Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maślanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maślanka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 czerwca 2017

Czas na piknik- muffiny na maślance z rabarbarem i gryczaną kruszonką




Ładna pogoda sprzyja leśnym wędrówkom. Las o tej porze roku pachnie cudnie, jest nagrzany słońcem, a przy tym panuje w nim nie zmącona cisza.  Zabieram więc Angelinę na spacery do lasu i wspólnie wydeptujemy leśne ścieżki. Ja spaceruję niespiesznym krokiem, a ona w dzikim pędzie bada zawartość leśnego gąszczu.
Na ostatnim takim spacerze poczuła zew natury, a to za sprawą saren. O ile na osiedlu grzecznie prowadzam ją na smyczy to jednak w lesie folguje jej nieco i pozwalam chodzić własnymi ścieżkami. Tak było i tym razem, wszystko szło gładko, gdy zupełnie niechcący spłoszyłyśmy dwie sarenki. To był ułamek sekundy. Usłyszałam trzask łamanych gałęzi, zaraz po tym dwa rude ogonki podskakujące na wysoką trawą, a za nimi kitę mojego pachruścia.
Szczerze mówiąc nie wiedziałam czy puścić się za nią w pogoń, czy usiąść i płakać. Wołałam, gwizdałam ale wielkiej nadziei na powrót mojego hasiora nie żywiłam.
Aż tu nagle, przy akompaniamencie łamanych gałązek wróciła... cała w liściach, gałązkach, z jęzorem sięgającym ziemi ale wróciła :). Próbowała jeszcze podjąć trop ale chyba zmęczenie wzięło górę. Hurra! Sytuacja uratowana, a ja mam nauczkę, że las to pokusy :)
No ale nie o tym rzecz. Na dłuższy spacer lub piknik lubię wziąć jakąś przekąskę, najlepiej słodką. Proponuję Wam moje muffiny, bo są nieskomplikowane oraz pyszne. Ciasto po prostu rozpływa się w ustach, a dodatek rabarbaru to czyste szaleństwo. Wierzch muffinek obsypałam gryczaną kruszonką, która nadała im chrupkości. Koniecznie wypróbujcie ten przepis, póki rabarbar gości jeszcze na półkach warzywniaka.
Dziś po raz pierwszy słupek rtęci oszalał. W najbliższym czasie ochłodzę więc nieco atmosferę. Bądźcie czujni!!! 


środa, 26 kwietnia 2017

Lody maślankowe z jagodami




Wiosna przynosi zmiany. Zmienia się przede wszystkim pogoda, nagle okazuje się, że można rzucić w kąt zimową kurtkę i szalik. Zmienia się świat rozkwitając wszystkimi odcieniami zieleni. Jak tak człowiek zobaczy tyle zmian to i sam odczuwa pragnienie zmiany czegoś w najbliższym otoczeniu. Jedni przywdziewają dresik i zaczynają przebieżki, inni a raczej inne odwiedzają fryzjera aby odświeżyć fryzurę.... a ja na wiosnę lubię zrobić generalne porządki w zamrażarce :D.
Czego to człowiek nie nagromadzi w jej czeluściach przez jesień i zimę, same skarby. Ja znalazłam zawieruszony pojemniczek listków lubczyku, pudełeczko malin i jagody. Jagody!!! Prawdziwy skarb.
Postanowiłam zrobić z nich użytek. W pierwszym odruchu miałam zrobić proste, ucierane ciasto z jagódkami ale gdy zobaczyłam lody pistacjowe u Gin zmieniłam koncepcję. Ukręciłam lody maślankowe z jagodami. Sam proces przygotowania jest dość prosty, najgorsze jest to czekanie. Nie posiadam maszynki do lodów, więc jestem skazana na zamrażarkę. Dobrze jest je przynajmniej raz w trakcie procesu mrożenia zblendować. Dzięki temu lody będą bardziej aksamitne i nie wyczujecie w nich kryształków lodu. Nie będę się przechwalać ale lody wyszły pyszne,koniecznie spróbujcie zrobić takie w domu.
Przepis dodaję do durszlakowej akcji "Zdrovo, Lodovo, Domovo" a jeśli szukacie więcej lodowych inspiracji zapraszam do książki Lodovo .


czwartek, 15 października 2015

Przyszła jesień- muffiny na maślance z jagodami





Któregoś wczesnego ranka w Dolinie Muminków Włóczykij obudził się w swoim namiocie i poczuł,że nadeszła jesień i czas ruszać w drogę.
W jednej chwili wszystko się zmienia,temu,kto odchodzi,zależy na każdej minucie, szybko wyciąga namiotowe śledzie i gasi żar,zanim ktokolwiek przyjdzie przeszkadzać i wypytywać,i zaczyna biec,w biegu zarzucając plecak, i wreszcie jest już w drodze,raptem spokojny niczym wędrujące drzewo,na którym nie rusza się ani jeden liść. 
Później,kiedy zrobi się dzień, zbudzą się przyjaciele i powiedzą: "Odszedł,widać jesień się zbliża" (...) Dolina Muminków w listopadzie.

Zrobiło się szaro,ponuro i melancholijnie. Deszcz wystukuje na parapetach swoje staccato, jednostajnie, raz ciszej raz głośniej. Udzielił mi się dziś ten ponury nastrój, ogarnęła mnie obezwładniająca senność, która pchnęła mnie w objęcia kanapy i ciepłego koca. Smutny ten początek października. Czekałam z utęsknieniem na słoneczne popołudnia, spacery w lesie, zbieranie kolorowych bukietów z liści a otrzymałam śnieg, zimnicę a na dokładkę deszcz. Uznałam,że muszę jakoś odczarować ten smutny, jesienny dzień. Zrobiłam muffinki, tradycyjne na maślance z jagodami. Czas przygotowania- błyskawiczny,jak to przy muffinkach bywa. Zapach podczas pieczenia wypełnił każdy kąt mojego mieszkania. Pachniało jagodami, maślanym ciastem, nutką cytryny i latem. Wierzcie lub nie zrobiło mi się cieplej na duszy, pierwszą muffinkę zjadłam jeszcze ciepłą. ciasto rozpłynęło mi się w ustach doprowadzając moje kubki smakowe do euforii. Siła tych muffinek tkwi w ich prostocie. Muffiny miały dziś powędrować ze mną do stajni na degustację dla moich dziewczyn 'od koni', pogoda jednak uznała,że dziś galopować będę tylko w snach.
Siedzę więc pod ciepłym kocem i czekam na prawdziwą polską jesień, taką w kolorze żółci i  czerwieni, pełną dywanów szeleszczących liści,dymów z ogniska i mgieł.