czwartek, 9 lipca 2015

Parfait z kruszonką,karmelizowanymi brzoskwiniami i jagodami




Jednostajny szum padającego deszczu dobrze na mnie wpływa. Po tych kilku upalnych dniach przyjemnie jest wyłożyć się i czuć chłodne powietrze, które przeczesuje kąty mojego mieszkania. Wszyscy odetchnęliśmy, wdychamy rześkie powietrze i odpoczywamy. Dzięki temu przerywnikowi zbiorę energię i stawię czoła ciągowi dalszemu upałów. Stefek wynurzył się ze swojej kryjówki, przysiadł na balkonowym progu i z zaciekawieniem obserwuje deszcz.Kap,kap,kap krople deszczu znaczą ścieżki na balkonowej podłodze. Stefek pełen werwy próbuje je wyłapywać do momentu,gdy leniwie snująca się mucha odwraca jego uwagę. Szybko przenosi swoje łowy na parapet.
A ja sięgam po szklaneczkę wypełnioną gryczanym crumble,karmelizowanymi brzoskwiniami, jagodami i jogurtem doprawionym skórką z cytryny. Prawdziwa eksplozja smaków. Orzeźwiający deser z chrupiącą kruszonką idealnie pasuje do wieczornego chill out'u. Viva parfait!!!





wtorek, 7 lipca 2015

Five o'clock po godzinach- Czerwiec



#1 a kuku #2 świat jest pełen niesamowitych rzeczy #3 semifreddo z awokado #4 kicior stajl #5 fashion horse #6 całuski #7 jazda na oklep-preludium #8 Ambasada śledzia #9 ice cream o'clock #10 pub Stajnia #11 dobrze jest wyłożyć kopytka #12 łąkowy chill out

Banana split w słoiczkach- deser wart grzechu






Zaczął się Lipiec, a wraz z nim upały. Żar leje się z nieba nieprzerwanie już od tygodnia. Każdy szuka sobie kawałka cienia aby przetrwać ten skwar. Ostatnia niedziela przyniosła rekordowe temperatury,miasto opustoszało, my również wyruszyliśmy nad miejscowe jezioro aby się schłodzić.Mama zameldowała mi,że konieczny był demontaż kuchennego termometru, ponieważ zabrakło mu podziałki. Jestem zdecydowanie ciepłolubna ale przy takim gorącu ciężko funkcjonować w m3, szukamy więc codziennie ukojenia i ochłody. Gdy już wieczorny chłód przewieje domowe kąty przyjemnie jest usiąść, czuć jeszcze na skórze opaleniznę, w przewiewnych sukienkach i koszulkach, posłuchać dobrej muzyki, obejrzeć dobry film i schłodzić się od środka. Na tapecie jest cydr z kruszonym lodem, domowe lody, schłodzony arbuz i wszelkiej maści zimne deserki.
Rudziszonowa przeprowadziła swoja sypialnię na balkon, Stefan zaszywa się na całe dnie w chłodnych oazach,które odkrywa na potrzeby ucieczki przed upałem. Arabella wypasa się ze stadem, ma urlop od jazdy, nie mam serca wyciągać jej na treningi. Ostatnie przejażdżki to były bardziej spacery, bez siodła, żeby nie przegrzewać mojej ulubionej kasztanki.
Zaczęły się wakacje, moje pociechy oddają się lenistwu do kwadratu. Ja również zakończyłam naukę w szkole językowej, odebrałam już swój certyfikat z wynikiem Very good :).
Dzisiejszy dzień również rozpoczęłam wyprawą nad jezioro, czuje jak słońce spiekło moje nogi :/ , postanowiłam więc,że potrzebuję czegoś pysznego,żeby odwrócić własną uwagę od tego przykrego uczucia. Zrobiłam deser inspirowany amerykańskim banana split. Pyszne warstwy truskawek,bananów czekoladowego sosu, bitej śmietany i serka waniliowego. Pychaaa!!! Koniecznie zróbcie, bo to deser wart grzechu :)
Jeśli poczujecie miłość do tego deseru polecam również banana split cupcakes .






wtorek, 23 czerwca 2015

Drożdżówki z rabarbarem i truskawkami- ideał na kapryśną aurę





Dziś miałam plan przewietrzyć mój jednoślad ale pogoda miała niestety inne plany. Od samego rana niebo zasnuło się ciężkimi chmurami. Jeszcze pełna wiary wyszłam z Rudziszonkiem na spacer ale pierwsze krople deszczu,które nas hojnie zrosiły, skutecznie dały nam do zrozumienia,że dziś z roweru nici. Postanowiłam jakoś spożytkować ten poranek i nadrabiam zaległości blogowe.
Dziś zapraszam was na pyszne, rozpływające się w ustach drożdżówki z frużeliną z truskawek i rabarbaru. Drożdżówki,które umilały nam kapryśne niedzielne popołudnie, może i wam osłodzą dzisiejszą aurę???
Uwielbiam, gdy w domu rozchodzi się ciepło od piekarnika,a wraz z nim zapach bułeczek,które wyrastają w jego gorących czeluściach. Wtedy nawet najgorsza szaruga nie jest mi straszna. Z przyjemnością nastawiam czajnik, zaparzam herbatę, biorę pod pachę Stefana i czekam, na drożdżówki i lepszą pogodę.
Wykorzystałam przepis na ciasto z moich jesiennych skolleboller . Jako,że jestem maszynistką,jeżeli mowa o wyrabianiu ciasta drożdżowego, szczerze polecam tą metodę. Dla osób,które korzystają z bardziej tradycyjnych metod, również to ciasto nie powinno sprawić trudności. Sekret ich pulchności, to czas jaki im trzeba aby pięknie wyrosnąć. Wierzcie mi, warto na nie czekać.
Właściwie nie pomylę się,jeśli powiem,że zrobienie tych drożdżówek nie wymaga zbytniego wysiłku. Spieszcie się, póki jeszcze sezon na truskawki :) i zróbcie własne, pyszne drożdżówki.

sobota, 20 czerwca 2015

Zimno, zimno, zimniej- truskawkowe parfaits




Gdy na dworze upał i skwar przełączam moją egzystencję na tryb stand-by. Oznacza to głównie omijanie rejonów kuchni szerokim łukiem. Oczywiście nie mogę mojej rodziny skazać na powolną śmierć głodową, staram się aby przygotowanie obiadu i innych posiłków nie trwało dłużej niż to konieczne. Hm... ale co z małym słodkim co nieco??? Gdy obiad już odejdzie w zapomnienie pojawia się chęć na deser. Żadne ciasta, muffinki etc nie wchodzą w grę, ponieważ piekarnik zamieniłby nasz dom w gorące piekiełko. Z pomocą przychodzi lodówka, to w niej ukrywam małe słodkie zapasy: domowe lody, mrożone banany na patyczkach lub truskawkowe parfait.
Gdy wydaje mi się,że już gorącej być nie może, zaglądam w mroźne czeluści lodówki i chłodzę się słoiczkiem truskawkowych pyszności. Potrójnie truskawkowe deserki to jest to,co tygryski lubią najbardziej :). Polecam wszystkim, którzy na gwałt potrzebują owocowego ochłodzenia.

wtorek, 16 czerwca 2015

Ice cream o'clock- proste lody truskawkowe





Później, to ostatnio moje ulubione słowo. Nie wiem jak to się stało, że nagle straciłam kontrolę nad swoim czasem. Ja, osoba zorganizowana i sprytna, świetnie dzieląca obowiązki domowe ,pracę  oraz przyjemności stałam się czasowym bałaganiarzem. Czas ewidentnie płatał mi ostatnio figle, bo płynął zbyt szybko. Moje zorganizowanie wzięło sobie ode mnie urlop, zostawiając mnie na pożarcie natłokowi obowiązków. Fakt faktem ostatnio moje życie nabrało tempa ale żeby doba była za krótka??? Przez to słowo 'później' na stałe zagościło  w moim codziennym  życiu. Na coś brakło mi czasu??? Nic się nie dzieje, zrobię to później. Później jest dobry słowem,bo nie odnosi się do konkretnego czasu w przyszłości. Można go używać do woli. Jednak nie byłabym sobą gdybym w końcu nie uderzyła ręką w stół i nie powiedziała: Dość!!! Za dużo zaniedbanych rzeczy, trzeba wziąć się w garść i przywrócić moje życie na jego poprzednie tory. O nie,nie, to wcale nie jest łatwe. Jest to proces powolny i długotrwały ale podjęłam wyzwanie i systematycznie nadrabiam życiowe zaległości. Tak oto dotarłam do mojego kochanego five o'clock , które znów się zakurzyło.
Przyznaję też,że ostatnie upały a było wierzcie mi gorąco, spowodowały,że omijałam kuchnię szerokim łukiem. Nasze rodzinne deserowe menu zdominowały lody, zarówno te kupne jak i domowe. Dziś chciałam się z wami podzielić przepisem na najprostsze na świecie lody,na zrobienie których potrzebujecie tylko trzech składników. Lody smakują fenomenalnie zarówno w rożku jak i wyjadane łyżką bezpośrednio z pudełka.
Przepis dodaję do Akcji lodowej 2015.

piątek, 12 czerwca 2015

Five o'clock po godzinach- Maj


1#it's ice cream o'clock 2# sielanka 3# falujemy 4# festiwal serów Sandomierz 5# rumiany  6# Stefano Italiano 7# Arabella 8# Auuu Rudziszon 9# Poppies 10# Truskawki all the time