Wielkanoc tuż,tuż. Wiosna wciąż kaprysi, choć to już nie marzec. Piękne, pełna słońca dni przeplatają się z dniami deszczowymi, tak chłodnymi, że zaczęłam cieplej myśleć o zimowej kurtce. Kiedy żyje się w ciągłym pędzie, jak ja, zbliżające święta stają się momentem na złapanie oddechu i odpoczynek. Jeden mazurek, no może jeszcze sernik to górna granica moich przygotowań do świąt.
Mieszkanko czyste, okna błyszczą, bo w jedną ze słonecznych sobót poczułam nagły przypływ energii i wypucowałam je do czysta.
Czas przedświąteczny wolę poświęcić na bardziej przyjemne czynności. Przejażdżka rowerem, przebieżka, wylegiwanie się na słońcu. Oczywiście tylko przy sprzyjających warunkach atmosferycznych. Gdy wiatr wściekle wieje szczerze polecam ciepłą kołderkę, lampkę wina i jakiś przyjemny film. Ja wybrałam rower i owszem skończyłam pod kołdrą ale z arsenałem leków.
Jak już człowiek tak poleży chwilę pod kołdrą, to nachodzi go ochota na coś dobrego. Ja właśnie należę do takich człowieków. W takich chwilach doceniam szybkość, z jaką można upiec babkę. Łączymy kilka prostych składników i ciach do pieca. Chwilkę później możemy już kroić i zajadać jeszcze ciepłą do herbaty.
Do babki, którą dziś Wam proponuję dodałam kawę Inka. Wierzch oblałam polewą z białej czekolady i kawy. Gwarantuję, że smakuje zarówno do kawy, jak i do herbaty.


