Pokazywanie postów oznaczonych etykietą five o'clock wytrawnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą five o'clock wytrawnie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 kwietnia 2019

Wiosenna zupa krem z pomidorów i truskawek



Majówka zbliża się wielkimi krokami. Wielkimi, deszczowymi krokami... trzeba dodać. Po długim okresie suchego i dość chłodnego przedwiośnia z wielką radością powitałam ciepłe dni. Nie nacieszyłam się nimi jednak zbyt długo, gdyż od soboty w tej części Podkarpacia deszcz postanowił nadrobić braki z ostatniego kwartału.
No trudno, pogoda jest, jaka jest. Nie mam zbyt wielkiego wpływu na nią, więc skupiam się na tym, na co mogę mieć wpływ. 
Poczułam wiosnę już jakiś czas temu. W menu zaczęły gościć nowalijki, smoothie, lekkie zupy krem.
Z przyjemnością przerzuciłam moje menu na wiosenne tory. Dziś podzielę się z Wami moim najświeższym odkryciem, zupą krem z pomidorów i truskawek.
Duet pomidor+truskawka idealnie ze sobą koreluje. Dodatki w postaci miodu, octu balsamicznego i bazylii podkręcają smak zupy i dodają mu głębi.
Przepis dołączam do durszlakowej akcji "Koncentrat pomidorowy Pudliszki do wielu dań"





czwartek, 31 stycznia 2019

Koktajl z krewetek z pomidorami, serkiem kozim i chili



Do owoców morza podchodziłam z dużą rezerwą. Nie bardzo wiedziałam czy to smakuje, ani tym bardziej jak je przyrządzić. Raz, czy dwa spróbowałam krewetek na pizzy i nie podbiły mojego podniebienia. Przyszedł jednak moment, gdy zmieniłam zdanie. Gdy spróbowałam paelli, serwowanej w małej knajpce na plaży w Maladze, przepadłam. Smakowała niebiańsko, na samo wspomnienie moje ślinianki zaczynają nadprodukcję. Podczas pobytu w Hiszpanii, miałam okazję spróbować jeszcze kilku innych dań z owocami morza i za każdym razem moje podniebienie było dopieszczone. Tak właśnie moje menu zostało rozszerzone o nowe smaki. Wystarczy odrobina masła, czosnku, chili, sól i pieprz, i kilka minut na patelni. Im prościej, tym smaczniej.
Mam dziś dla Was przepis na bardzo prostą przekąskę z krewetkami. Lekko pikantne pomidory, delikatne krewetki i serek kozi to pyszne połączenie. Przekonajcie się sami.



Tacos z rwanym mięsem z kaczki, chrupiącą rukolą, awokado i chili



Styczeń był dość łaskawy. Sypnął śniegiem,poszczypał mrozem uszy i policzki ale znalazł też miejsce na rzęsisty deszcz, mgłę, szron. Łaskawie wplótł w tą paletę odrobinę słońca, dzięki czemu łatwiej było przetrwać zmiany styczniowej aury.
Mi styczeń upłynął pod znakiem intensywnej pracy. Nowe projekty, nowe wyzwania, nowe doświadczenia. Pogoda zmieniała swoje oblicze, a ja w tym pędzie ledwo dostrzegałam te zmiany. No może jednak dostrzegłam, przy piruetach na śliskim chodniku i policzkach, które kilka razy odczuły zimny oddech mrozu. 
Zamiast jednak narzekać, jak moja mamunia codziennie rano wzdychająca przez telefon do wiosny, czerpię ile mogę z chwilki wolnego, z ładnej pogody, z brzydkiej również, bo wtedy również można robić fajne rzeczy. Reaktywowałam bieganie, raz, czy dwa upiekłam coś pysznego, znalazłam chwilę na lampkę dobrego wina lub szklaneczkę rozgrzewającej whisky.
W brzydkie, ciemne dni też może być fajnie. Wystarczy tylko uruchomić troszkę wyobraźnię.
W te chłodniejsze dni umiłowałam pikantne dania i przekąski. Lubię chili i jej rozgrzewające właściwości. Gdy znalazłam ją w mieszance Vegeta Natur, postanowiłam niezwłocznie przetestować.
Przygotowałam chrupiące, kukurydziane tacos z rwanym mięsem kaczki i pysznymi dodatkami: chrupiąca rukolą, kremowym awokado i piórkami czerwonej cebuli. Sos, który powstaje w trakcie pieczenia jest pyszny, idealnie pikantny i można go podać do tacos.
Przepis dołączam do akcji na Durszlaku "Vegeta, inspirowane naturą"



niedziela, 22 października 2017

Five o'clock wytrawnie- Zupa krem z pora i cukinii



Jeden uśmiech może wiele zdziałać. Przekonałam się o tym kilka dni temu pędząc autem po młodszą latorośl do szkoły. Jak zawsze z lekkim niedoczasem, jak zawsze w pośpiechu, a tu jak na złość przez rondo toczy się rowerzysta. Jako wzorowy, no może prawie wzorowy kierowca ustąpiłam pierwszeństwa. W podzięce starszy pan posłał mi tak rozbrajający uśmiech, że siłą rzeczy sama też się roześmiałam. Opuścił mnie stres związany ze spóźnieniem... no przecież H. poczeka tą chwilkę pod szkołą. Od tego małego wydarzenia zaczęłam bardziej zwracać uwagę na moc uśmiechu. Uśmiech to tajna broń, która potrafi stopić największe lody. Zaczęłam jej częściej używać, a to w kolejce w sklepie, a to u fryzjera, na grzybobraniu w lesie, na spacerze z psem... 
A czy Wy lubicie się uśmiechać??? Czy również używacie tej broni aby rozładować stresy dnia codziennego??? Jeśli nie to koniecznie to zmieńcie :)
Dziś Was zaskoczę, bo zamiast tradycyjnych słodkości mam dla Was wytrawną propozycję. Do tego czynu popchnęła mnie ciekawość oraz pyszna zupa krem, którą przyrządziłam w jeden z deszczowych poranków. Postanowiłam sprawdzić czy poradzę sobie z fotografowaniem wytrawnych obiektów. Efekt możecie ocenić sami :) a co do samej zupki. Połączenie cukinii, pora i białej pietruszki dało pyszny efekt. Zupa jest delikatna, jedwabiście kremowa, idealna nie tylko na jesienny obiad. Zapraszam na pierwszą odsłonę Five o'clock w wytrawnej wersji.