piątek, 11 sierpnia 2017

Deser w kwadrans- Malinowe mini serniczki na zimno



Hen za górami, hen za lasami, w pięknym królestwie żyła mała księżniczka. Księżniczkę znali i uwielbiali wszyscy w królestwie, bo była to niezwykła panienka. Jej melodyjny głosik słychać było dookoła zamku, jej śmiech niósł się hen z wiatrem, a gdy zaczynała tańczyć wszystkie kwiaty, zwierzątka i oczy wszystkich były zwrócone ku niej. Rodzice również uwielbiali swój skarb i gotowi byli przychylić nieba swojej małej księżniczce. Beztrosko płynęły jej dni lecz pewnego dnia ciemne chmury zasnuły błękitne niebo a wraz z nimi nadciągnął Żelazny Smok i ściągnął nieszczęście na królewską parę. Trującymi oparami zatruł księżniczkę i ściągnął na nią mroczny sen. Wielka była rozpacz królewskiej pary, wielki był smutek, który okrył mieszkańców pięknego królestwa. Na nic się zdały próby wybudzenia księżniczki. Leżała w pięknej komnacie lecz jej powieka nawet nie drgnęła, mroczny sen wziął ją w swe objęcia i nie chciał wypuścić. Lecz oto u bram zamku pojawił się Czarodziej na białym koniu i czym prędzej spieszył na spotkanie z królewską parą. Do jego uszu doszły szepty niesione wiatrem o wielkim smutku, który spotkał mieszkańców królestwa. Pozwolono mu odwiedzić księżniczkę w jej komnacie. Czarodziej pochylił się nad nią, nasłuchiwał mocno, po czym się zasmucił. Urok rzucony przez Żelaznego Smoka był wielki ale Czarodziej obiecał użyć wszystkich swoich mocy aby przywrócić księżniczkę do życia. Wieść o walce Czarodzieja rozniosła się na wszystkie strony światła. Do królestwa przybyły Elfy oraz Dobre Wróżki, wszyscy chcieli aby księżniczka wybudziła się ze snu...
Czy ta baśń miała dobre zakończenie??? Jeszcze nie wiem, wciąż czekam co przyniesie czas. Ścieżki życia czasem wiodą w niezbadane strony, tak się złożyło że w naszej rodzinie taka mała księżniczka walczy o życie i zdrowie. Mocno trzymamy wszyscy kciuki za jej zdrowie i wierzymy, że czarodzieje i wróżki którzy opiekują się nią teraz dokonają cudu.Bo cud na pewno się zdarzy...
Mam dziś dla Was kochani deser godzien królestwa: cudne mini serniczki na zimno z sosem malinowymi. Deser prosty, elegancki i przepyszny. Deser idealny na upały, gdy nie chcesz włączać piekarnika. Deser idealny dla niezapowiedzianych gości, bo na przygotowanie poświęcisz nie więcej niż kwadrans. Zapraszam :)




sernik:

250 g malin
125 g mascarpone
200 ml śmietanki 30%
1/3 szklanki cukru pudru

sos malinowy:

250 g malin
1/3 szklanki cukru trzcinowego
1 płaska łyżka skrobi ziemniaczanej


Wykonanie deseru zajmie Wam nie dłużej niż kwadrans. Zacznij od przygotowania sosu: maliny opłucz na sitku, włóż do rondelka, zasyp cukrem trzcinowym i duś na małym ogniu 3-4 minuty. W tym czasie owoce się rozpadną. Skrobię ziemniaczaną rozprowadź w łyżce zimnej wody, dodaj do malin. Gdy sos zgęstnieje, zestaw rondelek z ognia i od rozdziel sos pomiędzy cztery pucharki. Pucharki wstaw do lodówki. Teraz przygotuj warstwę sernikową. Maliny zmiksuj w blenderze kielichowym i przetrzyj przez sitko aby pozbyć się pestek. Śmietankę ubij na sztywno z cukrem pudrem, dodaj do niej mascarpone. Krótko zmiksuj do połączenia się składników. Do masy dodaj mus malinowy, dokładnie wymieszaj. Gotową masę przełóż do rękawa cukierniczego z końcówką w kształcie gwiazdy. Wyjmij pucharki z lodówki. Wyłóż krem na sos malinowy nadając mu kształt różyczki. Deserki schłódź przed podaniem ok. kwadrans. Przed podaniem możesz serniczki udekorować lub nie, jak wolisz :).



3 komentarze: