Nie lubię biegać , chyba nigdy nie lubiłam. Co może być fajnego w jednostajnym przemieszczaniu się do przodu??? Nic a na pewno nie umywa się to do jazdy na koniu czy rowerze. I tu czas na wyznanie: od niedawna biegam. Pomimo całej tej nudnej otoczki, braku wydolności oddechowej zdecydowałam się zacząć. Dlaczego? Żeby przełamać swoje przyzwyczajenia i przepędzić mieszkającego we mnie leniucha.Zaczęłam od skromnych przebieżek z Rudziszonem w lesie na rozciągnięcie zastanych mięśni. Po przebieżkach przyszedł czas na grubszy kaliber i tak mam za sobą bieg Siarkowca na dystansie 10 km i był to mój debiut, a wczoraj dołożyłam do tego kolejne 7 km w biegu charytatywnym. Jutro i w sobotę ciąg dalszy biegu charytatywnego. O ile samo bieganie w żaden sposób mnie nie interesuje to już w konkretnym celu jestem w stanie się poświęcić. Kulminacją mojej krótkiej kariery w bieganiu będzie czerwcowy Runmageddon na dystansie 12 km z przeszkodami. Przyznam, że na końcu biegu jest ogromna satysfakcja i dla niej samej warto próbować przełamywać swoje bariery. Biegajcie, uczcie się nowych umiejętności, rozwijajcie się bo warto :)
Wczoraj był międzynarodowy dzień pieczenia. Ja piekłam wieczór wcześniej i dzięki temu wczoraj zamiast piec mogłam się delektować pysznym ciastem. Mój wybór padł na ciasto ucierane z rabarbarem, póki sezon na rabarbar jeszcze trwa. Ciasto robi się szybko, ładnie wyrasta, a do tego oczywiście jest bardzo smaczne. Wystarczy delikatnie obsypać cukrem pudrem i zaparzyć herbatę i macie gotowy przepis na smaczne popołudnie.