Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą karmel. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 stycznia 2016

Słodki styczeń- 3 bit




Gdy koła mojego auta wtoczyły się na kamienny podjazd,trzynaście par uszu zastrzygło z zaciekawieniem. Powietrze było przejrzyste, powoli zapadł zimowy zmierzch, świeże połacie śniegu wyściełały pobliskie pagórki. Stęskniłam się za tymi widokami, warunki pogodowe nie sprzyjają ostatnio ani terenom ani przejażdżkom na ujeżdżalni. Dlatego zaglądam do koników nieco rzadziej. Za to gdy już zaglądam, wysiadam z auta obładowana buraczkami, marchwią, odrobiną cukru i suchym chlebem. Dziś również przywiozłam to i owo. Obeszłam wszystkie boksy i stanowiska,zamieniłam dwa słówka z Elastyną i Dobarem. Wyszczotkowałam Arabellę, każdego konika poczęstowałam czymś pyszym, podrapałam za uszkiem. Lubię tę odskocznię od tych ciemnych, czasem smętnych zimowych dni. Zauważyłam,że z wiekiem (jak to zabrzmiało) jednak wolę cieplejsze i dłuższe dni. Doskwiera mi tęsknota za wiosną...eh
A póki co jakoś muszę przetrwać dzielący mnie od niej czas. Z 1 stycznia obiecałam sobie,że ten rok będzie słodki; postanowiłam więc zainaugurować go przepisem na ciasto 3 bit. Znane w kuluarach blogosfery, przygotowywane na biszkoptach bądź herbatnikach, z gotowym kajmakiem bądź gotowanym długo mlekiem skondensowanym. Moja wersja jest przygotowana na słonych krakersach i z gotowym kajmakiem a do masy budyniowej zamiast masła dodałam mascarpone. Ciasto rozeszło się błyskawicznie, polecam wam z całego serca :)
Gotowi na noworoczne słodzenie???
Przepis dodaję do Durszlakowej akcji 'Ciasta bez pieczenia'


środa, 28 października 2015

Król jesieni- karmelowy sernik z gruszkami na spodzie gryczano-orzechowym





Gdy już straciłam nadzieję na odrobinę ciepła, deszczowe chmury postanowiły zmienić współrzędne i w końcu opuściły widnokrąg. Ustąpiły miejsca nieśmiałym promieniom słońca, mgłom i pierwszym przymrozkom. W powietrzu czuć nieubłagane nadejście zimy. Póki co cieszę oczy żółtymi dywanami z liści, które grubo wyścieliły osiedlowe chodniki, wpatruje się w wieczorne mgły, które wyciszają wszystkie dźwięki, cieszę się jesienią. Rudziszonowa już prawie wymieniła futerko na zimowe, Arabella zrobiła się puchata niczym niedźwiadek. Idąc śladami moich zwierząt i ja zakupiłam parkę z futrzanym kapturem, bo jeśli prognozy się sprawdzą,moje obecna 'zimowa' kurteczka może nie podołać temperaturom. Wczoraj ponownie odwiedziłam las, tym razem grzybobranie było owocne,ku mojej uciesze w kuchni zawisły grzybowe wianki, które dodadzą smaku bigosowi i kapuście z grochem.
Las jest piękny, kolorowy, jesień widać tu w każdym leśnym zakamarku. Leśne runo pstrzy się soczystymi pomarańczami, żółcieniami i czerwieniami a brązowe kapelusze podgrzybków próbują się skryć w tych barwach przed moim wzrokiem. Rudziszonowa zaprawiona ostatnią leśną eskapadą dzielnie dotrzymała mi kroku, klucząc leśnymi ścieżkami. Cieszy nas każda chwila na słońcu i świeżym powietrzu, aż ściska mnie w dołku na myśl o czającej się tuż za progiem jesiennej szarudze. Po zmianie czasu na zimowy zmierzch zapada wcześniej, coraz częściej pojawia się też ochota na coś słodkiego. Moje jesienne rozmyślania podpowiedziały mi,że powinnam zrobić jesienny sernik,a że często ufam swojej intuicji postanowiłam czym prędzej taki sernik upiec. I tak powstał karmelowy sernik z gruszkami na spodzie z orzechów laskowych i mąki gryczanej. Jeżeli zastanawiacie się jak powinien smakować jesienny deser ten sernik jest odpowiedzią na wasze pytanie. Ja osobiście oszalałam na jego punkcie już po pierwszym kęsie. Skusicie się?




środa, 23 września 2015

Jesienne trio-karmel, śliwki i cynamon




Lubię dni takie jak dzisiejszy,dni które rozpoczynają się niespiesznie,dni z zasnutymi mgłą porankami,dni ze słońcem nieśmiało wznoszącym się ponad horyzont. Powietrze jest nasycone wilgocią, mgła leniwie ustępuje miejsca jesiennemu słońcu. Jesień oficjalnie zagościła w naszych progach i muszę przyznać,że zrobiła imponujące preludium. Po ogarnięciu spraw doczesnych skierowałam się do stadniny, ponieważ wczoraj zaplanowałyśmy w stajni teren. Pogoda można by rzec bajeczna, koniki dość chętnie poddały się zabiegom czesania niespiesznie przeżuwając siano i zerkając czy czasem nie zabłąkała się w mojej dłoni jakaś kostka cukru. Jazda w szczerym polu to coś co mogę wam polecić z całego serca. Nic tak nie pogłębia więzi człowieka z koniem jak jazda w warunkach innych niż ujeżdżalnia. Wiatr rozwiewał włosy i końskie ogony,szumiał w koronach drzew, i podrywał pola kukurydzy tak,że wyglądały jak wzburzone morze. Nasza droga wiodła przez sandomierskie sady i pola, miło było mijać pracujących w polu rolników,wymieniać pozdrowienia.
Dotleniłam się, rozprostowałam kości,nacieszyłam oczy i naładowałam akumulatory na cały dzień.
Dzisiejszy dzień nie był wybitnie gorący ale ciepły i taki,że chciało się go wykorzystać jak najlepiej. Wieczorem czekało na mnie bardzo miłe spotkanie w lokalnej knajpce. Księżyc puszczał do nas oko z wysokości, chłonęliśmy wieczór na patio z lokalnymi przekąskami w wybornym towarzystwie.
W dni takie jak ten zrobię wszystko aby obiad i deser dały się przygotować błyskawicznie. Dzisiejszy deser również pachnie i smakuje tak jesienią powinny smakować desery. Jesienne parfait z warstwą herbatników, karmelowego budyniu, śliwek duszony z cynamonem przykrytych czapą bitej śmietany. Całość smakuje lekko i gwarantuję,że pieści kubki smakowe. Na przygotowanie tego deseru nie poświęcisz więcej niż kwadrans,czy to nie wystarczająca rekomendacja???