuję w tych warunkach bez zarzutu. Nie jestem senna, nie mam jesiennej depresji z powodu braku światła. Jedynie żal mi, że Arabella stoi odłogiem. Niestety warunki pogodowe nie sprzyjają wypadom do stadniny. Oczywiście w przerwach między opadami zajrzałam tam kilka razy i trochę przewietrzyłyśmy kopytka ale to zdecydowanie za mało jak dla osoby tak spragnionej aktywności jak ja :). Dlatego gdy pada staram się dużo fotografować, piec, jeździć na grzyby, generalnie lubię gdy coś się dzieje. Nie ma miejsca w moim życiu na marnotrawienie czasu. No chyba, że jest zamierzone ;). Na przykład w niedzielę, gdy poranek przyjemnie wydłuża się do popołudnia, a kołdra i książka stają się najlepszymi towarzyszami.
Jesień jest, była i będzie, nie ma co zbyt na nią narzekać, ot trzeba przyjąć jej istnienie i przejść z tym do porządku dziennego. Ja lubię czas szurania kaloszami po kałużach, liście wirujące podrywach wiatru, brązowe kapelusze grzybów, pękate pomarańczowe dynie. Jesień jest piękna!!!
Dni nieubłaganie pędzą i na blogowych łamach zaczynają się pojawiać przysmaki na Halloween. Ja mam dla Was przepis na wprost nieprzyzwoicie smaczne muffinki. Połączenie dyni, marchewki i pomarańczy dało cudny pomarańczowy kolor i fenomenalny smak. Krem cynamonowy to przysłowiowa kropka nad i. Do dekoracji wykorzystałam dodatki, w które zaopatruje mnie nieoceniona Dotka ( dziękuję kochana). Czy namówiłam Was na upieczenie muffinek???
sobota, 7 października 2017
Październikowe chłody- Sernik dyniowy na piernikowym spodzie
...Sen księżniczki był bardzo mocny. Czar który został na nią rzucony nie ugiął się pod żadnym zaklęciem. Czarodzieje i wróżki załamywali różdżki nad losem małej księżniczki. Pewnego dnia na horyzoncie ukazał się jeździec na białym koniu. Był to prastary czarodziej z Odległej Krainy, do którego dotarły wieści o losie księżniczki. Przybył aby zdjąć wielki smutek ciążący nad królestwem. Stoczył ciężką walkę z siłami ciemności ale wygrał tą walkę. Księżniczka została uwolniona i zaczęła się wybudzać ze snu. Wielka to była radość dla mieszkańców królestwa oraz królewskiej pary. Ich córka została uratowana i przywróciła blask ich życiu...
Kochani nasza królewna również wróciła do nas. Jakiś czas temu napisałam dla Was historię ---> klik o małej księżniczce. Księżniczką tą była moja mała siostrzenica, która doznała potężnego urazy w wypadku samochodowym. Sytuacja była naprawdę krytyczna ale wiara, zastęp specjalistów i jej wola przeżycia zdziałały cud. Nasza mała Zuzia jest z nami i z każdym dniem ma się coraz lepiej :)
Piszę te słowa z niewysłowioną ulgą i radością.
Październik przywitał nas deszczowo, wietrznie i bardzo chłodnie. Dlatego mam dziś dla Was przepis na coś wspaniałego. Koniecznie upieczcie ten sernik w domu bo jest po prostu bajeczny. Warstwę serowa z dynią uperfumowałam skórką z pomarańczy, piernikowy spód wzbogaciłam o marchewkę. Całość oblałam lśniącą polewą czekoladową. To ideał na leniwe popołudnie z kocykiem, książką i filiżanką herbaty. Dzięki takim wypiekom pogoda za oknem mi nie straszna, mogę stawić czoło jesieni :) Zapraszam po przepis.
niedziela, 17 września 2017
Jesienne smaki- Sernik dyniowo-kokosowy
Wrzesień nabrał rozpędu, rok szkolny zaczął się na dobre, a pogoda ukazała nieco kapryśne oblicze. Wyczekiwałam babiego lata,nieco mglistych poranków, wczesnych wieczorów z pięknymi zachodami słońca, umiarkowanych temperatur. W zamian za to dni pochmurne przeplatają się z dniami dusznymi i ciężkimi, a babiego lata jak nie było tak nie ma.
W ubiegłym tygodniu poczuliśmy i u nas skutki Irmy szalejącej na Karaibach i Florydzie. U nas również dość mocno wiało,a niebo było ciężkie od chmur i deszczu. Mój osobisty barometr odpowiedział na te anomalie migrenami, które towarzyszyły mi z małymi przerwami przez 4 dni. Możecie sobie wyobrazić moje funkcjonowanie a raczej jego brak. Leki i łóżko stały się moimi kompanami i jeszcze Stefek który łaskawie postanowił mi towarzyszyć w przymusowym wylegiwaniu się w łóżku. Przykro było też czytać napływające wiadomości o katastrofalnych skutkach huraganów na Florydzie, o Teksasie który nawiedziła powódź. Człowiek ma inne podejście gdy miał szansę odwiedzić dane miejsce, serce się kraje gdy ogląda się tragedię tak wielu ludzi.
Pogoda sprzyja spędzaniu czasu w kuchni, co wykorzystuję aż w nadmiarze. Moja kuchnia zapachniała domową sałatką warzywną, w kuchni pachnie suszonymi grzybami. Ostatnio zapachniało też sernikiem. Słodki zapach dyni i kokosa unosił się w całym domu. Sernik powstał pod wpływem chwili, koleżanka blogerka zapowiedziała się z wizytą, musiałam więc wymyślić coś na szybkości. Jak to zazwyczaj w takich sytuacjach bywa przy minimum zaangażowania powstało pyszne ciasto. Na tyle pyszne, że na drugi dzień pozostała pusta patera i kilka okruszków :)
Przekonajcie się sami i przetestujcie ten przepis w Waszych kuchniach.
wtorek, 5 września 2017
Jesienne zachciewajki- Brownie z przesłodkim dyniowym kremem
Dzisiejszej nocy mój zazwyczaj mocny sen został przerwany stukaniem w parapet... i nie był to moi drodzy żaden ptak ani inny stwór ale deszcz. Rzadko zdarza mi się budzić w środku nocy ale jednostajne deszczowe crescendo wyrwało mnie z objęć Morfeusza. Nie myślcie jednak, że wysłuchiwałam tego przymusowego koncertu. Owinęłam się szczelniej kołdrą, ostentacyjnie wykręciłam się plecami do okna, tym samym wtulając się w plecy M., i powróciłam do krainy snu. Momentami deszczowe crescendo próbowało się wedrzeć do mojej prywatnej krainy snu ale ostentacyjnie nie zwracałam na nie uwagi.
Wrzesień postanowił wkroczyć w karty kalendarza z przytupem i od niedzieli hojnie raczy nas deszczem. Mieliśmy już mżawkę, kapuśniaczek a także rzęsistą ulewę. Dni nagle stały się ciężkie i senne. Od razu poczułam chęć na ciasto konkret. Wiadome, że w takich sytuacjach czekolada spisuje się na medal, a już brownie to po prostu poezja. Z kuchennego parapetu mrugała do mnie okiem pomarańczowa hokkaido,nie mogłam jej ominąć.
Z dyni przygotowałam krem-cudo, ugotowałam ją do miękkości w słodzonym mleku skondensowanym z dodatkiem wanilii i zmiksowalam na mus. W połączeniu z lekko ciągnącym się brownie stworzyły idealny deser na jesienne zachciewajki.
Jeśli i Wy odczuwacie silną potrzebę zjedzenia czegoś cudownie smacznego bez zastanowienia polecam Wam ten przepis. Gwarantuję, ten smak Was uwiedzie.
A tymczasem zmykam pod kołderkę bo jutro ciąg dalszy jesiennych zachciewajek... a mianowicie czeka mnie grzybobranie :) Sezon grzybowy zaczęłam już jakiś czas temu ale przy sprzyjającej deszczowej aurze koniecznie trzeba dać nura w leśny gąszcz i poszukać borowików :)
czwartek, 22 grudnia 2016
Tort piernikowy z dynią i kremem Speculoos
Tik-tak tik-tak, miarowo stuka zegar w salonie, dom spowity jest ciszą, przerywaną jednostajnym ale cichym szumem zmywarki. Już tylko jeden dzień dzieli nas od Wigilii. Przed chwilą zakończyłam pakowanie prezentów. To niesłychane ile czasu potrafi zająć zawijanie, przycinanie, zawiązywanie i przystrajanie świątecznych pakunków. Za to ile radości i ile frajdy to sprawia :) Dziś przynieśliśmy do domu choinkę, jutro zostanie przystrojona w całkiem nowe światełka. Ku mojej rozpaczy moje ulubione światełka odmówiły posłuszeństwa. Z początku wywołało to moje święte oburzenie, że całkiem nowe światełka nie działają. Możecie sobie wyobrazić moją minę gdy doliczyłam, że rzeczone "nowe" światełka mają 13 lat. Tak więc M. przyniósł dziś dwa rodzaje lampek aby tegoroczna choinka była pięknie rozświetlona. Dzisiaj przygotowałam ciasto na piernik, jutro upiekę sernik, odkurzę jeszcze kąty mieszkania i mogę oficjalnie świętować :)
Mam tylko nadzieję,że świeżo złapane przeziębienie nie uprzykrzy mi tego świątecznego czasu. A co mam dziś dla was??? Przepis na tort. Jeśli nie macie jeszcze sklarowanej listy wypieków, polecam wam ten właśnie tort. Nie wymaga wielkiej kulinarnej wirtuozerii, lista składników jest prosta, nic, tylko piec. Jeżeli śledzicie mój fanpage klik to wiecie, że ten przepis reprezentował Five o'clock w świątecznym konkursie Kropki tv. Jeszcze do końca tego tygodnia możecie zakupić magazyn i znajdziecie w nim przepis na tort piernikowy w wersji papierowej :). Ja swój egzemplarz już mam.
Zapraszam was do przedświątecznego pieczenia :)
piątek, 4 listopada 2016
Niezwykły sernik dyniowy, perfumowany skórką pomarańczową na orkiszowym spodzie
W dni powszednie nasze poranki są szybkie, zaraz po dźwięku budzika moje mieszkanie zamienia się w tornado, w oku którego ja dwoję się i troję aby w jednym czasie dobudzić dzieci, przygotować im śniadanie, drugie śniadanie, a tym samym ogarnąć siebie na tyle abym mogła z najmłodszą latoroślą pokazać się na basenie. Skutki tornada bywają różne, dziś na przykład skończyło się lekkim spóźnieniem. Gdy w dzikim pędzie zmierzałam w stronę auta zauważyłam jednak, że chłód nie jest tak doskwierający jak wczoraj. Przyjęłam ten fakt z wielką radością, bo od ponad tygodnia M. jest naszym szoferem do szkoły ale już ze szkoły wracam do domu na własnych nogach. Po zajęciach na basenie odprowadziłam H. do szkoły i dziarskim krokiem ruszyłam w stronę domu. Aż trudno mi było uwierzyć w to co obserwowałam. Piękne słońce, na niebie ani chmureczki, po prostu cudownie, prawdziwa, złota jesień. Celowo wybrałam drogę przez park okalający okoliczny zamek, aby nacieszyć oczy barwami, poczuć pod butami szeleszczące liście klonu i dębu, dotlenić umysł. Po ostatnich tygodniach niepogody dzisiejszy dzień był jak balsam dla duszy i ciała. Nazbierałam kolorowych liści ,pstryknęłam kilka fotek dla utrwalenia tych chwil, po drodze zajrzałam jeszcze na osiedlową lipową alejkę. Na ostatnim spacerze z H. spotkałyśmy tam parkę wiewiórek, które zwinnie uciekały przed moim obiektywem. Dziś niestety ich nie spotkałam, zaszyły się pewnie w swoich dziuplach ale wkrótce znów do nich zajrzę z orzeszkami :).
Po powrocie do domu nastrój dopisywał mi na tyle, że postanowiłam upiec ciasto ze śliwkami. Póki co siedzi jeszcze w czeluściach piekarnika i wyrasta, a ja mam dziś dla was inne ciasto, niezwykły sernik. Za każdym udanym połączeniem, wyrzucam z siebie ochy i achy i mówię,że ten sernik jest najlepszy. Z sernikiem, który wam dziś proponuję nie było inaczej, planowałam że wyjdzie smaczny ale że aż tak??? Kochani, ten sernik jest po prostu nieprzyzwoicie pyszny, po prostu niebo w gębie. Koniecznie dodajcie go na listę waszych jesiennych wypieków. Połączenie dyni, skórki pomarańczowej i spodu orkiszowego z orzechów laskowych to poezja smaków. To must try tego sezonu jesiennego.
czwartek, 3 listopada 2016
Brownie z kandyzowaną dynią i czekoladkami Reese's
Liście lecą z drzew, pokrywają ziemię gęstymi, szeleszczącymi dywanami, w odcieniach żółci i brązu. Przyszedł Listopad, w ciszy i zadumie, rozświetlony niezliczoną ilością zniczy i lampionów. Cisza we Wszystkich Świętych była wręcz namacalna, dzień wstał ciężki od chmur, chłód próbował się wedrzeć przez zaparowane okna. Za to u mnie w domu było ciepło i przytulnie, pachniało gołąbkami i bigosem ale najbardziej pachniało ciastem. Zapach czekolady unosił się w powietrzu, wabiąc słodko i mamiąc obietnicą deseru. To był zapach, który odwrócił moje myśli od liści wirujących w powietrzu w dzikim walcu, od deszczu raz po raz zacinającego w szyby. Zostaliśmy uziemieni przez choróbsko, które dopadło mojego M. ale nie narzekaliśmy na zaistniałą sytuację. Herbata z domowym sokiem malinowym, pyszne brownie i 2 sezon Supernatural umiliły nam popołudnie. Stefek zmienił się w etatowego leniwca, bezczelnie wylegując się całe popołudnie w naszym łóżku. Raz jeden udał się za mną do kuchni aby sprawdzić stan swoich misek. Kot to ma życie...
A brownie??? Czysta poezja, lekko chrupiący wierzch, ciągnący się środek, kawałeczki kandyzowanej dyni i czekoladek Reese's, które przyjechały ze mną zza oceanu. Kandyzowaną dynię przygotowała dzień wcześniej, korzystałam z przepisu Gin --->klik . Wszystkie składniki idealnie ze sobą współgrają i nawet mój M. uznał, że brownie było pyszne, a musicie wiedzieć, że nie przepada za "czekoladą z czekoladą" ;)
poniedziałek, 3 października 2016
Jesień i dyniowy sernik z malinami
Przez ostatni tydzień spałam jak suseł, no prawie jak suseł bo pierwsza noc po powrocie z urlopu była ciężka. Dziewięć godzin różnicy czasowej zrobiło swoje; co prawda z LA wylecieliśmy wieczorem i do domu dotarliśmy też w egipskich ciemnościach ale sen podczas ośmiogodzinnego lotu zrobił swoje. Oczy nijak nie chciały się zamknąć, pomimo zmęczenia i pomimo miękkiej, flanelowej pościeli i Stefka mruczącego mi za uchem. Obejrzeliśmy jeden film, później drugi, a gdy świt zaczął barwić horyzont i po szklaneczce whisky w końcu udało mi się usnąć... na trzy godziny. Powrót do rzeczywistości był ciężki, umknęło mi gdzieś babie lato, szybciej robi się ciemno,zrobiło się przeraźliwie zimno, jak nic przyszła jesień. Na szczęście trochę się ociepliło, mogłam więc porzucić strój Eskimosa, odespałam powrót do naszej strefy czasowej i wróciłam na tory życia codziennego. Pojechałam do lasu na grzybobranie, odwiedziłam Arabellę, upiekłam na jesiennym ognisku kiełbaskę i jabłuszko oraz jadłam ziemniaki z popiołu. Jednym słowem nadrabiam jesienną listę rzeczy koniecznych do zrobienia ;)
W niedzielę zarządziłam dzień lenistwa, w piżamie i towarzystwie kota popijałam herbatę, jadłam sernik i oglądałam filmy. No właśnie, sernik... powracam do was z przepisem na sernik z dynią i malinami, uperfumowany skórką z cytryny. Prosty delikatny w smaku, z kwaskową nutą jaką nadają mu maliny. Koniecznie wypróbujcie, to must try tej jesieni :) Póki co zostawiam was z przepisem na sernik, a już wkrótce nadciągam z fotorelacją z wakacji.
poniedziałek, 21 września 2015
Gryczane muffinki z dynią oraz polewą z nutelli
Poniedziałek przywitał nas rześkim,żeby nie powiedzieć zimnym powietrzem. Przez okno kuchenne zaglądało piękne słońce,które zwiodło mój instynkt na tyle,że beztrosko ubrałam krótkie spodenki i wybiegłam z Rudziszonkiem na spacer.Jakie było moje zdziwienie gdy poczułam na moich biednych nogach przejmujący chłód. To był najszybszy spacer na świecie. Poratowałam się świeżo zaparzoną herbatą i śniadaniem a zaraz po nim wskoczyłam w bardziej odpowiednie odzienie i pognałam do stadniny. Postanowiłam wykorzystać sprzyjającą aurę i złapać nieco wiatru w kopyta :)
Przywitało mnie rzeczyckie błoto.Po wczorajszej ulewie na padok można się było udać błotnym ślizgiem. Nie spodziewałam się,że w moich kaloszach jestem w stanie kręcić piruety jak w jeździe figurowej na lodzie a jednak. Udało mi się rozprostować kości,dotlenić i naładować akumulatory na nadchodzący tydzień.Po powrocie ze stajni czekało mnie bardzo przyjemne spotkanie z moimi przyjaciółmi z Walii dzięki którym mój język wznosi się na wyżyny lingwistyczne :) Była pyszna herbata,kawa, obiecałam też przygotować coś na słodko.Po wczorajszym intensywnym treningu ( tak,tak postanowiłam zadbać o moją wydolność oddechową) zadecydowałam,że niedziela będzie leniwa. Strugi deszczu i ciężkie chmury upewniły mnie,że podjęłam właściwą decyzję.
Jedyną słuszną w tym wypadku decyzją było przygotowanie muffinek ale nie myślcie,że to były pierwsze lepsze muffinki. Pyszne muffinki gryczane z dynią i toppingiem z nutelli i mascarpone, ich smak kryje się w prostocie, bo często to co proste smakuje nam najlepiej.Przekonałam was?
niedziela, 6 września 2015
Dyniowe kostki gryczano-migdałowe- smak jesieni
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pogoda zmieniła się jak w kalejdoskopie.Dokładnie tydzień temu moczyłam swoje rozgrzane stopy w jeziorze, dziś zanurzam je ale pod kołdrą i próbuję rozgrzać. Pożegnaliśmy lato i powitaliśmy jesień ogniskiem i kociołkiem.Było bajecznie, pełnia księżyca, ciepły wieczór, drewno trzaskające w ogniu, pyrkający kociołek. Była nalewka na rozgrzewkę, pieczone ziemniaki z popiołu, było podglądanie koni podczas snu,były tańce i śpiewy. Wczoraj znów rozpaliliśmy ognisko, miło było rozgrzać dłonie, obserwować płomienie liżące drewno. Upiekliśmy kiełbaski, jabłka i ziemniaki, żal było wracać do domu. Aura iście wrześniowa, wczoraj poranek przywitał mnie chłodny i rześki, w stadninie przywitał mnie deszczyk i mgła żeby godzinę później ustąpić miejsca słońcu i pięknej pogodzie. Dziś znów jest chłodno ale kto wie jak rozwinie się ten dzień...
Kilka dni temu przyniosłam do domu pękatą pomarańczową bańkę, tak tak, mowa o dyni. Baaa to nie byle jaka dynia. Jej wysokość dynia hokkaido, królowa jesieni. Czekałam na nią z utęsknieniem. Gdy zobaczyłam jak pręży się i kusi soczystym kolorem z półki warzywniaka,musiałam ją zabrać do domu. Za nią przyszły kolejne,w kuchni zrobiło się pomarańczowo i jesiennie. Na balkonie rozsiadł się wrzos, mamiąc Stefka kolorami purpury i gałązkami tańczącymi na wietrze.
Zapraszam was na preludium jesiennego menu na Five o'clock. Dzisiejsza propozycja to gryczano-migdałowe kostki z nadzieniem z dyni. Cud.miód, niebo w gębie ;)
środa, 10 grudnia 2014
Wykwintny tort piernikowy z kremem dyniowym z cynamonem
Święta za pasem- to ulubione powiedzenie mojej mamy.Ilekroć się spotykamy lub rozmawiamy przez telefon, słyszę grudniową mantrę mojej mamy. Co upiec? Co ugotować? Święta Bożego Narodzenia oprócz wielkiej radości niosą ze sobą frustrację tysiąca gospodyń domowych, które obmyślają świąteczne menu. Dobrze pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu sama zasilałam te szeregi. Na początku grudnia popadałam w świąteczny amok, wychodziłam z siebie aby dom był wysprzątany na wysoki połysk, a w świątecznym menu były co najmniej 3 ciasta, sałatki, mięsa, domowy chleb. Prawda jest taka, że kilka dni przed świętami kładłam się spać długo po północy, chodziłam sfrustrowana, a gdy coś poszło niezgodnie z ustalonym wcześniej świątecznym planem, wpadałam w szał. Postanowiłam więc pójść po rozum do głowy i do świąt podchodzić z dystansem. Nauczyłam się,że święta to czas, który spędzam z bliskimi, czas spokoju i radości. Porządek?? Owszem, mam go przez cały rok, więc nie zżymam się z wariackimi porządkami. Zazwyczaj większą część świąt spędzamy poza domem więc menu ustalam proste. Dzięki temu mam czas na to aby odpocząć i świętować. Prawda, że cudownie???
Dziś chcę wam zaproponować tort piernikowy, który wbrew temu co może pomyśleć jest bardzo prosty w wykonaniu a wygląda i smakuje rewelacyjnie. Blaty piernikowo-pomarańczowe są przełożone kremem dyniowo-cynamonowym i smakują jak najprawdziwsze świąteczne delicje.
Przepis dołączam do akcji Korzenne przysmaki.
piątek, 31 października 2014
Happy Halloween- mini dynie z popcornu
Właśnie zaczyna się wieczór Halloween, święto popularne na całym świecie i coraz bardziej znane u nas. Dla większości Polaków ciężko jest przełknąć zabawowe zwyczaje tego święta. U nas Święto zmarłych obchodzimy w ciszy i powadze. Ja uważam,że jest czas na wspominanie bliskich, których już nie ma z nami ale jest też czas na zabawę. Od kilku lat wpuszczam za próg mojego domu duchy i duszki, przygotowuję małe przekąski na ten wieczór, upiorne bardziej lub mniej.
Dziś dzielę się z wami małymi imprezowymi przekąskami- mini dyniami z popcornu.
Propozycja idealna do schrupania dla dzieci, robi się ją szybko, wygląda bardzo ładnie, znika w oka mgnieniu. Jest to świetna propozycja na Halloween party, spróbujcie sami :)
Przepis dołączam do akcji Strrraszne przepisy, czyli Halloween od kuchni.
czwartek, 23 października 2014
W przytulnym domowym zaciszu- Dyniowa gorąca czekolada
Każdy z nas ma strefę komfortu, każdy własną i nacechowaną własnymi upodobaniami, ja skupię się teraz na mojej :) W takie dni jak dziś, gdy wiatr hula za oknem, deszcz zacina znacząc mokre ścieżki na szybach, liście tworzą na chodniku dywany nasiąknięte wodą a ciężkie ołowiane chmury przesłaniają całe niebo, lubię się schować. Zakładam ciepłe wełniane skarpety, nogi okrywam ciepłym kocem. Przy nogach wyleguje się Rudziszon, śniąc o kostkach i stekach a Stefan, nowy członek naszej rodziny, liliowy Brytyjczyk, słodko zwija się w kłębek u mojego boku.
W takich chwilach lubię mieć kubek czegoś,co rozgrzeje mnie i przyniesie błogość. Dziś była to gorąca dyniowa czekolada z korzenną przyprawą. To nic,że pijąc poparzyłam usta, poczułam się po niej tak wspaniale, że śmiało mogę rekomendować ją wam jako panaceum na jesienną słotę.
Lubię te chwile ,tylko dla mnie, gdy czuję się bezpiecznie i przytulnie,a myśli płyną leniwie, jest dobrze, przytulnie,niech sobie pada...
Przepis dołączam do akcji Rozgrzewające napoje na jesień
Subskrybuj:
Posty (Atom)





