Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kokos. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Crock-Pot, Ananasowy spoon cake


Przez ostatni miesiąc miałam przyjemność testować wolnowar Crock-Pot. O gotowaniu w wolnowarze wiedziałam tyle, że zajmuje to dużo czasu :) i pozwala zachować wartości odżywcze przygotowywanym potrawom. Po miesiącu testowania naczynia Crock-Pot moja wiedza poszerzyła się o nowe spostrzeżenia. W wolnowarze przygotujecie właściwie co Wam się tylko zamarzy, nie tylko dania jednogarnkowe. Chrupiąca pizza, pyszna zapiekanka, aksamitnie kremowy sernik??? Żaden problem, z powodzeniem przygotujecie to i jeszcze więcej pysznych dań. 
Dziś prezentuję jeden z moich deserów przygotowanych specjalnie dla marki Crock-Pot. Ciasta "z łyżeczki" są bardzo popularne za oceanem. Postanowiłam więc sprawdzić na czym ten fenomen polega. Ciasto ananasowe jest wilgotne i pyszne. Nie musisz go kroić, nabierz porcje łyżką do lodów, udekoruj bitą śmietaną i ciesz się smakiem.
Po więcej przepisów zapraszam Was na stronę Crock-Pot ---> klik i zachęcam do zrobienia ananasowego z łyżeczki.


wtorek, 17 kwietnia 2018

Mazurek z kokosowym kremem jaglanym



Słońce do nas wróciło a wraz z nim wiosna, która eksplodowała zielenią . Na okolicznych drzewach i krzewach pojawiły się pączki, zakwitła bieluśka tarnina, forsycja pokryła się żółciutkimi kwiatkami. W ciągu dwóch dni porzuciłam kurtkę dla letniej sukienki :). Żyć nie umierać. Wiosna zassała mnie w swoje wnętrzności porzuciłam laptopa dla roweru, przebieżek, spacerów, stadniny. Ostatni tydzień obfitował w aktywności na świeżym powietrzy. Znalazłam czas na rundkę dookoła jeziora na szklaneczkę piwa w oldschool'owej Kuflandii, na odkrywanie leśnych zakamarków z młodzieżówką, na uruchomienie Arabelli. Oczywiście znam nasze realia pogodowe i wiedziałam, że to za wcześnie na lato, w końcu dopiero kwiecień. Toteż nie zdziwiłam się gdy poniedziałek wstał niewyraźny i pochmurny. Dzięki temu nadrabiam sieciowe zaległości i spokojnie czekam na powrót słońca. 
Przygotowuję się również na ważny event, który czeka mnie w najbliższy piątek. Po raz pierwszy przygotowuję słodkości dla szerszej publiki. Od tygodnia testuję przepisy aby menu słodkiego stołu było oryginalne i pyszne. Trzymajcie za mnie kciuki :)
Wracając do pogody, po południu zaplanowałam wyjazd do stajni, chmury mi nie straszne i tylko ulewny deszcz może zmienić moje plany.
A co mam dziś dla Was kochani? A mazurka... nie,nie zwariowałam. Wiem, że po świętach wielkanocnych zostało tylko wspomnienie. Możecie jednak śmiało zamiast mazurka zrobić tartę z kokosowym kremem jaglanym. Ciasto smakuje bosko, najlepsze jest na dzień po przyrządzeniu. To ideał dla fanów kokosów i rafaello. Koniecznie wypróbujcie ten przepis.




niedziela, 17 września 2017

Jesienne smaki- Sernik dyniowo-kokosowy




Wrzesień nabrał rozpędu, rok szkolny zaczął się na dobre, a pogoda ukazała nieco kapryśne oblicze. Wyczekiwałam babiego lata,nieco mglistych poranków, wczesnych wieczorów z pięknymi zachodami słońca, umiarkowanych temperatur. W zamian za to dni pochmurne przeplatają się z dniami dusznymi i ciężkimi, a babiego lata jak nie było tak nie ma. 
W ubiegłym tygodniu poczuliśmy i u nas skutki Irmy szalejącej na Karaibach i Florydzie. U nas również dość mocno wiało,a niebo było ciężkie od chmur i deszczu. Mój osobisty barometr odpowiedział na te anomalie migrenami, które towarzyszyły mi z małymi przerwami przez 4 dni. Możecie sobie wyobrazić moje funkcjonowanie a raczej jego brak. Leki i łóżko stały się moimi kompanami i jeszcze Stefek który łaskawie postanowił mi towarzyszyć w przymusowym wylegiwaniu się w łóżku. Przykro było też czytać napływające wiadomości o katastrofalnych skutkach huraganów na Florydzie, o Teksasie który nawiedziła powódź. Człowiek ma inne podejście gdy miał szansę odwiedzić dane miejsce, serce się kraje gdy ogląda się tragedię tak wielu ludzi.
Pogoda sprzyja spędzaniu czasu w kuchni, co wykorzystuję aż w nadmiarze. Moja kuchnia zapachniała domową sałatką warzywną, w kuchni pachnie suszonymi grzybami. Ostatnio zapachniało też sernikiem. Słodki zapach dyni i kokosa unosił się w całym domu. Sernik powstał pod wpływem chwili, koleżanka blogerka zapowiedziała się z wizytą, musiałam więc wymyślić coś na szybkości. Jak to zazwyczaj w takich sytuacjach bywa przy minimum zaangażowania powstało pyszne ciasto. Na tyle pyszne, że na drugi dzień pozostała pusta patera i kilka okruszków :)
Przekonajcie się sami i przetestujcie ten przepis w Waszych kuchniach.


środa, 31 maja 2017

Prosto z raju- Egzotyczna Pavlova





Maj żegna się dziś z kartami kalendarza. Był to przedziwny miesiąc, pełen różnych wydarzeń i zwrotów sytuacji. Wpadłam w ten majowy wir i aż wstyd się przyznać,że kolejka postów do opublikowania urosła, a ja po prostu nie miałam jak się z tym tematem uporać. 
Paradoksalnie pomimo rzadkich publikacji blogowe statystyki w tym miesiącu szalały. Nie raz i nie dwa zachodziłam w głowę co je napędza, bez powodzenia, więc pogodziłam się i przeszłam z tym faktem do porządku dziennego. Oczywiście nie mam zamiaru ukrywać, że lubiłam podpatrywać jak cyferki wyświetleń rosną i rosną :)
Majowy kołowrót na tyle mnie zmęczył, że w czerwcu postanowiłam nieco zwolnić, zająć się zaległymi sprawami, więc możecie się wkrótce spodziewać pysznych inspiracji.
Na zakończenie miesiąca postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na deser, którego przygotowania okupiłam wszelkimi odcieniami obaw,rozpaczy i napięcia. Beza moi mili to deser, który często przyprawiał mnie o depresję. Ile razy beza się zapadała, ile razy podchodziła syropem, zawsze coś było nie tak. Z pomocą nadeszła koleżanka, która podzieliła się ze mną swoim sposobem na bezę. Spróbowałam. Hurra!!! Udała się :). Postanowiłam ją przystroić w tropikalne klimaty. Bardzo jej z tym do twarzy, prawda??? A jak Wasze bezy??? Zawsze udane??? A może mieliście z nimi przejścia jak ja??? 


niedziela, 29 maja 2016

Muffinki na Dzień dziecka- Polar bear paw cupcakes




 Wszystkie dzieci nasze są, Kasia, Michael, Małgosia, John... Już w najbliższą środę będzie święto wszystkich dzieci. Warto mieć więc w zanadrzu pomysł na coś słodkiego, co zaskoczy naszych milusińskich. Gdy zobaczyłam na Pinterest zdjęcie babeczek, łapek misia polarnego wiedziałam,że muszę je zrobić. Muffinki to jeden z tych wypieków, które zawsze się udają. Dekorowanie babeczek nie sprawi wam kłopotu. Myślę,że zamiast kupować ciasteczka śmiało możecie przygotować takie muffinki w domu.
Pamiętam, z czasów mojej wczesnej młodości, dzień sportu organizowany rok rocznie w naszej szkole z okazji Dnia Dziecka. Wcześnie rano zbieraliśmy się w szkole aby brać udział w konkurencjach grupowych i indywidualnych. Była pyszna oranżada, wata cukrowa i słodycze. Pamiętam swoją dumę,gdy wygrałam konkurs biegu z woreczkiem gimnastycznym na głowie. Nagrodą był długopis z trzema kolorami i gdy go odbierałam byłam najszczęśliwsza na świecie. W domu nie było prezentów tylko lody i jeszcze więcej oranżady :) I wiecie co??? To były najlepsze Dni Dziecka jakie pamiętam. A teraz, dzieci mają listy prezentów, które chciałyby w swoje święto dostać. Ja jako rodzic świadomy i rozsądny, staram się aby ten dzień był wyjątkowy ale nie musi to wiązać się z mega wydatkami na super drogie prezenty. Uważam,że lepiej spędzić z dziećmi czas, zrobić coś szalonego i zjeść coś pysznego. A co wy zaplanowaliście dla swoich pociech???






wtorek, 24 maja 2016

Deser w kwadrans- Domowy budyń kokosowy z truskawkami




Po tygodniu przejmujących chłodów zrobiło się upalnie. Wciąż przybywa dnia, wieczory robią się coraz cieplejsze, dmuchawce na łące wyłysiały. Lato zbliża się do nas wielkimi krokami. Dla mnie oznacza to jedno, daję mojemu piekarnikowi przymusowy urlop. Okres letni staram się jak najwięcej czasu spędzić na świeżym powietrzu, w miarę możliwości aktywnie. Dlatego staram się w jak najkrótszym czasie zrobić słodkie co nieco. Postanowiłam więc stworzyć dział zadedykowany deserom przygotowanym w czasie nie dłuższym niż kwadrans. Dziś zapraszam was na domowy budyń kokosowy z truskawkami. Bardzo lubię połączenie kokos+truskawki. Już wkrótce podzielę się z wami przepisem na sernik w takim właśnie połączeniu smakowym.
Budyń jest wegański i bezglutenowy, świetni nada się jako baza do kremu kokosowego do tortu. Polecam, absolutny hit dla wszystkich kokosolubów :)

piątek, 22 kwietnia 2016

Proste ciasto kokosowo-owsiane z budyniem i rabarbarem









Piątek, piątek weekendu początek. Musze przyznać,że ja zainaugurowałam ten dzień bardzo przyjemnie. Po pierwsze mam dziś urlop, a więc poranek miałam bardzo spokojny, bez nerwowej bieganiny. Po drugie, wczoraj wieczorem przygotowałam tartę, bardzo prostą ale mega pyszną, tarta więc uświetniła dzisiejsze przedpołudnie. Po trzecie, reaktywowałam dziś sezon na bieganie. Wzięłam Rudziszonka na przebieżkę do lasu, pogoda nieco wietrzna ale słoneczna. Ku mojej uciesze przerwa zimowa aż tak nie dała mi w kość i obeszło się bez zadyszki. Jeśli już jestem przy bieganiu to muszę wam wyznać,że ja super biegaczem nie jestem, zdecydowanie bardziej wolę koński grzbiet lub rower. Dlaczego zatem się męczę??? Już mówię, otóż zapisałam się na Runmageddon, 12 km biegu z przeszkodami na warszawskim Służewcu. A co!!! Jak się bawić to na całego,a że biegnie nas kilka sztuk to zabawa będzie przednia. Rozumiecie zatem,że niewielkie przygotowanie na pewno się w tej sytuacji przyda.Wracam do liczenia. Po czwarte, już za chwilę, już za momencik wyjeżdżam do Muszyny na krótki wypad i spotkanie z przyjaciółmi. Mam nadzieję,że i u was same powody do radości. Jeśli w ten weekend najdzie was chętka na małe co nieco, szczerze polecam ciasto kokosowo-owsiane z budyniem i rabarbarem. Ciasto które przygotowałam w kwadrans, bez specjalnego zaangażowania i które smakowało mi dziś najlepiej na świecie. Ciasto jest bezglutenowe, użyłam do niego mąki owsianej bezglutenowej, budyń, którego użyłam jest zrobiony na skrobi ziemniaczanej i kukurydzianej. Jeżeli gluten wam nie straszny śmiało możecie użyć mąki pszennej. Myślę,że nie odbierze to smaku tarcie. Zostawiam was zatem z przepisem i życzę wam udanego weekendu :)




niedziela, 7 lutego 2016

Szczypta egzotyki- parfait prosto z raju




Weekend właśnie się kończy, dla nas był on wyjątkowo aktywny. Moja młodsza latorośl w tym roku przystąpiła do zajęć w miejskim studiu tańca.Tak... tańce to jest to, co małe dziewczynki lubią najbardziej. Chodzimy więc dwa razy w tygodniu na pląsy i wygibasy a w ten własnie weekend mogłam obejrzeć na własne oczy efekty ciężkiej pracy szanownych koleżanek-instruktorek. Za nami maraton taneczny tj. 4 występy w 3 dni. Każdy z koncertów przeniósł widzów w zimową krainę. Dla mnie, świeżaka w tych tematach to przyjemne doświadczenie móc uczestniczyć w takich wydarzeniu i móc obserwować jak moja córcia pląsa na scenie wśród innych tancerek. Powiem więcej, z niecierpliwością czekam na kolejne koncerty... 
Jutro natomiast reaktywuję aktywność fizyczną,która przez warunki atmosferyczne i moją niedawną chorobę została zepchnięta na plan dalszy. Optymistyczny plan zawiera odkurzenie siodła i powrót na ujeżdżalnię, mniej optymistyczny hmm na razie się na tym nie skupiam. Pogoda nastraja póki co pozytywnie więc staram się nie uprawiać czarnowidztwa.
A co dziś na deser? Powiem wam,ze dzisiejszy deser był fenomenalny. Przygotowałam pyszną gryczaną kruszonkę z dodatkiem mielonych migdałów,a na dokładkę kokosowy i ananasowy budyń. Żeby przyjemność konsumowania była jeszcze większa wierzch deseru przykryłam bananami i kruszonką. To deser do którego na pewno jeszcze wrócę nie raz i nie dwa.
Zapraszam po przepis.



czwartek, 28 stycznia 2016

Powiew wiosny, kokosowy sernik z malinami i kruszonką





W marcu jak w garncu... ale zaraz zaraz,przecież mamy jeszcze styczeń. Tak, na kartach kalendarza mamy styczeń a za oknem marzec. Dziś rano słońce pojawiło się nad horyzontem rzucając jasne refleksy na drzewa i budynki. Temperatura +12, cud, miód orzeszki. Na osiedlu zawrzało, panowie ze służb porządkowych zaczęli przycinkę gałęzi, naprawdę poczułam się jakby była wiosna. Za to nie dalej jak pół godziny temu w szybkim tempie na horyzoncie pojawiły się ciemne chmury, zerwał się wiatr i aktualnie deszcz zacina w szyby wystukując swoje melodie. Stefan przywabiony tym dziwnym stukaniem wskoczył zwinnie na parapet i obserwował jak krople deszczu znaczą swoje ścieżki na okiennych szybach. Szybko jednak znudził się i przeniósł się do mnie moszcząc sobie gniazdko na kołdrze. Kołdra, no właśnie, ja wciąż choruję, leżę w łóżku z termoforem, szyja okropnie mnie boli, czuję się okropnie. Czekam na swoje wyzdrowienie ale póki co dość opornie to czekanie mi idzie. Herbata z miodem i cytryną stała się moim nieodłącznym towarzyszem, na osłodę mojej kiepskiej sytuacji zapaliłam świeczkę zapachową i chłonę widoki zza okna.
Oprócz świeczki mam jeszcze na osłodę kawałeczek sernika kokosowego z malinami. Upiekłam go,gdy jeszcze jako tako trzymałam się na nogach, teraz jest oprócz herbaty moim pocieszycielem w chorobie. Zjadam malutkimi kęsami, bo wierzcie mi przy zapaleniu węzłów chłonnych nie tak łatwo coś zjeść. Sernik smakuje obłędnie, kokosowa kruszonka, kremowy kokosowy sernik i maliny to trio idealne. Ciężko zatrzymać się na jednym kawałku,więc miejcie się na baczności. Nawet Stefek przydreptał zapewne zwabiony niebiańskim zapachem sernika i czuwał na przebiegiem sesji zdjęciowej ;).
Zostawiam was z przepisem na sernik a sama wracam do zasypanej śniegiem Doliny Muminków...




niedziela, 17 stycznia 2016

Kokosowa kruszonka z budyniem i malinami





Ścisnęło mrozem, poprószyło śniegiem, zrobiło się prawdziwie zimowo. Nie,żebym jakoś specjalnie wypatrywała zasp i śniegu skrzypiącego pod butami ale moja podświadomość zaakceptowała obecną sytuację pogodową. Dzięki tej wszędobylskiej bieli zrobiło się jaśniej i jakoś tak lepiej na sercu. Przyjemnie jest wrócić lekko zmarzniętą ze spaceru z Rudziszonem, bo wiem że w domu czeka na mnie gorąca herbata a w piekarniku świeżo upieczone crumble. Na pomysł wpadłam w trakcie robienia porządków. Myślałam o przygotowaniu małej porcji deseru, takiej do zjedzenia od razu bez potrzeby zostawiania na potem. Jasnym dla mnie było,że ma to być coś na ciepło i najlepiej żeby to było przygotowane w kubku. Od razu pomyślałam o crumble ale tym bardziej tradycyjnym, czyli kruszonka, jabłka i może odrobina sosu krówkowego. Oczywiście pierwszy wariant też zrobiłam ale najpierw chciałabym podzielić się z wami przepisem na crumble, który wymyśliłam w drugiej kolejności. Kokosowa kruszonka to coś,co tygryski bardzo lubią.Maliny i budyń śmietankowy komponują się z nią idealnie, deser przygotowuje się bardzo szybko, kolejny deser który ma same zalety.Na myśl o wspaniałym smaku tej kruszonki moje ślinianki zaczęły wzmożoną pracę ;)
W te zimowe chłody porcja tego crumble to comfort food, który rozgrzewa i wprawia w świetny nastrój ,nie dajcie się długo przekonywać i przetestujcie ten przepis.


poniedziałek, 30 listopada 2015

Listopadowa depresja i deserki Rafaello




Listopad potrafi być piękny. Mogłam go docenić robiąc długie tereny z Arabellą w niezbyt mocnym ale wciąż ciepłym słońcu i ganiając lisa na gonitwie z okazji św. Huberta. Mogłam odczuć go w spacerach z Rudziszonem wśród szeleszczących liści i muśniętych pierwszym mrozem trawach lub jeżdżąc autem,słuchając Poluzjantów i obserwując jak wiatr tańczy z liśćmi swojego walca. Niestety Listopad potrafi też być ciężki, przytłaczający z pochmurnymi, ciemnymi dniami. Potrafi zacinać deszczem o szyby, przeszywać zimnym wiatrem do szpiku kości, zaskoczyć coraz to szybciej zapadającym zmrokiem lub zsyłać senność na moje,wciąż nie przyzwyczajone do zmiany czasu powieki. Tak, jak zrobię szybkie podsumowanie to listopad zdecydowanie nie należał do mnie. Choć nigdy nie miałam stanów depresyjnych, moje listopadowe, chroniczne zmęczenie może być do niej preludium. Czasem zazdroszczę niedźwiedziom, instynktownie wyczuwają nadchodzącą zimę,pakują swoje futerko do gawry i śpią aż do pierwszych wiosennych promieni, które zwiastują lepsze czasy. Nie wiem skąd się u mnie bierze ta ciągła senność, coraz częściej zastanawiam się czy przespanie całej doby coś by pomogło??? Na szczęście dziś mamy ostatni dzień listopada i mam zamiar odciąć się grubą kreską od tego co było. Wiem,że z każdym dniem mój humor będzie się poprawiał,bo wraz z nadejściem grudnia zacznę radosne odliczanie do świąt. Dziś wędrując po alejkach mojej ulubionej Biedronki cieszyłam oczy świątecznym asortymentem i poczułam przebłysk nadziei. Nawet szalejąca wichura, racząca nas na zmianę to deszczem to gradem nie zmieniła mojego samopoczucia.
Oczywiście gdy nie mam akurat świątecznych bibelotów na oku lubię poprawić sobie humor czymś pysznym. Zazwyczaj gdy moje samopoczucie oscyluje w niżach to mój czasoumilacz musi być przygotowany ekspresowo. Rafaello nie muszę reklamować, wszyscy znamy ten kokosowy przysmak. Podejrzewam,że ma tyle samo wielbicieli co i przeciwników. Ja osobiście zasilam szeregi tych pierwszych. Deser Rafaello lub jeśli wolicie Rafaello parfait zawojuje kubki smakowe każdego wielbiciela tego kokosowego przysmaku.Na przygotowanie go poświęcisz nie więcej niż 30 minut,1 porcja idealnie zaspokoi bóla na coś słodkiego. Jeśli macie chęć na więcej kokosowych inspiracji zapraszam też na Rafaello bez pieczenia na zimno oraz na tort Rafaello . Poprawa humoru gwarantowana,tak więc nie zastanawiajcie się długo i zróbcie swoje własne deserki Rafaello.




czwartek, 12 listopada 2015

Jaglane trufle z białą czekoladą






Św. Marcin zamiast na białym koniu przybył niesiony porywistym wiatrem w asyście ciemnych chmur. Wiatr ten narobił bałaganu wzbijając w powietrze połacie suchych jak pieprz liści. Liście wirowały w dzikim tańcu zahaczając o nagie już prawie gałęzie drzew i lądując na balkonach i samochodach. Momentami słońce próbowało się przebić przez chmury, jednak finalnie dało za wygraną. Ciepła flanelowa pościel namówiła mnie na leniuchowanie i większość dnia postanowiłam spędzić w jej ciepłych objęciach. Stefek dzielnie mi towarzyszył,co jakiś czas leniwie zmieniając miejscówkę w obrębie łóżka. Co jakiś czas żółte liście wirujące za oknem przypominały mi o dzisiejszej pogodzie. Pomyślałam,że jednak pogoda i tak jest dość łaskawa, dawniej,gdy byłam jeszcze dzieckiem listopad potrafił dać w kość. Duże przymrozki przeplatały się z wiatrem i pluchą a listopadowe dni były szare, ciemne i bez wyrazu. Popołudnia spędzałam przy kaflowym piecu, obserwując jak deszcz zacina o kuchenne szyby a wiatr wściekle roznosi dym z komina sąsiadów na wszystkie strony świata. Jak już jesteśmy przy Św.Marcinie to musicie wiedzieć,że babcia co roku piekła gęś w staromodnej gęsiarce w bratrurze. Przepisu już niestety nie pamięta ale gęś smakowała genialnie. A po gęsi podwieczorek,a w jesiennym menu najczęściej bywały ciasta drożdżowe, oponki lub kruche paluchy z kminkiem. Przyznam szczerze,że długie jesienne wieczory nie dłużyły mi się. Dziadek snuł swoje opowieści, słuchaliśmy razem Matysiaków w radiu,a gdy naszła nas chęć to jedliśmy drożdżowe paluchy popijając herbatą z imbryka.
Za to wczoraj u mnie jesienny nastrój poprawiały jaglane trufle z białą czekoladą i wiórkami kokosowymi. Przyznam się szczerze,że długo zastanawiałam się czy je zrobić. Przepis na nie przewinął mi się w ubiegłym roku i tak sobie czekał aż dojrzeję aby go wcielić w życie. Trufle zrobiłam, skosztowałam i przepadłam bo smakują obłędnie. Małe,pyszne, kokosowe, nie sposób im się oprzeć,koniecznie wypróbujcie.



niedziela, 11 października 2015

Kokosowe inspiracje- tort Rafaello



Niedzielne przedpołudnie, siedzę z herbatą, opatulona w ciepłą kołdrę, Stefek zawinął się w koci rogalik tuż obok mnie. Za oknem świeci słońce ale wściekły wiatr,którego wycie słyszę aż za dobrze sprawia,ze nie mam ochoty opuszczać swojego azylu.
Co by tu napisać,żeby wpasowało się w klimat Rafaello??? Musiałabym chyba snuć opowieść o wakacjach na rajskich Karaibach, bo nasza jesienna rzeczywistość nijak do tego klimatu nie pasuje. Chociaż może troszkę??? Jak teraz myślę o tych mroźnych, tak mroźnych wieczorach, o tym wietrze co dzisiaj porywa liście z koron drzew to kawałek takiego tortu to taki comfort food. Zjadasz kawałek i od razu robi Ci się lepiej na sercu :) Myślisz o Karaibach, kryształowo czystym morzu, plażach usianych białym piaskiem.Można zaplanować wyjazd w karaibskie szerokości geograficzne,może turystycznie a może zostać tam trochę dłużej??? Można by otworzyć bar, na plaży, taki z dachem przykrytym palmowymi liśćmi, serwować schłodzone drinki z karaibskim rumem i cukrem trzcinowym. Żyć w zgodzie z naturą,z dala od zgiełku miast, z dala od pędu za pracą, pieniędzmi. Czerpać przyjemność z prostych rzeczy, nie spieszyć się nigdzie, spędzać zachody słońca na plaży. Prawda,że byłoby wspaniale??? Uhm ukroję sobie jeszcze kawałek bo przyjemnie jest na tych Karaibach :) 
Tort Rafaello uświetni domowe uroczystości, idealnie zgra się z niedzielną herbatką. Jest lekki,niezbyt słodki, smak kokosu nie dominuje,krem bez dodatku masła. Wszystko to sprawia,że ciężko zatrzymać się przy jednym kawałku. Koniecznie wypróbujcie.


niedziela, 12 lipca 2015

Mango-kokosowe semifreddo z sosem truskawkowym




Deser w niedzielę się należy, tak jak rosół i schabowy :) Niedzielny deser powinien być lekki,pyszny idealnie wpasowujący się w brzuchy napełnione obiadem. Kiedy wspominam niedzielne popołudnia z mojego dzieciństwa,myślę o galaretce z bitą śmietaną,domowym ptasim mleczku i ucierany cieście z sezonowymi owocami. Jeżeli nie było deseru,znaczyło to że niedziela była nieudana. Moje obecne niedzielne menu nie nawiązuje do tego z dzieciństwa. Zazwyczaj jemy jedno danie a na deser wybieramy słodkości,które nawiązują do sezonu. Z jednej strony wzdycham i wspominam czasy,gdy rytm niedzielnego dnia był dyktowany przez moją mamę. Przedpołudniowy czas upływał przy dźwiękach mięsa ubijanego na kotlety i zapachu wywaru z włoszczyzny,która zapowiadała pyszny rosół. Gdy zegar wybijał dwunastą na stole pojawiał się rosół, który był stałym bywalcem niedzielnych obiadów. Godzinę później miejsce na stole mościł sobie schabowy w towarzystwie ziemniaczków i buraczków, jeżeli były aktualnie na topie. Obiady uświetniały audycje Polskiego Radia i kompot. Gdy wydawało nam się,że nie oderwiemy się od ziemi, mama podawała deser i zawsze okazywało się,że w naszych żołądkach jeszcze trochę miejsca na ten deser możemy znaleźć .
Teraz,w mojej własnej rodzinie obiady bywają bardziej zróżnicowane a i desery dyktowane są aktualnym widzi mi się. Dlatego dziś, na niedzielne popołudnie polecam wam mrożone semifreddo z mango i kokosem. Żeby było na wypasie polałam każdą porcję domową frużeliną z truskawek.
Prawda,że brzmi to przekonująco???Zapraszam po przepis na udane niedzielne popołudnie.
Przepis dodaję do Akcji lodowej 2015.


środa, 26 listopada 2014

Pierwsze przymrozki i kokosowe trufelki





Zima zaczęła znaczyć swoje ścieżki.Poniedziałkowy poranek przyniósł pierwszy przymrozek.Zbudził mnie dźwięk miarowego skrobania.To mobilni mieszkańcy mojego osiedla zeskrobywali pierwsze znaki zimy z szyb samochodów. Pogodynka w telewizji obiecuje w przyszłym tygodniu siarczyste mrozy. Czyżby? Czy w tym roku zima jednak zamierza się pojawić w tych szerokościach geograficznych? Póki co, mogę obserwować jej zmagania z jesienią.Deszcz ze śniegiem zmywa z chodników resztki jesieni a ja siedzę z kubkiem gorącej herbaty z miodem i sokiem malinowym i wspominam smak trufli kokosowych. Jeśli lubicie kokos to trufelki dla was, mocno kokosowe, nie za słodkie, idealne na prezent,na przekąskę dla niespodziewanych gości. Te wdzięczne, białe trufelki idealnie sprawdzą się też jako prezent.
Przepis dołączam do akcji Prezenty na Mikołajki.


niedziela, 13 lipca 2014

Czasem słońce,czasem deszcz,niedziela z kokosowym sernikiem i jagodami


Niedziela, koniec tygodnia, upragniony dzień, który przeznaczam na słodkie lenistwo. Po ulewnej sobocie słońce w końcu wychyla swe oblicze zza chmur i zwiastuje piękny dzień. Napawa mnie to radością i snuję leniwie plany przy filiżance herbaty.Nie mam jeszcze konkretnego planu, wiem jednak,że roztrwonię dzisiejszy dzień na przyjemności. Postanowiłam także zrobić słodkie co nieco na dzisiejszą popołudniową herbatkę. Po udanym mariażu kokosu i maliny tym razem postanowiłam pójść o krok dalej i połączyć kokos z jagodami. Deser jest lekki, niezbyt słodki, z odczuwalnym smakiem kokosa i jagód. To jeden z tych deserów, który smakuje wybornie i przyrządza się go w oka mgnieniu,zachęcam was do wypróbowania w waszych domach.
Przepis dołączam do akcji Słodkie jagodowe lato


piątek, 11 lipca 2014

Kokosowe parfait z malinami-raj na ziemi






Podobno najlepsze przepisy powstają pod wpływem chwili.Nie będę oponować,tak po prostu jest :)
Gdy otrzymałam telefon od A. i umówiłyśmy się na wczorajszy wieczór wiedziałam,że muszę przygotować coś ekstra.Zazwyczaj nasze spotkania upływały przy bardziej wytrawnych daniach i wiele razy zbierałam się,żeby przygotować coś na słodko.Chwila zastanowienia,impuls i wiem,to będzie coś z malinami. Postawiłam na połączenie kokos+malina i to był strzał w dziesiątkę.Wszystkim nam smakowało a wieczór spędziliśmy wspaniale. Zapraszam na pucharek kokosowego parfait