Pamiętam, z czasów mojej wczesnej młodości, dzień sportu organizowany rok rocznie w naszej szkole z okazji Dnia Dziecka. Wcześnie rano zbieraliśmy się w szkole aby brać udział w konkurencjach grupowych i indywidualnych. Była pyszna oranżada, wata cukrowa i słodycze. Pamiętam swoją dumę,gdy wygrałam konkurs biegu z woreczkiem gimnastycznym na głowie. Nagrodą był długopis z trzema kolorami i gdy go odbierałam byłam najszczęśliwsza na świecie. W domu nie było prezentów tylko lody i jeszcze więcej oranżady :) I wiecie co??? To były najlepsze Dni Dziecka jakie pamiętam. A teraz, dzieci mają listy prezentów, które chciałyby w swoje święto dostać. Ja jako rodzic świadomy i rozsądny, staram się aby ten dzień był wyjątkowy ale nie musi to wiązać się z mega wydatkami na super drogie prezenty. Uważam,że lepiej spędzić z dziećmi czas, zrobić coś szalonego i zjeść coś pysznego. A co wy zaplanowaliście dla swoich pociech???
niedziela, 29 maja 2016
Muffinki na Dzień dziecka- Polar bear paw cupcakes
Pamiętam, z czasów mojej wczesnej młodości, dzień sportu organizowany rok rocznie w naszej szkole z okazji Dnia Dziecka. Wcześnie rano zbieraliśmy się w szkole aby brać udział w konkurencjach grupowych i indywidualnych. Była pyszna oranżada, wata cukrowa i słodycze. Pamiętam swoją dumę,gdy wygrałam konkurs biegu z woreczkiem gimnastycznym na głowie. Nagrodą był długopis z trzema kolorami i gdy go odbierałam byłam najszczęśliwsza na świecie. W domu nie było prezentów tylko lody i jeszcze więcej oranżady :) I wiecie co??? To były najlepsze Dni Dziecka jakie pamiętam. A teraz, dzieci mają listy prezentów, które chciałyby w swoje święto dostać. Ja jako rodzic świadomy i rozsądny, staram się aby ten dzień był wyjątkowy ale nie musi to wiązać się z mega wydatkami na super drogie prezenty. Uważam,że lepiej spędzić z dziećmi czas, zrobić coś szalonego i zjeść coś pysznego. A co wy zaplanowaliście dla swoich pociech???
wtorek, 24 maja 2016
Deser w kwadrans- Domowy budyń kokosowy z truskawkami
Po tygodniu przejmujących chłodów zrobiło się upalnie. Wciąż przybywa dnia, wieczory robią się coraz cieplejsze, dmuchawce na łące wyłysiały. Lato zbliża się do nas wielkimi krokami. Dla mnie oznacza to jedno, daję mojemu piekarnikowi przymusowy urlop. Okres letni staram się jak najwięcej czasu spędzić na świeżym powietrzu, w miarę możliwości aktywnie. Dlatego staram się w jak najkrótszym czasie zrobić słodkie co nieco. Postanowiłam więc stworzyć dział zadedykowany deserom przygotowanym w czasie nie dłuższym niż kwadrans. Dziś zapraszam was na domowy budyń kokosowy z truskawkami. Bardzo lubię połączenie kokos+truskawki. Już wkrótce podzielę się z wami przepisem na sernik w takim właśnie połączeniu smakowym.
Budyń jest wegański i bezglutenowy, świetni nada się jako baza do kremu kokosowego do tortu. Polecam, absolutny hit dla wszystkich kokosolubów :)
czwartek, 19 maja 2016
Ucierane ciasto owsiano budyniowe z rabarbarem
Nie lubię biegać , chyba nigdy nie lubiłam. Co może być fajnego w jednostajnym przemieszczaniu się do przodu??? Nic a na pewno nie umywa się to do jazdy na koniu czy rowerze. I tu czas na wyznanie: od niedawna biegam. Pomimo całej tej nudnej otoczki, braku wydolności oddechowej zdecydowałam się zacząć. Dlaczego? Żeby przełamać swoje przyzwyczajenia i przepędzić mieszkającego we mnie leniucha.Zaczęłam od skromnych przebieżek z Rudziszonem w lesie na rozciągnięcie zastanych mięśni. Po przebieżkach przyszedł czas na grubszy kaliber i tak mam za sobą bieg Siarkowca na dystansie 10 km i był to mój debiut, a wczoraj dołożyłam do tego kolejne 7 km w biegu charytatywnym. Jutro i w sobotę ciąg dalszy biegu charytatywnego. O ile samo bieganie w żaden sposób mnie nie interesuje to już w konkretnym celu jestem w stanie się poświęcić. Kulminacją mojej krótkiej kariery w bieganiu będzie czerwcowy Runmageddon na dystansie 12 km z przeszkodami. Przyznam, że na końcu biegu jest ogromna satysfakcja i dla niej samej warto próbować przełamywać swoje bariery. Biegajcie, uczcie się nowych umiejętności, rozwijajcie się bo warto :)
Wczoraj był międzynarodowy dzień pieczenia. Ja piekłam wieczór wcześniej i dzięki temu wczoraj zamiast piec mogłam się delektować pysznym ciastem. Mój wybór padł na ciasto ucierane z rabarbarem, póki sezon na rabarbar jeszcze trwa. Ciasto robi się szybko, ładnie wyrasta, a do tego oczywiście jest bardzo smaczne. Wystarczy delikatnie obsypać cukrem pudrem i zaparzyć herbatę i macie gotowy przepis na smaczne popołudnie.
poniedziałek, 16 maja 2016
Truskawkowa niedziela- sernik na zimno z truskawkami na biszkopcie gryczanym
Zaczyna się sezon na truskawki, więc ja zaczynam znosić do domu łubianki wypełnione nimi. Mój pierwszy kontakt z nimi był słaby, Chyba po raz pierwszy w życiu dostałam po nich mega uczulenia :( i przez kilka dni musiałam leczyć jego skutki. Dziś zrobiłam próbę numer dwa, tym razem już nie solo a w serniku na zimno. Muszę się wam przyznać, że wzbraniałam się przed robieniem serników w wersji na zimno. W ubiegłym roku podjęłam próbę zrobienia sernika jagodowego w wersji ombre, oczywiście na zimno. Niestety nie przemyślałam dobrze receptury i po odpięciu obręczy okazało się, że spłynął. Ja jak to ja odreagowałam to soczystą wiązanką i postanowiłam więcej serników nie robić...aż do przedwczoraj. Jak zawsze przy okazji różnych rodzinnych uroczystości mama poprosiła mnie blachę ciasta do herbatki. I co zrobiłam? Blachę sernika na zimno z brzoskwiniami :) bo zapomniałam o ubiegłorocznym niepowodzeniu. Sernik wyszedł pierwsza klasa a więc korzystając ze sprzyjającej passy wczoraj wieczorem zrobiłam drugi. Tym razem był to sernik z truskawkami, wybór oczywisty jak dla mnie. Testowaliśmy go dzisiaj i zgodnie stwierdziliśmy,że wyszedł przepyszny. Ja czekam na pierwsze symptomy alergii, po cichu licząc,że ten pierwszy raz był spowodowany ilością truskawek jaką zjadłam. Gdy tylko nastanie sezon na jagody podzielę się z wami również przepisem na sernik jagodowy na zimno ombre :)
A czy w waszych kuchniach też już zawitały truskawki??? Macie jakieś sprawdzone przepisy???
Póki co zostawiam was z przepisem na sernik a ja wracam do swojej gorącej herbaty, dziś przyjęłam kilka solidnych kubków bo pomimo słońca jest przeraźliwie zimno.
sobota, 7 maja 2016
Ice cream o'clock- Lody o smaku gumy balonowej
Powiało chłodem... musicie mi wybaczyć już trzecią lodową propozycję w przeciągu ostatnich dwóch tygodni. Po ostatnich udanych eksperymentach lodowych po prostu nie mogłam się powstrzymać. Tak oto powstały lody o smaku gumy balonowej, przysmak dla najmłodszych... i nie tylko. Nie tylko, ponieważ gdy odpowiednio zastygły razem z M. testowaliśmy czy aby nie smakują mdło ;)
Dlaczego lody "guma balonowa"? Zawsze chciałam takie zrobić :) różowe, kiczowate o smaku balonówy. Muszę przyznać,że wersja domowa kładzie na łopatki koleżanki z lodziarni i sklepowych półek. Do przygotowania ich będziecie potrzebować ekstraktu "gumy balonowej". Ja wynalazłam swój ekstrakt na amazon ( Dotko dziękuję za dostarczenie :) ). Oczywiście odczekał swoje na półce zanim zdecydowałam się go użyć ale nie ma co rozpamiętywać,ważne że sprawdził się a lody smakują jak najprawdziwsza guma balonowa.Do wykonania lodów nie musicie mieć maszynki.Ja takiego sprzętu nie posiadam i radzę sobie świetnie z wytwarzaniem domowych lodów. Zanim zostawię was z przepisem jeszcze kilka słów prywaty.
Jeżeli śledzicie mojego bloga regularnie, pamiętacie na pewno mój mały sukces i pierwsze miejsce w plebiscycie na Kulinarny blog roku na www.gotujmy.pl . Jedną z nagród była sesja zdjęciowa oraz artykuł w Poradniku Domowym. Tadam!!! Już w czerwcowym numerze magazynu będziecie mogli zobaczyć efekty. Zapraszam zatem do kiosków i lektury :) A teraz czas na lody.
czwartek, 5 maja 2016
Majówkowe smaki, domowy kisiel z rabarbaru
Majowy weekend już za nami, dziś już czwartek ale przez zawirowania długo-weekendowe mam wrażenie, że dopiero wtorek. Aby tradycji stało się zadość, piękna, słoneczna pogoda przeplotła się z nawałnicą, która oprócz ulewnego deszczu poczęstowała nas również gradobiciem. Jako, że w dużej mierze spędziliśmy długi weekend w domu również tradycyjnie zrobiliśmy bbq. W babcinym ogrodzie zrobiliśmy zadymę aż miło :) grillując rumiane kiełbaski, piersi kurzące w pysznej marynacie a także grzanki z masełkiem czosnkowym i oscypek. Do tego szparagi i sałatka grecka z dodatkiem arbuza i nic więcej do smakowitej uczty nie było nam trzeba.
W poniedziałek szybki przerywnik i wizyta w stadninie i kontynuacja bbq, tym razem w plenerze nad zalewem Chańcza. Ostatniego dnia pogoda nie dopisała ale i bez niej bawiliśmy się świetnie.
Aby tydzień do końca był udany kontynuuję wizyty w stadninie. Jak pisałam wcześniej powzięłam mocne postanowienie zwiększenia liczby treningów i tego się trzymam. Koniki korzystają już z całej przestrzeni padoku, przyjemnie jest oglądać co na nim wyprawiają. Gorzej z moim rumakiem, który cierpi męki piekielne i wysyła tęskne spojrzenia za resztą stada, które beztrosko wypasa się na zielonym Rzeczyckim wzgórzu.
Tydzień obfituje w różne aktywności aby więc zachować równowagę aktywizuję się też w kuchni. Dziś inauguruję sezon majówkowy deserem prostym ale tak smacznym, że na samą myśl o nim cieknie mi ślinka. Nie ma nic lepszego w słoneczne popołudnie niże szklanica ciepłego kisielu z rabarbaru z dodatkiem bitej śmietany i zmiksowanych truskawek. Uwielbiam sezon na cierpki rabarbar i zawsze czuję lekki niedosyt gdy się kończy. Korzystajmy więc z niego jak najwięcej, zapraszam na domowy kisiel z rabarbarem :)
wtorek, 3 maja 2016
Five o'clock po godzinach-Kwiecień
#1 Husaria #2 I nie trzeba nic więcej #3 Królowa lasu #4 Lody 'guma balonowa' #5 Aktywnie na Wierchomli #6 Tulipany #7 Chańcza #8 Kisiel rabarbarowy poleca się na majówkę #9 Aktywna niedziela #10 Scary bubbles
Subskrybuj:
Posty (Atom)









