Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta drożdżowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta drożdżowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 października 2018

Ciasto drożdżowe mojej babci, z węgierkami i kruszonką



Październik. Jesień w pełni. Nie narzekam na ciężkie ołowiane niebo, na deszcz zacinający w szyby, na chłód wdzierający się w poły kurtki. Z namaszczeniem parzę kolejne herbaty, z szafy wyjęłam kudłaty koc. W domu pachnie suszonymi grzybami i zupą dyniową z korzennymi przyprawami. Pomyślałam o babci, o tym, że jesienią wypiekała szarlotki i drożdżowe z węgierkami. Westchnęłam do tych wspomnień i postanowiłam też coś upiec. Uwielbiam drożdżówkę, tylko czemu tak rzadko ją robię? Bo nie umiem dobrze wyrobić ciasta, bo za dużo roboty z rozczynianiem, bo jestem leniwa...
Pochmurny poniedziałek zmienił jednak moje nastawienie. Postanowiłam zrobić drożdżówkę, powiem więcej, postanowiłam ją zrobić jak należy. Najczęściej używam w domu drożdży suszonych, bo łatwiej, bo szybciej. Zdecydowałam jednak wziąć byka za rogi, a raczej drożdże ;)
Zrobiłam rozczyn i czekałam czy zadziała. Zadziałał, a ja cieszyłam się jak dziecko. Ubiłam na puch żółtka, jedynie wyrabianie zostawiłam mikserowi planetarnemu. Wybacz babciu, nie mam tyle zaufania do moich dłoni. Gdy ciasto wyrastało przygotowałam kruszonkę, pokroiłam węgierki.
Czy trud się opłacił??? Chyba nie muszę pisać. To było najlepsze drożdżowe jakie kiedykolwiek zrobiłam. Mięciutkie, wilgotne, z cudownymi śliwkami. Może przysłużyło się temu wspomnienie, a może ten pochmurny poniedziałek??? Właściwie to nieważne, bo wieczorem z drożdżówki zostało już tylko wspomnienie. Dziś przygotuję kolejną.... tylko ciii, to niespodzianka dla mojego M.



czwartek, 16 listopada 2017

Zawijana cynamonowa drożdżówka z jabłkami





Wczoraj rano pojawił się On, pierwszy przymrozek. Zaróżowił policzki przechodniom, pomalował na biało szyby samochodów. Nie było to jakieś efektowne entree, ot zaznaczył swoją obecność. Jakby na zawołanie, na balkonie zaroiło się od żółtych i szarych brzuszków. Świeżo zamontowany karmnik wraz z zawartością wabił osiedlowe ptaszki. Karmnik zainteresował nie tylko skrzydlatych gości. Jakby za sprawą czarodziejskiej różdżki uaktywnił się mój super leniwy kot. Stefek bacznie obserwował to ptasie przedstawienie pomiaukując przy tym i bezradnie drapiąc szybę. Sikorki lękliwie odlatywały, to znów nieśmiało przycupywały na balustradzie jakby nie mogąc uwierzyć, że kocia łapa ich nie dosięgnie. Wróbelki za to bez zbędnych ceregieli skubały słoninkę nic sobie nie robiąc z bądź co bądź postawnej figury kota.  Przymrozek ustąpił miejsca słońcu, które rozjaśniło pięknie dzisiejszy dzień. Pomyślałam, że to idealna pogoda aby zrobić drożdżówkę. Najlepsza byłaby taka z jabłkami i cynamonem. Taka drożdżówką jest dobra i na przymrozki i na smutki, w zasadzie według mnie drożdżówka jest dobra na wszystko. To prawdziwy jesienny comfort food. W domu cudownie zapachniało. Woń cynamonowego nadzienia i jabłek wypełniła każdy kąt mojego M3. Zaparzę sobie herbaty i zjem póki ciepła, bo taka smakuje mi najbardziej. Później zapakuję Angelinę do auta i pojedziemy odwiedzić Arabellę; ja wyszczotkuję zimowe już futerko Arabelli a Angelina odwiedzi wszystkie miejscówki na pastwisku. Po powrocie zawinę się w ciepły kocyk i dokroję sobie drożdżówki, koniecznie ze szklanicą gorącej herbaty. A Wy lubicie ciasto drożdżowe??? Robicie je u siebie w domach??? Zapraszam po przepis na jedną z moich ulubionych wersji ciasta drożdżowego. Może i Wam przypadnie do gustu???



niedziela, 29 stycznia 2017

Paluchy krucho-drożdżowe, prosty sposób na przekąskę





Zakończyliśmy ferie, jutro chcąc nie chcąc trzeba wstać,obudzic zrozpaczoną młodzież i wrócić do szkolnego kieratu. Te dwa tygodnie dały mi trochę wytchnienia, poranki stały się dużo spokojniejsze. Co prawda o dłuższym spaniu nie ma mowy za sprawą małego pachruścia, którego nie interesuje moja chęć pozostania w łóżku.W okolicy 6:30 zaczyna się wiercić i w zależności od dnia daje lub nie zostać w łóżku do siódmej. Przyzwyczaiłam się już nawet do tej rutyny, do spacerów w okolicach północy ale cierpliwie czekam aż ten szalony hasiorek zamieni się w emocjonalnie stabilnego, dostojnego hasiora. Wraz z nowym domownikiem znacznemu uszczupleniu uległa nasza zimowa garderoba, a głównie rękawiczki. Ten mały skubaniec wykorzystuje niedbalstwo, czyli rzucanie rękawiczek obok zamiast do koszyka i tak w ruch poszły moje piękne, skórzane rękawiczki jeździeckie (pechowo spadły z szafki na buty) a także kilka sztuk rękawiczek mojej H. Dobrze,że zima się kończy bo czekałyby mnie poważne zakupy. Ferie sprzyjały spędzaniu czasu w kuchni, niespieszne obiady, pyszne kolacyjki.... i słodkości. Przez chłodniejsze i pochmurne dni zaszywałam się na całe popołudnia w kuchni i piekłam. Dzieciom ich ulubione babki marmurkowe,a dla nas małe co nieco do herbatki. Po raz pierwszy upiekłam domowe pieguski, zaraz po nich najprostsze maślane ciasteczka a także kilka blach pysznych paluchów krucho-drożdżowych. Paluchy uwielbiam,bo za każdym razem można zrobić inną wersję. A to z makiem, z sezamem, z solą morską, czy ostrą papryką, wszystkie nadzwyczaj pyszne. Jedne miękkie, inne upieczone na chrupko, ideał do herbaty lub piwa. Paluchy sprawdzą się na domówce lub do chrupania podczas seansu filmowego, lub czytania książki.Przepis jest bajecznie prosty, udają się za każdym razem. Ostatnio piekłyśmy je u koleżanki, która poprosiła abym obejrzała jej rzekomo "wybrakowany" piekarnik, który pali wszystkie wypieki. Okazało się,że po niewielkiej zmianie piekarnik okazał się jednak dobry, a przy okazji wypiekł dla nasz trzy blachy paluchów. Koniecznie wypróbujcie ten przepis,gwarantuję że będziecie do niego wracać.


środa, 23 grudnia 2015

Klasyka na święta- strucla z makiem




Strucla z makiem to smak świąt z czasów dzieciństwa, pozycja z top 3 wypieków na święta. Jak się pewnie domyślacie kolejne dwa miejsca na tej liście zajmowały sernik i piernik. Moja babcia robiła najlepszą struclę na świecie, bez dwóch zdań (wybacz mamo). Parzony w domu mak, nasączone w rumie rodzynki, grubo siekane orzechy włoskie, puchate ciasto drożdżowe a wierzch najprostszy, suto posypany cukrem pudrem. Ciasto wyrastało powolutku na kuchennym piecu kaflowym a w tym czasie babcia mieliła mak, przynajmniej trzykrotnie by później utrzeć go w makutrze i zamienić a najlepsze makowe nadzienie. Gdy byłam małym dzieckiem sernik mógł dla mnie nie istnieć ale makowiec, dla kawałka strucli zrobiłabym wszystko :)
Teraz kiedy to ja jestem głównym cukiernikiem w domu to ja wypiekam struclę na święta. Musiało upłynąć trochę czasu aby moje strucle zaczęły przypominać te babcine. Przyznaję się bez bicia,że największym problemem od zawsze było dla mnie ciasto. Niestety nie mam talentu do wyrabiania idealnego ciasta drożdżowego. Dlatego to postanowiłam zdać się na wynalazki cywilizacji i zaczęłam do wyrabiania ciasta drożdżowego używać wypiekacza do chleba. To naprawdę pokrzepiające,że mogę wrzucić do pojemnika wszystkie składniki, włączyć program i po upływie półtorej godziny móc wyciągnąć lśniące,wyrośnięte ciasto. Moje nadzienie pełne jest moich ulubionych bakalii, suszonej żurawiny, suszonej śliwki i skórki pomarańczowej.
Jeśli nie piekliście jeszcze strucli na święta dziś jest ostatni dzwonek aby zdążyć przed pierwszą gwiazdką. Wgryźmy się zatem w świąteczną klasykę.



wtorek, 23 czerwca 2015

Drożdżówki z rabarbarem i truskawkami- ideał na kapryśną aurę





Dziś miałam plan przewietrzyć mój jednoślad ale pogoda miała niestety inne plany. Od samego rana niebo zasnuło się ciężkimi chmurami. Jeszcze pełna wiary wyszłam z Rudziszonkiem na spacer ale pierwsze krople deszczu,które nas hojnie zrosiły, skutecznie dały nam do zrozumienia,że dziś z roweru nici. Postanowiłam jakoś spożytkować ten poranek i nadrabiam zaległości blogowe.
Dziś zapraszam was na pyszne, rozpływające się w ustach drożdżówki z frużeliną z truskawek i rabarbaru. Drożdżówki,które umilały nam kapryśne niedzielne popołudnie, może i wam osłodzą dzisiejszą aurę???
Uwielbiam, gdy w domu rozchodzi się ciepło od piekarnika,a wraz z nim zapach bułeczek,które wyrastają w jego gorących czeluściach. Wtedy nawet najgorsza szaruga nie jest mi straszna. Z przyjemnością nastawiam czajnik, zaparzam herbatę, biorę pod pachę Stefana i czekam, na drożdżówki i lepszą pogodę.
Wykorzystałam przepis na ciasto z moich jesiennych skolleboller . Jako,że jestem maszynistką,jeżeli mowa o wyrabianiu ciasta drożdżowego, szczerze polecam tą metodę. Dla osób,które korzystają z bardziej tradycyjnych metod, również to ciasto nie powinno sprawić trudności. Sekret ich pulchności, to czas jaki im trzeba aby pięknie wyrosnąć. Wierzcie mi, warto na nie czekać.
Właściwie nie pomylę się,jeśli powiem,że zrobienie tych drożdżówek nie wymaga zbytniego wysiłku. Spieszcie się, póki jeszcze sezon na truskawki :) i zróbcie własne, pyszne drożdżówki.

piątek, 21 listopada 2014

Skolleboller,norweskie kardamonowe bułeczki w listopadowy pochmurny piątek





Jest ciemny listopadowy poranek,jeden z kolejnych w tym tygodniu.Drzewa uginają się pod ciężarem mokrych gałęzi, powietrze przesycone jest wilgocią i zapachem mokrych liści.Snuję się leniwie po kuchni, nie czuję się dobrze. Lituję się nad sobą, bo trzeci dzień walczę z wirusem, którym poczęstowała mnie moja H. Po zaspach zużytych chusteczek , hektolitrach herbaty z miodem i sokiem malinowym a także niezliczonej ilości kanapek z czosnkiem odczuwam minimalną poprawę samopoczucia. Dziś na śniadanie zjemy drożdżówki i to jakie!!! Zrobiłam je wczoraj, a właściwie zrobiły się same. Jak zawsze użyłam wypiekacza do chleba, który zrobił za mnie ciasto. Ja właściwie tylko niedbale odrywałam kawałki ciasta formując w bułeczki i nadziałam je domowym budyniem, na zrobienie którego  poświęciłam maksymalnie 10 minut. W przerwie pomiędzy kolejnymi herbatami polukrowałam je i oto są. W kuchni przyjemnie bulgocze woda w czajniku, syczy spieniarka do mleka,Stefan ociera się o moje nogi,dziś nigdzie się nie spieszę. Usiądziemy z H. z kubkiem mleka i kawy, weźmiemy sobie po drożdżówce i powędrujemy do Doliny muminków,w której aktualnie też listopad.
Przepis pochodzi z tej strony i dołączam go do akcji Kuchnia skandynawska.

wtorek, 4 listopada 2014

Skandynawskie inspiracje- Vetekrans, szwedzki drożdżowy wieniec




Moja wielka fascynacja Skandynawią zaczęła się gdy w 8 klasie szkoły podstawowej dostałam w swe ręce pierwszy tom "Sagi o Ludziach Lodu". To była miłość od pierwszego zaczytania. Margit Sandemo okrasiła swoje książki pięknymi opisami Skandynawskiej przyrody, które doskonale odzwierciedlały urodę tej części świata. Minęły lata a ja nadal uwielbiam wszystko co związane z krajami skandynawskimi. Fascynuje mnie również kuchnia skandynawska, stworzona z regionalnych produktów, prosta ale nadzwyczaj smaczna. Dziś proponuję wam szwedzki wieniec drożdżowy z nadzieniem cynamonowym. Wieniec jest oblany kawowym lukrem, jest to prosty deser ale jego smak najwspanialszy :)
Przepis pochodzi z tej strony i dodaję go do akcji Kuchnia skandynawska

czwartek, 30 października 2014

Dżem dobry- drożdżowe rollsy z karmelizowaną gruszką i pomarańczą





Śniadanie,najważniejszy posiłek dnia,to wiemy wszyscy.Każdy z nas ma swój sposób na udany początek dnia. Przyznam szczerze,że w dni powszednie stawiam na wygodę i jadam najczęściej owoce ale gdy przychodzi weekend, lubię celebrować poranki. W ubiegły weekend wypadła nam zmiana czasu na zimowy,co postanowiłam wykorzystać :). Wieczorem nastawiłam ciasto drożdżowe,wstałam wcześnie rano aby niedzielny poranek przywitać drożdżowymi rollsami, które nadziałam karmelizowanymi gruszkami i dżemem pomarańczowym,za którym szaleję.
To był  jeden z najprzyjemniejszych jesiennych poranków z pachnącymi drożdżówkami i pyszną kawą. A jaki jest wasz sposób na udany poranek???
Przepis dodaję do akcji: Dżem dobry, pobudka z dżemami Łowicz

wtorek, 12 lutego 2013

Drożdżówka ze śliwkami i cynamonową kruszonką


Dziś coś z serii "Smaki dzieciństwa".Moja ulubiona wersja drożdżówki ze śliwkami i cynamonową kruszonką.Jej smak przenosi mnie w czasy dzieciństwa gdy piekła ją moja babcia.W domu pachniało śliwkowym sadem i ciastem drożdżowym. Mmmm.... rozmarzyłam się :).Zapraszam do kuchni...


Składniki:

2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru trzcinowego
1 jajko
1 płaska łyżeczka suchych drożdży
2 łyżki ekstraktu waniliowego
3/4 szklanki mleka
2 łyżki miękkiego masła

8 sztuk śliwek

kruszonka:

2 łyżki zimnego masła
2 łyżki cukru trzcinowego
1 łyżka cynamonu
3 łyżki mąki

Składniki na ciasto umieść w misce i utrzyj za pomocą miksera z hakiem aż do połączenia składników.Odstaw w ciepłe miejsce na około godzinę aby ciasto podwoiło objętość. Śliwki umyj przekrój na połówki,usuń pestki.Składniki na kruszonkę połącz za pomocą blendera. Możesz zrobić to ręcznie,osobiście wolę malakser,zimne masło nie ma wtedy styczności z ciepłem rąk.Rozgrzej piekarnik z termoobiegiem do 180 stopni.Ciasto drożdżowe umieść w przygotowanej formie keksówce,śliwki wciśnij w ciasto a wierzch obsyp cynamonową kruszonką. Drożdżówkę piecz przez 30-40 min aż wierzch będzie złocisty.Najlepsza do popołudniowej herbatki :)