Gdy koła mojego auta wtoczyły się na kamienny podjazd,trzynaście par uszu zastrzygło z zaciekawieniem. Powietrze było przejrzyste, powoli zapadł zimowy zmierzch, świeże połacie śniegu wyściełały pobliskie pagórki. Stęskniłam się za tymi widokami, warunki pogodowe nie sprzyjają ostatnio ani terenom ani przejażdżkom na ujeżdżalni. Dlatego zaglądam do koników nieco rzadziej. Za to gdy już zaglądam, wysiadam z auta obładowana buraczkami, marchwią, odrobiną cukru i suchym chlebem. Dziś również przywiozłam to i owo. Obeszłam wszystkie boksy i stanowiska,zamieniłam dwa słówka z Elastyną i Dobarem. Wyszczotkowałam Arabellę, każdego konika poczęstowałam czymś pyszym, podrapałam za uszkiem. Lubię tę odskocznię od tych ciemnych, czasem smętnych zimowych dni. Zauważyłam,że z wiekiem (jak to zabrzmiało) jednak wolę cieplejsze i dłuższe dni. Doskwiera mi tęsknota za wiosną...eh
A póki co jakoś muszę przetrwać dzielący mnie od niej czas. Z 1 stycznia obiecałam sobie,że ten rok będzie słodki; postanowiłam więc zainaugurować go przepisem na ciasto 3 bit. Znane w kuluarach blogosfery, przygotowywane na biszkoptach bądź herbatnikach, z gotowym kajmakiem bądź gotowanym długo mlekiem skondensowanym. Moja wersja jest przygotowana na słonych krakersach i z gotowym kajmakiem a do masy budyniowej zamiast masła dodałam mascarpone. Ciasto rozeszło się błyskawicznie, polecam wam z całego serca :)
Gotowi na noworoczne słodzenie???
Przepis dodaję do Durszlakowej akcji 'Ciasta bez pieczenia'