Sierpień powolutku się rozkręca, kierując swoje tory ku schyłkowi lata. Czas pędzi, dni zmieniają się za szybko, weekend za weekendem przypomina nam,że wakacje już wkrótce się skończą. Im jestem starsza, tym mam wrażenie, że czas płynie coraz szybciej. Dopiero była wiosna, nagle okazało się że rok szkolny się skończył, przyszło lato. Lipiec czmychnął między jednym a drugim mrugnięciem powieki.Sierpień zaczął się leniwie ale mi oczu nie zamydli, wiem dobrze,że zanim się obejrzę wakacje się skończą, a wraz z nimi lato. Choć jak się zastanowię, to myślę sobie,że czas płynął szybko, bo nie spędziłam go na kanapie, z pilotem w ręku. Udało się nam odwiedzić Bieszczady i pływać kajakami po Solinie, robiliśmy przejażdżki rowerowe do lasu i nad jezioro. Odwiedzaliśmy Arabellę i koniki, pławiliśmy się w jeziorze, spacerowaliśmy po sandomierskiej Starówce.
Rytm lipcowy znaczyły różne aktywności, więc szybko płynący czas jest dobrą oznaką, bo wiem, że dużo się działo i nie było miejsca na nudę.
Pomimo bądź co bądź upalnej pogody udało mi się również upiec to i owo. Tryb pracy mojej kuchni dostosował się do aury. W upały serwowałam lody i inne chłodzące desery, a gdy upały dały wytchnienie piekarnik wypiekł a to sernik, a to drożdżówkę. Ten rok mogę śmiało okrzyknąć rokiem udanych eksperymentów lodowych. A jeśli jesteśmy przy letnim menu, skarbnicą świetnych przepisów jest dla mnie książka Nigelli Lawson "Forever summer". Dziś zachęcam was do przetestowania przepisu na domowe lody jabłkowe wg przepisu Nigelli. Smakują wyśmienicie, trochę jak szarlotka. Dzięki dodatkowi soku z cytryny są też orzeźwiające. Z podanych składników otrzymacie spore pudełko lodów. Ja tym pudełkiem obdzieliłam kilka osób, które w tym czasie zaglądały w moje progi. Jeśli nie dysponujecie dużą przestrzenią w zamrażarce, śmiało podzielcie składniki na pół. Na straganach pojawiają się już tegoroczne jabłka, więc jest to najlepszy czas na zrobienie lodów jabłkowych.
Jeśli szukacie zaś innych lodowych inspiracji zapraszam tutaj .