Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parfait. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą parfait. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 czerwca 2016

Deser w kwadrans, sernikowe parfait z ciasteczkami brownie i truskawkami




Satysfakcja, duma i zmęczenie... to moje główne odczucia po ukończonym Runmageddonie. Wspominałam wam nie tak dawno temu, że zapisałam się na bieg z przeszkodami, a dokładniej na Runmageddon classic- 12 km. Jak się okazało na miejscu tak dokładniej było to 12+ co w rzeczywistości dało 16 kilometrów. Gdy w ubiegłym roku kibicowałam mojej ekipie na Służewcu załapałam taką zajawkę, że od razu obiecałam,że  w następnym biegu na pewno biorę udział. Rekrut,czyli 6 km odbył się na idealnie płaskiej powierzchni Służewca. Wyobraźcie sobie moje szczere zdziwienie, gdy dostałam mail od organizatora,że klasyk odbędzie się w Twierdzy Modlin, która usytuowana jest nad Narwią, na imponującej skarpie. No cóż powiedziałam A, trzeba powiedzieć B C D ... Na miejscu zarejestrowałam się i stawiłam na rozgrzewce. Przy obłokach dymu, zagrzewającej muzyce AC/DC, z ciężkim workiem piasku na ramieniu ruszyłam z resztą towarzyszy niedoli. Nie skłamię, jeśli powiem,że nigdy w swoim życiu nie przeżyłam czegoś podobnego. Mnóstwo trudnych podbiegów, przeprawianie się brzegiem rzeki, zasieki, ścianki, toczenie ciężkich opon, przeprawa przez kanał, bieg przez ciemne modlińskie piwnice, kąpiel w wodzie z lodem to tylko nieliczne atrakcje, jakich miałam okazję doświadczyć tego dnia. Choć momentami miałam ochotę odpuścić, mięśnie odmawiały posłuszeństwa, nie ugięłam się. Wraz z moją towarzyszką niedoli Martą parłyśmy dzielnie do przodu, wspomagane przez nowo poznanych Poznaniaków. Panowie dzielnie nas wspierali w przeprawach przez ścianki, motywowali i nie pozwolili odpuścić żadnej przeszkody. Metę pokonałyśmy z dzikim okrzykiem radości i ogromną satysfakcją,że nam się udało. I choć obiecałam sobie,że nigdy więcej takich imprez, to przyznam szczerze, że chyba złamię ta obietnicę. Po kilku dniach, gdy zakwasy tak nie dokuczały a siniaki nieco zbladły, pomyślałam, że bawiłam się wyśmienicie. Szczerze polecam, taki coś trzeba przeżyć na własnej skórze, wrażenia niezapomniane :)
Wystarczy tego biegania, lepiej skupmy się na tym, co w kuchni :),a dokładniej co an deser. Moja ostatnie propozycja deseru w kwadrans spotkała się ze sporym zainteresowanie, co pokazały wskaźniki odwiedzin. Dziś proponuję wam ekspresowe sernikowe parfait z ciasteczkami brownie i truskawkami. Jak obiecałam, na przygotowanie deseru nie poświęcicie więcej niż 15 minut. Obiecuję też,że efekt wizualny i smakowy zadowoli wasze podniebienia. Ja miałam problem z fotografowaniem, moje ślinianki ruszyły z pełną produkcją ;). Zapraszam po przepis.



środa, 2 marca 2016

Parfait Queen- królewska kruszonka z bananem, ananasem i czapą bitej śmietany





(Stefan jak zawsze na posterunku :) )


Marzec... prawda,że brzmi wiosennie??? Cóż, w teorii na pewno tak. Gorzej z praktyką.Od trzech dni nieprzerwanie siąpi deszcz, z mniejszym lub większym natężeniem. Do tego jest przeraźliwie zimno.     W wiecznie zasnutym chmurami stanie Waszyngton znajduje się Forks... znacie to??? Za każdym razem gdy deszcz pada kolejny dzień z rzędu, ciężkie chmury wiszą nad nami a dni stają się ciemne czuję się jakbym własnie mieszkała w Forks. Nie wiem, czy moje jestestwo odnalazłoby się w miejscu gdzie przez większość roku pada deszcz. Więc pytam: Wiosno,gdzie jesteś??? Rzuciłaś kilka przebiśniegów i krokusów w babcinym ogródku. Na gałązkach tu i ówdzie pokazały się bazie. A gdzie piękne wiosenne słońce? Gdzie zapach ziemi budzącej się do życia po zimowym śnie?
Nie wiem jak to jest, że przez styczeń i luty jakoś się trzymam a w marcu chcę mieć wiosnę teraz,natychmiast!!! Póki wiosna się nie pojawi staram się zaklinać ją w kuchni. Zapraszam was dziś na przepis na deser, królową parfait. Do pucharków włożyłam pyszną kruszonkę, przykryłam ją budyniem bananowym z kawałkami bananów i ananasowym z kawałkami ananasa. Wierzch udekorowałam bitą śmietaną i posypałam odrobiną startej czekolady. Wierzcie lub nie, słoneczny kolor kremu podziałał na mnie krzepiąco. Poczekam więc jeszcze chwilę, na pełne słońca poranki, zielone pąki na drzewach i wiatr niosący wszystkie zapachy wiosny :)
A póki co zapraszam do kuchni. wykrzesajcie pół godzinki na przygotowanie pysznego deseru.






niedziela, 7 lutego 2016

Szczypta egzotyki- parfait prosto z raju




Weekend właśnie się kończy, dla nas był on wyjątkowo aktywny. Moja młodsza latorośl w tym roku przystąpiła do zajęć w miejskim studiu tańca.Tak... tańce to jest to, co małe dziewczynki lubią najbardziej. Chodzimy więc dwa razy w tygodniu na pląsy i wygibasy a w ten własnie weekend mogłam obejrzeć na własne oczy efekty ciężkiej pracy szanownych koleżanek-instruktorek. Za nami maraton taneczny tj. 4 występy w 3 dni. Każdy z koncertów przeniósł widzów w zimową krainę. Dla mnie, świeżaka w tych tematach to przyjemne doświadczenie móc uczestniczyć w takich wydarzeniu i móc obserwować jak moja córcia pląsa na scenie wśród innych tancerek. Powiem więcej, z niecierpliwością czekam na kolejne koncerty... 
Jutro natomiast reaktywuję aktywność fizyczną,która przez warunki atmosferyczne i moją niedawną chorobę została zepchnięta na plan dalszy. Optymistyczny plan zawiera odkurzenie siodła i powrót na ujeżdżalnię, mniej optymistyczny hmm na razie się na tym nie skupiam. Pogoda nastraja póki co pozytywnie więc staram się nie uprawiać czarnowidztwa.
A co dziś na deser? Powiem wam,ze dzisiejszy deser był fenomenalny. Przygotowałam pyszną gryczaną kruszonkę z dodatkiem mielonych migdałów,a na dokładkę kokosowy i ananasowy budyń. Żeby przyjemność konsumowania była jeszcze większa wierzch deseru przykryłam bananami i kruszonką. To deser do którego na pewno jeszcze wrócę nie raz i nie dwa.
Zapraszam po przepis.



środa, 23 września 2015

Jesienne trio-karmel, śliwki i cynamon




Lubię dni takie jak dzisiejszy,dni które rozpoczynają się niespiesznie,dni z zasnutymi mgłą porankami,dni ze słońcem nieśmiało wznoszącym się ponad horyzont. Powietrze jest nasycone wilgocią, mgła leniwie ustępuje miejsca jesiennemu słońcu. Jesień oficjalnie zagościła w naszych progach i muszę przyznać,że zrobiła imponujące preludium. Po ogarnięciu spraw doczesnych skierowałam się do stadniny, ponieważ wczoraj zaplanowałyśmy w stajni teren. Pogoda można by rzec bajeczna, koniki dość chętnie poddały się zabiegom czesania niespiesznie przeżuwając siano i zerkając czy czasem nie zabłąkała się w mojej dłoni jakaś kostka cukru. Jazda w szczerym polu to coś co mogę wam polecić z całego serca. Nic tak nie pogłębia więzi człowieka z koniem jak jazda w warunkach innych niż ujeżdżalnia. Wiatr rozwiewał włosy i końskie ogony,szumiał w koronach drzew, i podrywał pola kukurydzy tak,że wyglądały jak wzburzone morze. Nasza droga wiodła przez sandomierskie sady i pola, miło było mijać pracujących w polu rolników,wymieniać pozdrowienia.
Dotleniłam się, rozprostowałam kości,nacieszyłam oczy i naładowałam akumulatory na cały dzień.
Dzisiejszy dzień nie był wybitnie gorący ale ciepły i taki,że chciało się go wykorzystać jak najlepiej. Wieczorem czekało na mnie bardzo miłe spotkanie w lokalnej knajpce. Księżyc puszczał do nas oko z wysokości, chłonęliśmy wieczór na patio z lokalnymi przekąskami w wybornym towarzystwie.
W dni takie jak ten zrobię wszystko aby obiad i deser dały się przygotować błyskawicznie. Dzisiejszy deser również pachnie i smakuje tak jesienią powinny smakować desery. Jesienne parfait z warstwą herbatników, karmelowego budyniu, śliwek duszony z cynamonem przykrytych czapą bitej śmietany. Całość smakuje lekko i gwarantuję,że pieści kubki smakowe. Na przygotowanie tego deseru nie poświęcisz więcej niż kwadrans,czy to nie wystarczająca rekomendacja???




środa, 2 września 2015

Five o'clock po godzinach- Sierpień



1# iść w stronę słońca  2# uczymy się z Verą tego i owego 3# lody brzoskwiniowe 4# zwiedzamy z Arabellą włości 5# Stefan chill 6# cookie monster 7# dzikie wino 8# panierka 9# uśmiech nr 5 10# czekoladowe pudełka  11# śliwkowe parfait 12# let's go down to the tennis court

sobota, 15 sierpnia 2015

Bananowe parfait z gryczaną kruszonką i domowym custard


Ostatnie 3 tygodnie mam jakby wyjęte z życiorysu,dlaczego??? Wierzcie lub nie ale skupiłam się na wynajdowaniu wszelkich możliwych sposobów aby się schłodzić. Ciężko funkcjonować gdy wieczór nie przynosi chłodnego ukojenia, a każdy z nas go szukał. Nuka leżała przyklejona do chłodnej ściany, Stefan polegiwał rozłożony jak kocia poduszka,a my spędzaliśmy wieczory przed wentylatorem, wypijając hektolitry wody,soków,mrożonej kawy, cydru z kruszonym lodem ,przegryzając ewentualnie zimnym arbuzem.
Całe szczęście na mapie upałów pojawił szybki wypad w Bieszczady,dzięki któremu mogliśmy zażywać odpoczynku kajakując po Solinie. Dało nam to trochę wytchnienia pomimo tego,że Bieszczady wcale nie przywitały nas chłodem.
Oprócz tego otworzyłam również okresowy salon piękności dla koni, wysokie temperatury spowodowały że bardzo mało jeździłam, postanowiłam zatem wykorzystać ten czas na kąpiele. W ruch poszły gąbki,szampony i hektolitry chłodnej wody. To był strzał w dziesiątkę,zimna woda przyniosła ulgę, zabawy było co nie miara.No może nie wszystkie konie były perspektywą kąpieli uszczęśliwione ale koniec końców każdy odczuł ulgę i ochłodzenie-a przynajmniej tak staram się myśleć.
A co w kuchni? Cisza... W naszym menu pojawiły się szybkie dania z patelni a piekarnik dostał przymusowy urlop. Za to moja lodówka zaczęła pracować full time.
Jednym z deserów, które wypuściła ze swoich zimnych czeluści był bananowy parfait, deser moim zdaniem cudowny. Jak często u mnie, deser powstał pod wpływem chwili by cieszyć nasze podniebienia. Polecam wam obiema rękami :) zadowolenie domowników gwarantowane.




czwartek, 9 lipca 2015

Parfait z kruszonką,karmelizowanymi brzoskwiniami i jagodami




Jednostajny szum padającego deszczu dobrze na mnie wpływa. Po tych kilku upalnych dniach przyjemnie jest wyłożyć się i czuć chłodne powietrze, które przeczesuje kąty mojego mieszkania. Wszyscy odetchnęliśmy, wdychamy rześkie powietrze i odpoczywamy. Dzięki temu przerywnikowi zbiorę energię i stawię czoła ciągowi dalszemu upałów. Stefek wynurzył się ze swojej kryjówki, przysiadł na balkonowym progu i z zaciekawieniem obserwuje deszcz.Kap,kap,kap krople deszczu znaczą ścieżki na balkonowej podłodze. Stefek pełen werwy próbuje je wyłapywać do momentu,gdy leniwie snująca się mucha odwraca jego uwagę. Szybko przenosi swoje łowy na parapet.
A ja sięgam po szklaneczkę wypełnioną gryczanym crumble,karmelizowanymi brzoskwiniami, jagodami i jogurtem doprawionym skórką z cytryny. Prawdziwa eksplozja smaków. Orzeźwiający deser z chrupiącą kruszonką idealnie pasuje do wieczornego chill out'u. Viva parfait!!!





wtorek, 7 lipca 2015

Banana split w słoiczkach- deser wart grzechu






Zaczął się Lipiec, a wraz z nim upały. Żar leje się z nieba nieprzerwanie już od tygodnia. Każdy szuka sobie kawałka cienia aby przetrwać ten skwar. Ostatnia niedziela przyniosła rekordowe temperatury,miasto opustoszało, my również wyruszyliśmy nad miejscowe jezioro aby się schłodzić.Mama zameldowała mi,że konieczny był demontaż kuchennego termometru, ponieważ zabrakło mu podziałki. Jestem zdecydowanie ciepłolubna ale przy takim gorącu ciężko funkcjonować w m3, szukamy więc codziennie ukojenia i ochłody. Gdy już wieczorny chłód przewieje domowe kąty przyjemnie jest usiąść, czuć jeszcze na skórze opaleniznę, w przewiewnych sukienkach i koszulkach, posłuchać dobrej muzyki, obejrzeć dobry film i schłodzić się od środka. Na tapecie jest cydr z kruszonym lodem, domowe lody, schłodzony arbuz i wszelkiej maści zimne deserki.
Rudziszonowa przeprowadziła swoja sypialnię na balkon, Stefan zaszywa się na całe dnie w chłodnych oazach,które odkrywa na potrzeby ucieczki przed upałem. Arabella wypasa się ze stadem, ma urlop od jazdy, nie mam serca wyciągać jej na treningi. Ostatnie przejażdżki to były bardziej spacery, bez siodła, żeby nie przegrzewać mojej ulubionej kasztanki.
Zaczęły się wakacje, moje pociechy oddają się lenistwu do kwadratu. Ja również zakończyłam naukę w szkole językowej, odebrałam już swój certyfikat z wynikiem Very good :).
Dzisiejszy dzień również rozpoczęłam wyprawą nad jezioro, czuje jak słońce spiekło moje nogi :/ , postanowiłam więc,że potrzebuję czegoś pysznego,żeby odwrócić własną uwagę od tego przykrego uczucia. Zrobiłam deser inspirowany amerykańskim banana split. Pyszne warstwy truskawek,bananów czekoladowego sosu, bitej śmietany i serka waniliowego. Pychaaa!!! Koniecznie zróbcie, bo to deser wart grzechu :)
Jeśli poczujecie miłość do tego deseru polecam również banana split cupcakes .