Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mrożone desery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mrożone desery. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 sierpnia 2016

Mrożony deser banoffee pie


Niebo usiane dziś było chmurami, kłębiastymi, większymi i mniejszymi, w odcieniach bieli i popielu. Po wczorajszych ulewach dzień wstał słoneczny lecz dość chłodny. Zaparkowałam auto na podjeździe przy stajni i skierowałam swoje kroki ku siodlarni. Przygotowałam sprzęt i z uwiązem przewieszonym przez ramię udałam się na padok. Wdrapałam się na wzgórze i zgoniłam stado na dół. Dziś na swojego rumaka wybrałam Dobara, na którym robiłam postępy na początku mojej jeździeckiej kariery. Po zbiegach kosmetycznych dosiadłam mojego rumaka i ruszyłam przed siebie. Lubię Dobcia za ten stoicki spokój z jakim idzie w teren i za energię, choć lata młodości ma już za sobą. Stępowaliśmy przez okoliczne łąki, kłusowaliśmy w sadach i w polach kukurydzy. Na ściernisku zafundował mi galop tak szybki, że miałam wrażenie że osiągnęliśmy prędkość światła. Jechaliśmy wśród słomianych bali, śliwkowych drzewek błyskających fioletem, wśród smukłych krzewów kukurydzy. Kopytka Dobara chrzęściły na ściernisku, stukały na ubitym podłożu i znaczyły ślady na podmokłej ziemi. Uszy strzygły z zaciekawieniem łowiąc polne dźwięki. Słońce raz nam towarzyszyło, innym razem chowało się za chmury,a chmury wędrowały po nieboskłonie grając własny spektakl. Wróciłam do stajni zrelaksowana i z apetytem na więcej. Dobciu nieco zmęczony ale myślę, że i zadowolony z faktu, że przewietrzył kopytka. 
Niedawno minęły dwa lata odkąd zaczęłam moją jeździecką karierę. Nie spodziewałam się, że zajmie w moim sercu tak ważne miejsce. Dlaczego tak szczególnym uczuciem darzę tę pasję??? Żaden ze sportów, które kiedykolwiek uprawiałam nie dawał mi kontaktu z żywym stworzeniem, ze stworzeniem które myśli i z którym musisz nauczyć się współpracować. Jeździec i koń w trakcie treningu stają się jednością, zależą od siebie nawzajem i ściśle z sobą współpracują. czy wyobrażacie to sobie??? Myślę, że warto samemu przekonać się i spróbować.
Dziś mam dla was deser, całkiem zimny, a właściwie to całkiem zmrożony. Kiedy go przygotowywałam było upalnie, nie mogłam przewidzieć, że pogoda spłata mi figiel. Skosztowałam go jednak i muszę przyznać, że wyszedł bajecznie. A co to za deser??? Mrożona wersja banoffee pie, mrożony deser pełen bananów, herbatników i czekolady. Prawdziwa pychotka, jeżeli lubicie banoffee pie koniecznie wypróbujcie ten przepis




czwartek, 4 sierpnia 2016

Nigella Lawson- Lody jabłkowe




Sierpień powolutku się rozkręca, kierując swoje tory ku schyłkowi lata. Czas pędzi, dni zmieniają się za szybko, weekend za weekendem przypomina nam,że wakacje już wkrótce się skończą. Im jestem starsza, tym mam wrażenie, że czas płynie coraz szybciej. Dopiero była wiosna, nagle okazało się że rok szkolny się skończył, przyszło lato. Lipiec czmychnął między jednym a drugim mrugnięciem powieki.Sierpień zaczął się leniwie ale mi oczu nie zamydli, wiem dobrze,że zanim się obejrzę wakacje się skończą, a wraz z nimi lato. Choć jak się zastanowię, to myślę sobie,że czas płynął szybko, bo nie spędziłam go na kanapie, z pilotem w ręku. Udało się nam odwiedzić Bieszczady i pływać kajakami po Solinie, robiliśmy przejażdżki rowerowe do lasu i nad jezioro. Odwiedzaliśmy Arabellę i koniki, pławiliśmy się w jeziorze, spacerowaliśmy po sandomierskiej Starówce. 
Rytm lipcowy znaczyły różne aktywności, więc szybko płynący czas jest dobrą oznaką, bo wiem, że dużo się działo i nie było miejsca na nudę. 
Pomimo bądź co bądź upalnej pogody udało mi się również upiec to i owo. Tryb pracy mojej kuchni dostosował się do aury. W upały serwowałam lody i inne chłodzące desery, a gdy upały dały wytchnienie piekarnik wypiekł a to sernik, a to drożdżówkę. Ten rok mogę śmiało okrzyknąć rokiem udanych eksperymentów lodowych. A jeśli jesteśmy przy letnim menu, skarbnicą świetnych przepisów jest dla mnie książka Nigelli Lawson "Forever summer". Dziś zachęcam was do przetestowania przepisu na domowe lody jabłkowe wg przepisu Nigelli. Smakują wyśmienicie, trochę jak szarlotka. Dzięki dodatkowi soku z cytryny są też orzeźwiające. Z podanych składników otrzymacie spore pudełko lodów. Ja tym pudełkiem obdzieliłam kilka osób, które w tym czasie zaglądały w moje progi. Jeśli nie dysponujecie dużą przestrzenią w zamrażarce, śmiało podzielcie składniki na pół. Na straganach pojawiają się już tegoroczne jabłka, więc jest to najlepszy czas na zrobienie lodów jabłkowych.
Jeśli szukacie zaś innych lodowych inspiracji zapraszam tutaj .


wtorek, 28 czerwca 2016

Trochę podstaw, domowe lody śmietankowe




Podstawy są ważne, pozwalają nam uczyć się nowych umiejętności i poznawać to,co nieznane. Dają nam możliwość pójścia o krok dalej i nieograniczone możliwości. Jak w życiu tak i w kuchni, podstawy się przydają. Bo jak tu zrobić idealny biszkopt, gdy nie wiemy, że jajka ubijamy na dużych obrotach ale przesianą mąkę mieszamy delikatnie z masą jajeczną. Będąc na początku mojej kulinarnej drogi nie wiedziałam o tym i swój pierwszy biszkopt ubiłam na najwyższych obrotach miksera. Jakież było moje zdziwienie, gdy biszkopt był niewiele wyższy od naleśnika :). Cóż, początki bywają trudne, każdy z nas od czegoś zaczynał. Teraz po kilkunastu latach treningu moje biszkopty są już normalnej wysokości a ja nie muszę się ich wstydzić. Dlaczego zebrało mi się na wywód o podstawach???
Gdy przychodzi lato ,temperatury sięgają bardzo wysoko na słupku rtęci lubię się schładzać. Myślę, że nie tylko ja. W takich okolicznościach fauny i flory lubię schładzać się szejkami, mrożoną kawą i zimnymi deserami. W takiej sytuacji dobrze jest mieć lody o neutralnym smaku, które możemy wykorzystać do różnych wariacji kulinarnych. Dla mnie są to domowe lody śmietankowe, które są podstawą wielu letnich smakołyków. Dziś podzielę się z wami tym podstawowym przepisem. Tych lodów możecie używać do wszystkich wyżej wymienionych deserów, stanowią też świetną bazę wyjściową do różnych lodowych połączeń. Możecie dodać do nich owoce, czekoladę i tworzyć własne lodowe smaki. Nie wymagają używania maszynki do lodów, jesteśmy po testingu pierwszego opakowania, kawa mrożona przygotowana na nich smakuje wyśmienicie, a już w następnym poście podzielę się z wami przepisem na deser z ich użyciem. Wiem, w ostatnie dwa dni lato dało nam trochę wytchnienia, łaskawie zniżając temperaturę. Jednak nie dajmy się zwieść, warto takie lody przygotować i trzymać w pogotowiu w zimnych czeluściach zamrażarki. Szczerze przyznam, że moja zamrażarka wypełniona jest lodami prawie po same brzegi. Obecnie mój letni arsenał zawiera lody jabłkowe, mrożone ciasto cytrynowe z jagodami, lody bananowo-kokosowe i pistacjowe. Są też kostki lodu do kawy mrożonej i cydru. Z takim zapasem upały mi niestraszne. Zapraszam po przepis.

środa, 22 czerwca 2016

Uff, jak gorąco- dwuskładnikowe lody, bezglutenowe, wegańskie i bez cukru





Uff... jak gorąco. Czerwiec stara się jak może,żeby nas wprowadzić w objęcia lata. Od kilku dni słońce praży, aż miło. Przywróciłam do łask wentylator, który miłosiernie owiewa moje nogi, dając ukojenie. Kilka ostatnich wieczorów spędzam czas przy jego monotonnym szumie, w dłoni dzierżąc oszronioną szklankę. Stefek przeprowadził się pod łóżko w sypialni, Rudziszon przemienił się w haszczą poduszkę. 
Wieczory spędzam na balkonie, siedząc wygodnie na bujanym siedzisku. Lawenda rozsiewa zapachy rodem z Prowansji, w latarence tli się świeczuszka a Stefek wypatruje owadów. Lubię ten wieczorny czas, gdy osiedle skąpane jest w ciszy, gwiazdy zaczynają zapalać się na niebie a powietrze staje się rześkie i można odetchnąć po upalnym dniu.
Dziś pomimo upału pojechałyśmy z Rudziszonkiem do stadniny. Godzina 11 przed południem, to może nie jest wymarzony czas na jazdę ale że towarzystwo było zacne  to i upał dokuczał trochę mniej. W taki upał konie także szukają cienia pod koronami drzew, wachlują się ogonkami. Gdy najdzie je ochota zażywają kąpieli w stawie, ich kopytka rozbryzgują wodę, a te bardziej żądne ochłodzenia pływają. Rudziszonowa nie pozostała w tyle, dziś spędziła w stawie kawał czasu, swoją obecność sygnalizując łebkiem wystającym nieco ponad taflę wody. 
Południowy czas spędziłam kłusując i galopując po wzgórzu otaczającym Gościniec husarski, na górze wietrzyk przyjemnie rozwiewał nam włosy i końskie grzywy dając odrobinę ochłody w tym skwarze. Po jeździe konie oddały się w objęcia piasku, wyrzucając kopytka do góry i nacierając się ze wszystkich stron.
Po powrocie do domu szukałam ochłodzenia. Chłodny prysznic to był zdecydowanie strzał w dziesiątkę ale ja postanowiłam sięgnąć do mojego zamrażarkowego arsenału. Na takie upały lubię mieć coś extra, aktualnie są to domowe lody śmietankowe, jabłkowe oraz lody kokosowo-bananowe.
Wszystkie doczekają się wpisu ale dziś skupię się na tych ostatnich. Robi się je bardzo łatwo i szybko. Wystarczy tylko zamrozić banany i zmiksować je z mlekiem kokosowym. Prawda że to łatwe??? Lody są wegańskie, bezglutenowe, bez cukru, śmiało mogą je robić osoby na diecie raw, jest to świetny przysmak dla dzieci. Jeżeli jeszcze nie robiliście takich lodów, koniecznie to zmieńcie :) 



piątek, 3 czerwca 2016

Pyszne lody o smaku solonego kajmaku






Kiedy temperatura wzrasta, dzień się wydłuża a wieczory stają się coraz cieplejsze często robimy sobie rodzinne wycieczki do Sandomierza. Uwielbiamy spacerować po Starówce i chłonąc urok starego miasta. W przeciągu kilku ostatnich lat nowe punkty gastronomiczne wyrosły tu jak grzyby po  deszczu, mamy tu kilka swoich ulubionych miejscówek, do których zaglądamy. Jedną z takich miejscówek jest Lapidarium. Jest to urocza knajpka umiejscowiona w piwnicach Ratusza. Jej wystrój jest prosty, oczywiście dominuje w niej surowy mur ale odpowiedni dobór dodatków powoduje,że przyjemnie jest tam spędzać czas. Karta menu jest krótka i dopasowana do sezonu. Podają tu najlepsze burgery w mieście, przyznam szczerze,że nie jadłam dotąd lepszej buły z mięchem. Jeśli zaś pragniecie się orzeźwić koniecznie spróbujcie cydru Dobrońskiego z cynamonem, podanego z kruszonym lodem. Cud,miód,malina. Jeśli będziecie wciąż żądni wrażeń tuż przy letnim ogródku możecie spróbować pysznych lodów z Manufaktury sandomierskiej. Lody przyrządzane są według tradycyjnych receptur i nawet najbardziej wybredny smakosz znajdzie w lodowym menu coś dla siebie. 
Do wyboru macie orzeźwiające owocowe sorbety lub tradycyjne lody w przeróżnych smakach. Moje faworytki to jajko niespodzianka, werter's original i solony karmel. Te ostatnie pchnęły mnie do eksperymentowania w domu. Tak oto powstały lody o smaku solonego kajmaku. Masa kajmakowa jak wiecie jest mocno słodka, dodatek soli morskiej świetnie przełamuje tą słodycz.
Lody zrobisz bez potrzeby posiadania maszynki do lodów. Lody łatwo się formują i nie natkniesz się w nich na nieprzyjemne kryształki lodu.
Pogoda chwilowo daje nam wytchnienie, dzisiejsze ulewne upały zmyły nieco skwar na blokowisku. W przyszły tygodniu upały mają powrócić, koniecznie wypróbujcie ten przepis.




środa, 27 kwietnia 2016

Lody a la semifreddo z bezikami i rabarbarem




Tegoroczna wiosna ma to do siebie, że możemy się nacieszyć nielicznymi, słonecznymi dniami. Tak było wczoraj. Początkowo dzień zapowiadał się dość chłodno, jednak koło południa słońce nieco śmielej przygrzało i uratowało popołudnie. Oczywistym było,ze pojadę do stadniny, a gdy odebrałam telefon z informacją, że robimy teren przyspieszyłam obroty aby zdążyć. Plan był na stępo-kłus i rekonesans terenu. Konie po zimie miały mało ruchu, głównie z powodu niesprzyjającej aury. Jeśli ktoś z was miał z nimi do czynienia, ten wie jak kopytne towarzystwo potrafi się zachowywać gdy poczuje przestrzeń. Dodać tu muszę również,że mój osobisty rumak ma jeszcze jedną cechę- jest mega tchórzem, tchórzem w typie 'wszystkiego się boję' a do tego typem 'lepiej wystrzelę do przodu' i jeszcze 'lepiej zawrócę do stajni'. Czemu o tym piszę? Po pierwszych kilku kilometrach w miarę spokojnej jazdy i perspektywy galopu pod górkę Arabella uznała, że skoro jest sygnał do galopu to ona profilaktycznie wystrzeli jako pierwsza ale zaraz po tym zdecydowała, że ona jednak woli galopować w stronę stajni. I tak mój rumak wystrzelił w prawo a ja niestety w lewo. Uderzyłam o ubitą ziemię tak mocno, że aż zadzwoniło. Zanim wykonałam pierwszy ruch minęło dobrych kilka minut, zastanawiałam się czy ból który czuję jest chwilowy,czy jednak zwiastuje poważniejsze sprawy. Okazało się, że mocno się poobijałam ale kości mam całe. Dość komicznie wyglądałam, leżąc bez ruchu i śmiejąc się z bądź co bądź mało śmiesznej sytuacji. Nie wspomnę o minach moich rajdersów. A co z rumakiem??? No cóż, gdy poczuła, że coś z ciężarem na grzbiecie nie tak, postanowiła jednak poczekać. Teren z przygodami jednym słowem. Mówi się,że po 10 upadkach przestaje się liczyć, oficjalnie dobiłam do bramki nr 2. A dziś chodzę jak babcia staruszeczka, boli mnie w krzyżu i za łopatką. Nie potrafię się jednak obrazić na jazdę, zbyt mocno to pokochałam. Arabelcia po powrocie dawała mi całuski licząc na cukier, i jak tu się gniewać na to serduszko??? Na przyszłość podjęłam postanowienie, że dopóki nie wypracujemy odpowiedniej liczby km na ujeżdżalni trzymam się z daleka od terenów. Moje ogólne poobijanie sprawiło, że nie podzieliłam się z wami obiecanym przepisem na lody. Zapraszam więc dzisiaj na mega pyszne lody z rabarbarem i bezikami. Jedne z lepszych jakie wyszły spod mojej ręki. Zrobiłam je na bazie mrożonego deseru semifreddo, zamroziłam je jednak w pojemniku i zaserwowałam w wafelkach. Lody są kremowe, rabarbar świetnie równoważy słodycz. Polecam na zbliżającą się majówkę :).




czwartek, 21 kwietnia 2016

Jogurtowe lody "Ciasteczkowy potwór"






Co za dzień, słońce nam uśmiech śle; Chce byś Ty też tu dzisiaj wpadł... Kto z was pamięta tę piosenkę łapka w górę :) Ulica Sezamkowa, wynalazek amerykańskiej telewizji dla najmłodszych. Co sobotę zasiadałam przed telewizorem aby śledzić przygody dzieci i potworów z tej ulicy.Pokochałam z całego serca kosmate potworki Elmo i Ciasteczkowego Potwora, Wielkiego Ptaka i Liczyhrabię, zaśmiewałam się z pogaduszek Erniego i Berta. Seanse z Ulicą Sezamkową był integralną częścią każdej soboty. Ku mojej wielkiej radości Kacper podzielił moje upodobania i od swych najmłodszych lat oglądał Świat Elmo a bajki długometrażowe z udziałem Sezamkowców były jego ulubionymi.
Całkiem niedawno przeglądając Pinterest trafiłam na zdjęcie lodów Cookie Monster. Zobaczyłam i wiedziałam,że ja też muszę takie zrobić. Zdjęcie stało się luźną inspiracją, przepis na lody jest moim pomysłem. I oto są, może nieco kiczowato niebieskie ale robienie ich sprawiło mi dziką radość. Pomijając dodatek ciasteczek są to lody dwuskładnikowe. Przygotowanie ich zajmie wam dosłownie chwilę a zadowolenie dziatwy gwarantowane. Nie będę oszukiwać,sama też się poczęstowałam :)
Lody świetnie się sprawdzą na dziecięcych przyjęciach, koniecznie wypróbujcie.




piątek, 4 września 2015

Nigella Lawson Forever summer- lody brzoskwiniowe





Wakacje, znów będą wakacje, na pewno mam rację ..... :) już wkrótce bo za rok. Wrzesień podstępnie zmienił karty kalendarza, wybudzając ze snu plecaki, książki i piórniki. Rozpoczęliśmy nowy rok szkolny z uśmiechem(młodsza latorośl) lub też z trochę mniejszym entuzjazmem(starsza latorośl). Ostatni  tydzień wakacji spędziłam na wyposażaniu moich dzieci w niezbędne przybory oraz pomoce naukowe. Zrobiłam też remanent w szafach robiąc miejsce na nowe jesienne ubrania.
Wakacje pożegnały nas gigantycznymi upałami, spędzaliśmy zatem całe dnie nad kryształowo czystymi wodami naszego rodzimego jeziora. Chłodna woda, lekki wietrzyk i wierzcie mi upał stał się bardziej znośny. Lepszego zakończenia wakacji nie mogliśmy sobie wymarzyć. A żeby uczcić zakończenie wakacji postanowiłam odpowiednio schłodzić się również od środka. Kilka lat temu dostałam od mojej siostry książkę Nigelli Lawson "Forever summer". Książka jest wydana w języku angielskim, szczerze mówiąc nawet nie wiem jaki jest polski odpowiednik tytułu, akurat w tamtych czasach książka nie była u nas dostępna. Książka zawiera przepisy na dania idealne na lato, znajdziecie w niej przepisy na orzeźwiające sałatki, lekkie dania obiadowe a także bajeczne drinki i desery. Zanim jednak zdecydowałam się przetestować kilka z nich książka nabierała mocy twórczej na półce ;)
Dziś zapraszam was na obłędne lody brzoskwiniowe. Koniecznie wypróbujcie zanim jesień na dobre rozgości się u nas. Do produkcji lodów nie potrzebujecie maszynki, ja takowej nie posiadam i zaręczam,że lody wychodzą wyśmienite. Dozujcie według potrzeby, mnie osobiście do poziomu zadowolenia potrzeba 3 gałki :p





wtorek, 16 czerwca 2015

Ice cream o'clock- proste lody truskawkowe





Później, to ostatnio moje ulubione słowo. Nie wiem jak to się stało, że nagle straciłam kontrolę nad swoim czasem. Ja, osoba zorganizowana i sprytna, świetnie dzieląca obowiązki domowe ,pracę  oraz przyjemności stałam się czasowym bałaganiarzem. Czas ewidentnie płatał mi ostatnio figle, bo płynął zbyt szybko. Moje zorganizowanie wzięło sobie ode mnie urlop, zostawiając mnie na pożarcie natłokowi obowiązków. Fakt faktem ostatnio moje życie nabrało tempa ale żeby doba była za krótka??? Przez to słowo 'później' na stałe zagościło  w moim codziennym  życiu. Na coś brakło mi czasu??? Nic się nie dzieje, zrobię to później. Później jest dobry słowem,bo nie odnosi się do konkretnego czasu w przyszłości. Można go używać do woli. Jednak nie byłabym sobą gdybym w końcu nie uderzyła ręką w stół i nie powiedziała: Dość!!! Za dużo zaniedbanych rzeczy, trzeba wziąć się w garść i przywrócić moje życie na jego poprzednie tory. O nie,nie, to wcale nie jest łatwe. Jest to proces powolny i długotrwały ale podjęłam wyzwanie i systematycznie nadrabiam życiowe zaległości. Tak oto dotarłam do mojego kochanego five o'clock , które znów się zakurzyło.
Przyznaję też,że ostatnie upały a było wierzcie mi gorąco, spowodowały,że omijałam kuchnię szerokim łukiem. Nasze rodzinne deserowe menu zdominowały lody, zarówno te kupne jak i domowe. Dziś chciałam się z wami podzielić przepisem na najprostsze na świecie lody,na zrobienie których potrzebujecie tylko trzech składników. Lody smakują fenomenalnie zarówno w rożku jak i wyjadane łyżką bezpośrednio z pudełka.
Przepis dodaję do Akcji lodowej 2015.

poniedziałek, 9 września 2013

Malinowa rapsodia






Wrzesień przyjął nas prawdziwą rewolucją pogodową.Na szczęście dał się namówić jeszcze na kilka słonecznych dni.Rozpoczął się rok szkolny,dni upływają teraz naprawdę szybko.Zmierzcha coraz wcześniej a wieczory są tak chłodne,że najlepszy sposób na ich spędzenie to kubek gorącej herbaty z sokiem malinowym,ciepły koc i przyjemna lektura.Pogoda sprzyja na tyle,że sezon malinowy jeszcze trwa.Jestem zagorzałą fanką tych owoców, postanowiłam zatem wykorzystać ten fakt i zrobiłam semifreddo z dodatkiem musu malinowego.Efekt,coś wspaniałego.W smaku przypomina najlepsze lody śmietankowe połączone z sorbetem malinowym.Późne lato trwa korzystajmy więc z jego uroków,zapraszam na deser.


składniki:

5 białek
3/4 szklanki cukru pudru
400 ml śmietanki 30%
2 łyżki ekstraktu waniliowego

500 g malin
1 łyżka cukru pudru

200 g białej czekolady
6 herbatników pełnoziarnistych




Formę keksówkę wyłóż folią spożywczą.Białka ubij na sztywno,dodaj partiami cukier puder nie przerywając ubijania.Białka mają być puszyste i lśniące.W osobnym naczyniu ubij an sztywno śmietankę.Połącz obie masy,dodaj ekstrakt waniliowy,dokładnie wymieszaj.
Część malin odłóż do dekoracji,resztę zmiksuj blenderem,wymieszaj z łyżką cukru pudru i przetrzyj przez sito.Pozbędziesz się w ten sposób pestek.Część masy śmietankowej wyłóż do foremki,teraz wyłóż mus malinowy (około 3 łyżek),następnie nałóż znów masę śmietankową,mus i na wierzchu rozprowadź resztę masy śmietankowej.Pozostały mus malinowy zachowaj do podania.Herbatniki pokrusz w torebce foliowej,wyłóż na wierzch deseru,delikatnie przemieszaj aby masa połączyła się z okruchami.Tak przygotowany deser wstaw do zamrażarki na 5 godzin a najlepiej na całą noc.
Białą czekoladę rozpuść w kąpieli wodnej,rozsmaruj na gładkiej powierzchni( u mnie deska do krojenia) i wstaw na kwadrans do zamrażarki.Za pomocą ostrego noża zeskrob wiórki.
Gotowy deser podziel na porcje,udekoruj świeżymi malinami i wiórkami z białej czekolady.Możesz również polać deser musem malinowym.






sobota, 31 sierpnia 2013

Niech nas mięta opęta




Dzisiejsza pogoda dała nam jasno do zrozumienia,że lato się kończy.Chłodny poranek,okraszony opadami deszczu spowodował że ciepłe skarpety zostały przywrócone do łask.Lato zmienia płaszczyk i stanie się babim latem by potem ustąpić miejsca jesieni.Jest to odwieczny spór między siłami natury,dający nam do zrozumienia że przychodzi czas zmian...ale jeszcze nie dziś :) Słońce wygrało batalię z chmurami i raczy nas swoimi promieniami.Jesień nam niestraszna  więc dziś zaserwowałam miętowo-czekoladowe semifreddo.
W tym roku zawojowały mnie lody miętowe,postanowiłam więc zrobić deser,który będzie mi je przypominał.Udało się,efekt przepyszny,przekonajcie się sami


składniki:

2 białka
4 żółtka
1/2 szklanki cukru trzcinowego
400 ml śmietanki 30%
2 łyżki likieru miętowego
1 łyżka posiekanych listków mięty+
1 łyżka cukru trzcinowego
60 g czekolady deserowej
20 g czekolady mlecznej
100 g kakaowych herbatników
odrobina zielonego barwnika spożywczego

dekoracja:

80 g czekolady deserowej




Foremkę keksówkę wyłóż folią spożywczą.Teraz przygotuj kąpiel parową dla jajek.Zagotuj wodę w rondlu.Białka wlej do miski (miska musi być większa od rondla tak abyś mogła swobodnie ją ustawić).Miskę umieść w kąpieli parowej i ubijaj białka na sztywno,dodaj cukier i ubijaj aż białka będą lśniące i puszyste.Dodawaj po jednym żółtku i całość ubijaj ok 10-15 minut do momentu gdy zobaczysz że masa zgęstniała.Gotową masę jajeczną odstaw aby przestygła.Śmietankę ubij na sztywno.Obie czekolady zmiksuj w blenderze tak abyś otrzymała okruchy.Listki mięty utrzyj z łyżką cukru trzcinowego.Do przestudzonej masy jajecznej dodaj śmietankę,likier,czekoladę,miętę oraz barwnik.Delikatnie wymieszaj do połączenia się składników.Tak przygotowaną masę wylej do przygotowanej foremki,wyrównaj wierzch.
Herbatniki zmiksuj w blenderze i powstałe okruchy wysyp na wierzch deseru.Delikatnie przemieszaj aby część herbatników wtopiła się w masę.Gotowy deser wstaw do zamrażarki na 5-6 godzin.
Czekoladę deserową roztop,wylej na deskę,rozprowadź równomiernie nożem i wstaw na kwadrans do zamrażarki.Za pomocą noża zeskrob czekoladowe wióry i posyp nimi deser przed podaniem.





środa, 31 lipca 2013

Semifreddo z owocami lasu



Jeżyny obrodziły w tym roku fantastycznie,w maliniaku mieni się kolorami szkarłatu.Grzechem byłoby nie wykorzystać tego dobrodziejstwa.Proponuję wam semifreddo z owocami lasu.Deser łatwy w przygotowaniu a w smaku po prostu niebiański.Przekonajcie się sami.





składniki


2 białka
4 żółtka
3/4 szklanki cukru trzcinowego
450 ml śmietanki 30%

200 g jeżyn
200 g malin
2 łyżki cukru pudru




Przygotuj foremkę keksówkę,wyłóż ją folią spożywczą.Przygotuj dużą miskę,mały rondel napełnij do połowy wody.Ubij na sztywno białka z połową cukru trzcinowego.Ustaw miskę na rondelku z gotującą się wodą i ubijaj aż białka będą lśniące.Dodaj po jednym żółtku, ubijaj przez około 10 minut do momentu gdy masa zgęstnieje.Miskę odstaw aby masa ostygła.
Schłodzoną śmietankę ubij na sztywno z resztą cukru trzcinowego.Delikatnie wymieszaj z masą jajeczną.Masę przełóż do uprzednio przygotowanej foremki.Dodaj do niej połowę jeżyn i malin.Delikatnie wymieszaj i wstaw masę do zamrażarki na 5-6 godzin.
Przygotuj sos owocowy.Owoce zmiksuj blenderem i przetrzyj przez sitko aby pozbawić sos pestek.Dodaj do sosu cukier puder,wymieszaj.
Gotowe semifreddo przełóż do naczynia,zrobisz to bez problemu, ponieważ folia zapobiega przywieraniu do ścianek blaszki.
Deser podawaj obficie polany sosem z owoców i obsypany jeżynami.






piątek, 17 maja 2013

Frosty bananas





Maj,wiosna w pełni,słoneczne dni wypełniają nam czas.Wiosna w sercu i wiosna w kuchni :) Rzadziej zaglądam do kuchni,nie chcę tracić ładnej pogody i cennej witaminy D,którą słońce obdarza nas teraz w nadmiarze.Gdy zaglądam do kuchni,staram się aby słodkości były ekspresowe i proste.Chyba każdy z nas w porze ciepłej poszukuje słodkich przekąsek,które na ochłodzą.Mrożone banany to bardziej pomysł niż przepis.Na pewno znacie je,bo są bardzo popularne.Ja podpatrzyłam je kiedyś u Tomka Woźniaka i postanowiłam uraczyć się nimi dla ochłody.Nie zawiodłam się,mrożone banany to strzał w dziesiątkę.Jeden z moich top 10 przysmaków.


Składniki:

4 banany
1/2 tabliczki mlecznej czekolady
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
1 łyżka oliwy (lub oleju)
kolorowa posypka
8 patyczków do lodów



Banany przekrój na połówki.Każdy nabij na patyczek do lodów.Czekoladę wraz oliwą roztop w mikrofalówce.Za pomocą łyżki oblej hojnie każdego banana.Nadmiar czekolady strząśnij.Posyp kolorową posypka.Umieść na kratce lub blaszce wyłożonej pergaminem.Wstaw do zamrażarki na 50 min.